| ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj ° | |
| druk poznań '\' Auto Moto giełda '\' medale i banknoty '\' Działki Szczecin '\' warszawa remonty '\' |
| Cykliści / Rowery 2010 / No i stało się - utopiłem rower |
| Autor | Wiadomość |
| Konik
|
Posted: 25 Sty 2010 14:14:06 Jak w temacie. Będąc wczoraj na wypadzie (planowane 40 km, wykonane 20),
jadąc pewną pieprzoną zamarzniętą rzeczką, konkretnego dałem nura wraz z rowerem. Tj. wpadliśmy osobno, bo go prowadziłem, w zw. z próbą ominięcia konaru. Lód jak widać był tam cienki... Pierwszy raz w życiu poczułem, że życie wisi me na włosku - w przypływie pierwszej chwili paniki ostro się szamotałem, po ochłonięciu znalazłem jakąś wystającą gałąź i wylazłem z wody, następnie z wąwozu. Ale w sumie nie o tym - będąc dzisiaj na miejscu, próbowałem odzyskać rower za pomocą bosaka. Niestety musiał prąd go znieść trochę pod grubsze warstwy lodu (stawiam, że nie więcej jak 1-2 m od szczeliny, generalnie ciężko to stwierdzić, bo równie dobrze może być 4 m dalej), ale prawdziwą problematyką jest głębokość. Woda sięga do jakiś 2.5 m, rzeka jest wąska, ma tam maks. 3 m szerokości, dalej może 4. Ma ktoś w ogóle pomysł jak go można wyciągnąć? Czy też goodbye, i czekamy do wiosny - może się znajdzie (o ile wytrzymam). Jedynym plusem zdarzenia jest to, że nikt nie zna dokładnej lokalizacji, więc póki jest wysoka woda to jest tam bezpieczny (stawiam, że jednak nawet silny prąd, nie będzie go w stanie przetransportować bardzo daleko, bo rzeka jest wąska i kręta a dno nie jest gładkie). -- Pozdr. wojtas(at)rubikon.pl My devotion has a definition Something in my mind kept me all the time If it rains, or if the sun shines Looking just for you baby, looking just for you baby Ja na Twoim miejscu próbowałbym rozbijać lód zgodnie z prądem, ale nie wiem, na ile to byłoby skuteczne, ani na ile możliwe... |
| Rzaq
|
Posted: 25 Sty 2010 15:13:37 Jedynym plusem zdarzenia jest to, że nikt nie zna dokładnej lokalizacji,
więc póki jest wysoka woda to jest tam bezpieczny (stawiam, że jednak nawet silny prąd, nie będzie go w stanie przetransportować bardzo daleko, bo rzeka jest wąska i kręta a dno nie jest gładkie). Poważnie piszesz? też mi to 1 kwietniem zapachniało ;) Napisz lepiej jak udało Ci się wrócić w mokrych ciuchach 20km przy -15-20*? ;) Co do roweru to jeżeli to prawda co piszesz to musze Cię zmartwić ponieważ alu rower z grubymi oponami pływa a po nabraniu powietrza do ramy ledwo co tonie, na wiosnę to możesz go w Bałtyku szukać ;) |
| Wojtas
|
Posted: 25 Sty 2010 15:31:55 Poważnie piszesz? też mi to 1 kwietniem zapachniało ;)
Napisz lepiej jak udało Ci się wrócić w mokrych ciuchach 20km przy -15-20*? ;) A mało to ludzi mieszka w okolicy? Idziesz i dzwonisz po transport. Co do roweru to jeżeli to prawda co piszesz to musze Cię zmartwić ponieważ
alu rower z grubymi oponami pływa a po nabraniu powietrza do ramy ledwo co tonie, na wiosnę to możesz go w Bałtyku szukać ;) Raczej bredzisz. Opony to ciężkie ICE SPIKERY, rama ma otwory więc na pewno nabrała wody, dodatkowo ciężki olejowy bomber. Nie ma mowy aby pływał w tej konfiguracji. Po drugie to mała kręta rzeczka (teraz jest wysoki stan). |
| Rowerex
|
Posted: 25 Sty 2010 15:34:51 kup wykrywacz metali Mam, nie zaszkodzi spróbować. Kurs nurkowania pod lodem też nie zaszkodzi... Pozdr- -Rowerex |
| smiechu
|
Posted: 25 Sty 2010 15:47:40 Ja na Twoim miejscu próbowałbym rozbijać lód zgodnie z prądem, ale nie
wiem, na ile to byłoby skuteczne, ani na ile możliwe...
Nie rozbijaj, bo do wody znowu wpadniesz. Rybacy wycinają przeręble motorówką (tzn piłą motorową) - idzie jak w masło... Pozdr smiechu |
| RadoslawF
|
Posted: 25 Sty 2010 15:57:35 Dnia 2010-01-25 16:30, Użytkownik Jaroslaw Jakubowski napisał: Ma ktoś w ogóle pomysł jak go można wyciągnąć? Czy też goodbye, i
czekamy do wiosny - może się znajdzie (o ile wytrzymam). Gdyby rama byla stalowa, to mozna sprobowac z magnes neodymowym na lince, metoda czesto uzywana przez poszukiwaczy skarbow. Ale moim zdaniem to chyba splynie dalej.. Bez sensu z tym magnesem. Jeśli już to kotwiczka z pływakiem. A najlepiej piła spalinowa i wyciąć dziurę we właściwym miejscu. Pozdrawiam |
| lenicz
|
Posted: 25 Sty 2010 15:58:45 Użytkownik "Wojtas" jadąc pewną pieprzoną zamarzniętą rzeczką, konkretnego dałem nura wraz z rowerem. Tj. wpadliśmy osobno, bo go prowadziłem,
Mój wujek wracając dawno temu z pracy po wypłace zrzucił rower marki Wars do rzeki. W dniu następnym gdy wytrzeźwiał próbował naprawić swe szaleństwo. Niestety prąd zniósł rower i trza było kupić nowy :-( |
| Rzaq
|
Posted: 25 Sty 2010 16:07:58 Co do roweru to jeżeli to prawda co piszesz to musze Cię zmartwić
ponieważ alu rower z grubymi oponami pływa a po nabraniu powietrza do ramy ledwo co tonie, na wiosnę to możesz go w Bałtyku szukać ;) Raczej bredzisz. Opony to ciężkie ICE SPIKERY, rama ma otwory więc na pewno nabrała wody, dodatkowo ciężki olejowy bomber. Nie ma mowy aby pływał w tej konfiguracji. Po drugie to mała kręta rzeczka (teraz jest wysoki stan). Też mi się wydawało że rower powinien tonąć a widziałem zjazdowe fulle po +20kg i długo unosiły się na powierzchni, a cięzkie stalówki bardzo powoli toną chcę Cię tylko uświadomić że jeżeli o nic nie zahaczył i jest spory prąd to mógł się przemiścić spokojnie o kilkadzisiąt metrów. Położyłem rower 14,3kg, popłynął i ledwo go dogoniłem ;) http://www.enduroriderz.pl/galerie/2007-09-22/pages/IMG_7951.html |
| Wojtas
|
Posted: 25 Sty 2010 16:15:08 Też mi się wydawało że rower powinien tonąć a widziałem zjazdowe fulle po
+20kg i długo unosiły się na powierzchni, a cięzkie stalówki bardzo powoli toną chcę Cię tylko uświadomić że jeżeli o nic nie zahaczył i jest spory prąd to mógł się przemiścić spokojnie o kilkadzisiąt metrów. Położyłem rower 14,3kg, popłynął i ledwo go dogoniłem ;) http://www.enduroriderz.pl/galerie/2007-09-22/pages/IMG_7951.html Tyle, że to zupełnie inna rzeka. Jak piszę, dno wąskie, dużo konarów, bardzo kręta, maksymalna szerokość (przy wysokim stanie jak teraz) to 4 m. O to, że "odpłynie do Bałtyku" się nie martwię. |
| Mateusz
|
Posted: 25 Sty 2010 16:24:56 Tyle, że to zupełnie inna rzeka. Jak piszę, dno wąskie, dużo konarów,
bardzo kręta, maksymalna szerokość (przy wysokim stanie jak teraz) to 4 m. O to, że "odpłynie do Bałtyku" się nie martwię. -- Pozdr. wojtas(at)rubikon.pl bardziej martwił bym się o tubylców niż prąd rzeczki czy Bałtyk |
| BoDro
|
Posted: 25 Sty 2010 16:29:20 Jak w temacie. Będąc wczoraj na wypadzie (planowane 40 km, wykonane 20),
jadąc pewną pieprzoną zamarzniętą rzeczką, konkretnego dałem nura wraz z rowerem. Tj. wpadliśmy osobno, bo go prowadziłem, w zw. z próbą ominięcia konaru. Lód jak widać był tam cienki... brrrr... Trochę mnie ta historia zmroziła - zwłaszcza, że w niedzielę trochę zwątpiłem w bezpieczne łażenie (tym bardziej jeżdżenie rowerem) po zamarzniętym jeziorze mimo, że lód ma ok. 20cm grubości. Mianowicie w pewnym miejscu, daleko od brzegu, nogi zaczęły mi się zapadać w śnieżno-lodowo-wodnej brei prawie do połowy łydek. Nie da się ukryć, że dość mocno przyspieszyłem kroku :-). Od tego momentu podobne miejsca omijałem wieeelkim łukiem :-). Prawdopodobnie utworzyły się tam dość spore zaspy, a przesączająca się przez pęknięcia w lodzie woda - która jeszcze nie zdążyła zamarznąć - "przerobiła" zaspy w taką niesympatyczną breję... |
| SN .. AP
|
Posted: 25 Sty 2010 19:34:59 Chyba jedyna metoda. Aczkolwiek zamiast sprzętu ciężkiego wezmę wykrywacz.
Sonda jest wodoodporna, więc mogę ją zanurzyć na 1 m, wtedy do dna będzie góra 1.5 m, tak więc jeśli coś będzie, sygnał powinien się pojawić. Jak masz wykrywacz tylko na metale a nie ma w nim opcji selekcji szukaj tylko metale kolorowe to moze ci piszczec wykrywacz wlasciwie co chwile od byle smiecia : / Miales szczescie ze sie wydostales i byl blisko jakis dom. Teraz po takiej lekcji paskudnej chyba nie wjedziesz rowerem nigdy na lod rzeczny a moze jakikolwiek lod na glebokiej wodzie. Ja jak bym mial taka sytuacje to napewno bym nie wlazl/wjechal drugi raz. Jak bedziesz szukal to idz tam najlepiej z kims i najlepiej jak ten ktos bedzie duzy i silny i mial mase, wiesz przywiazac sie linka do tego kogos wrazie co : ] |
| BoDro
|
Posted: 25 Sty 2010 19:36:31 Łącznie z 10 minut byłem na dworzu. Mimo zanurzenia do ramion, kurtka z
membrany dość nieźle trzymała i górę miałem stosunkowo suchą. "Morsy" twierdzą, że kąpiel w przeręblu czy tarzanie goło w śniegu to pryszcz - najważniejsze, by mieć na głowie czapkę :-). Dodatkowo jak człowiek odpowiednio ubrany (przykładem pianka "mokra" nurka), zdrowy i się rusza, to jakiś czas powinien wytrzymać... |
| Wojtas
|
Posted: 25 Sty 2010 19:45:37 Jak masz wykrywacz tylko na metale a nie ma w nim opcji selekcji szukaj
tylko metale kolorowe to moze ci piszczec wykrywacz wlasciwie co chwile od byle smiecia : / To akurat nie jest problemem. Wolę zresztą tryb statyczny (czyli wszystkie metale), dlatego, że ma największy zasięg. Dodatkowo jak człowiek jest osłuchany ze sprzętem to wie, czy to coś dużego, czy drobny śmieć. Miales szczescie ze sie wydostales i byl blisko jakis dom.
Teraz po takiej lekcji paskudnej chyba nie wjedziesz rowerem nigdy na lod rzeczny a moze jakikolwiek lod na glebokiej wodzie. Zdecydowanie, drobne strumienie to maksimum tego, na co się zdecyduję w przyszłości. |
| Wojtas
|
Posted: 25 Sty 2010 19:49:37 "Morsy" twierdzą, że kąpiel w przeręblu czy tarzanie goło w śniegu to
pryszcz - najważniejsze, by mieć na głowie czapkę :-) Ten warunek był spełniony :) Gorzej, że dostałem maksymalnych skurczy mięśni udowych. 100 metrów jakie musiałem przejść, było istną katorgą. PS Przy okazji zacznę zabierać dwa telefony, jeden na zapas. |
| Mikołaj "Miki" Menke
|
Posted: 25 Sty 2010 20:57:59 Dnia 25.01.2010 14:48 użytkownik Wojtas napisał : Jak w temacie. Będąc wczoraj na wypadzie (planowane 40 km, wykonane 20),
jadąc pewną pieprzoną zamarzniętą rzeczką, konkretnego dałem nura wraz z rowerem. Tj. wpadliśmy osobno, bo go prowadziłem, w zw. z próbą ominięcia konaru. Lód jak widać był tam cienki... Pierwszy raz w życiu poczułem, że życie wisi me na włosku - w przypływie pierwszej chwili paniki ostro się szamotałem, po ochłonięciu znalazłem jakąś wystającą gałąź i wylazłem z wody, następnie z wąwozu. Ale w sumie nie o tym - będąc dzisiaj na miejscu, próbowałem odzyskać rower za pomocą bosaka. Niestety musiał prąd go znieść trochę pod grubsze warstwy lodu (stawiam, że nie więcej jak 1-2 m od szczeliny, generalnie ciężko to stwierdzić, bo równie dobrze może być 4 m dalej), ale prawdziwą problematyką jest głębokość. Woda sięga do jakiś 2.5 m, rzeka jest wąska, ma tam maks. 3 m szerokości, dalej może 4. Ma ktoś w ogóle pomysł jak go można wyciągnąć? Chcesz się dowiedzieć jak go wyjąć? Podaj namiary GPS i albo pooglądaj jak wyciągają, albo ustaw kamerkę na statywie, tylko tak, żeby nie było widać, bo kamerka pójdzie z rowerem. |
| ąćęłńóśźż
|
Posted: 25 Sty 2010 22:13:35 Ja się bardziej obawiam, że lód tak pognie ramę, że nie będzie się już do jazdy nadawała, o kołach nie mówiąc. Swoją drogą parę dni temu zapadałem się na lodzie po szprychy i wrażenie jest ;-)) JaC |
| Mikołaj "Miki" Menke
|
Posted: 25 Sty 2010 22:55:09 Dnia 25.01.2010 23:13 użytkownik ąćęłńóśźż napisał : Ja się bardziej obawiam, że lód tak pognie ramę, że nie będzie się
już do jazdy nadawała, o kołach nie mówiąc. A rybki poobgryzają opony. |
| Marcin
|
Posted: 26 Sty 2010 08:26:18 Hej! Szczerze powiedziawszy nie przeczytałem całego wątku - i nie wiem czy ktoś tego nie zaproponował - ale ja bym na Twoim miejscu poprosił o pomoc straż pożarną. Tylko nie dzwonił na 998, a podjechał do komendy powiatowej i pogadał z oficerem dyżurnym. Być może chłopaki mają akurat potrzebę przeprowadzenia ćwiczeń w ratownictwie lodowym, ew. potraktują to jako standardową akcję ratowniczą - jeśli ratują koty z drzew i przymarznięte łabędzie to mogą również przeprowadzić akcję ratowania mienia o znacznej wartości :) |
| Wojtas
|
Posted: 26 Sty 2010 12:40:49 Hej!
Szczerze powiedziawszy nie przeczytałem całego wątku - i nie wiem czy ktoś tego nie zaproponował - ale ja bym na Twoim miejscu poprosił o pomoc straż pożarną. Tylko nie dzwonił na 998, a podjechał do komendy powiatowej i pogadał z oficerem dyżurnym. Być może chłopaki mają akurat potrzebę przeprowadzenia ćwiczeń w ratownictwie lodowym, ew. potraktują to jako standardową akcję ratowniczą - jeśli ratują koty z drzew i przymarznięte łabędzie to mogą również przeprowadzić akcję ratowania mienia o znacznej wartości :) Na to nie wpadłem. Pomysł świetny, mogę nawet zapłacić (oczywiście jednak poniżej wartości roweru). Jeśli wykrywacz zawiedzie, pewnie tak zrobię. Dzięki. |
| Tomasz Chodnik
|
Posted: 28 Sty 2010 23:35:26 "Morsy" twierdzą, że kąpiel w przeręblu czy tarzanie goło w śniegu to
pryszcz - najważniejsze, by mieć na głowie czapkę :-) A zeglarze mowia, ze woda tez ciut grzeje, jesli ubranie na cebulke i nieprzepuszczalne dla wiatru. Grzeje nawet w wodzie ("pozycja help") PS Przy okazji zacznę zabierać dwa telefony, jeden na zapas.
Telefon w aquapacku takze na rower, nie tylko na jacht ;-) (zamiast auapacka dziala tez prezerwatywa ;-) ) T |
|
Rower. kiedyś nazywany welocyped lub bicykl, ta nazwa pochodzi od brytyjskiej firmy Rover,
która pierwotnie produkowała rowery. Rower to pojazd napędzany
siłą mięśni osoby nim kierującej przy pomocy przekładni mechanicznej, wprawianej w ruch (najczęściej) nogami.
Typowy współczesny rower klasyczny jest jednośladem dwukołowym. Ramy roweru wykonuje się ze stali zwykłych lub stopowych, stopów aluminium lub kompozytów. Układ jezdny roweru to koła (zwykle) szprychowe i ogumienie pneumatyczne. Napęd jest przekazywany przez układ napędowy roweru którym zwykle jest przekładnia łańcuchowa i system zmiany przełożeń (przerzutka zewnętrzna, przerzucającą łańcuch na koła łańcuchowe o różnych ilościach zębów lub wewnętrzna, znajdującą się w piaście). Dla nad jednak rower, to coś więcej niż tylko pojazd.. users Czas ładowania strony (sek.): 0.578 miniBB.net © 2001-2010 |Polityka Prywatności militaria ++ virtuti militari ++ zwirek techno ++ sport r-gg
|