| ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj ° | |
| druk poznań '\' Auto Moto giełda '\' medale i banknoty '\' Działki Szczecin '\' warszawa remonty '\' |
| Cykliści / Rowery 2010 / Podjazdy i ich efektywność |
| << . 1 . 2 . 3 . >> |
| Autor | Wiadomość |
| Iguan007
|
Posted: 3 Sty 2010 03:56:40 Jest wolniej - udowodniłeś jedynie że gość ma więcej pary niż ci
"zwykli kolaże" Nie wiem dlaczego daję radę kolarzom na podjazdach na Flevoracerze. A najzabawniejsze jest to ze sam umiesciles cos co te Twoje toeorie o lepszej efektywnosci poziomek na podjazdach obala: http://picasaweb.google.com/MaciejDlugosz1981/RoweryPoziome#5421185862795835458 O ile mnie wzrok nie myli (troche rozmazany ten obrazek) to przedostatnia kolumna ma naglowek "Steady Speed up a 5% grade at 0.4 horse power output (mph)". I wynik: rower szosowy 13 MPH, rower poziomy 12.5 MPH. Pozdrawiam, Iguan |
| nerwosolek
|
Posted: 3 Sty 2010 11:14:50 OK, juz odpowiadam. Udowadniam ze na rowerze poziomym jest lepiej. Najlepiej zas
to: 3 kola, pelna amortyzacja, naped elektryczny, oslona przeciw deszczowi. Mam obecnie rower 2-kolowy. Wolalbym miec 3-kolowy albo nawet 4-kolowy. Zmierzam do tego zeby miec cos w tym stylu: Przestan sie emocjonowac, poziomki sa i beda marginesem w Polsce poniewaz: po pierwsze Poziomka nawet dwukołowa jest ogromnym klocem. Sprobuj wniesc swojego Flevoracera po schodach na trzecie piętro w wąskiej klatce schodowej. Nawet jezeli ktos ma garaz to zazwyczaj stoi w nim auto, rowery stoja z boku i nie ma mowy zeby zmiescił sie tam rower z osłoną przeciwdeszczową, o trojkolowcach nawet nie wspomne. po drugie Poziomka nie nadaje sie do jazdy miejskiej. Wskoczysz na kraweznik ? Sam piszesz ze Twoj FlevoRacer wymaga uwagi i jest wrazliwy na balans. Z tym wysokim bagaznikiem i opancerzeniem przeciwdeszczowym ograniczajacym widocznosc to w warunkach miejskich rower dla samobojcow. Natomiast troj i czworkolowce musza stac w korkach. po trzecie Jak to transportowac ? Zwlaszcza te trojkolowce ktore tak zachwalasz ? Odpada transport pociągiem, odpada na dachu auta a vana nie kazdy posiada. |
| Mikołaj "Miki" Menke
|
Posted: 3 Sty 2010 12:01:47 Dnia 03.01.2010 11:09 użytkownik nb napisał : ... - że adaptacja mięśni musi nastąpić jakaś magiczna
A nie musi ? - tyle że nie nazwał bym tego adaptacją. W jeździe na tradycyjnym rowerze można wykorzystywać do napędzania własny ciężar. W poziomie cały czas jedzie się "na mięśniach" Wykorzystanie ciężaru do napędu to już perpetuum mobile. No widzisz? Sam doszedłeś do tego, że pionowy rower jest lepszy. Co innego niż mięśnie ten ciężar miałoby unieść?
Przyciąganie Słońca i Księżyca, czasem kosmici. |
| live_evil
|
Posted: 3 Sty 2010 12:27:43 OK, juz odpowiadam. Udowadniam ze na rowerze poziomym jest lepiej.
Najlepiej zas to: 3 kola, pelna amortyzacja, naped elektryczny, oslona przeciw deszczowi. Mam obecnie rower 2-kolowy. Wolalbym miec 3-kolowy albo nawet 4-kolowy. Zmierzam do tego zeby miec cos w tym stylu: Przestan sie emocjonowac, poziomki sa i beda marginesem w Polsce poniewaz: po pierwsze Poziomka nawet dwukołowa jest ogromnym klocem. Nieprawda. W każdym razie - nie każda. po drugie Poziomka nie nadaje sie do jazdy miejskiej. Wskoczysz na kraweznik ? Znów okazuje się, że jazda po mieście to same krawężniki. Ja jeżdże po mieście i na poziomce i na rowerze kladycznym i nie mam potrzeby ciągłego pokonywania krawężników. Sam piszesz ze Twoj FlevoRacer wymaga uwagi i jest wrazliwy na balans. Z tym
wysokim bagaznikiem i opancerzeniem przeciwdeszczowym ograniczajacym widocznosc to w warunkach miejskich rower dla samobojcow. Kolejna bzdura. po trzecie Jak to transportowac ? Zwlaszcza te trojkolowce ktore tak zachwalasz ? Odpada transport pociągiem, odpada na dachu auta a vana nie kazdy posiada. Trójkołowce mieszczą się w pociągach, z transportem nawet niewielkim samochodem też nie ma problemu. Teraz napisz proszę jakim rowerem poziomym jeździłeś i ile. |
| zenonka
|
Posted: 3 Sty 2010 13:16:52 Dnia 02.01.2010 19:22 użytkownik kaczor1 napisał :
Napisz coś więcej o tej piaście. Co znaczy automatyczna zmiana biegów. Automatyczna dosłownie - same się zmieniają? Jeżeli to jest to co myślę, to to jest dość prosty system, masz czujnik prędkości z magnesem, taki sam jak w licznikach, przy
odpowiedniej prędkości silniczek zasilany bateriami pociąga/popuszcza
linkę. -- Gadu-gadu: 2128279 Mobile: +48607345846 Masz rację. System sam w sobie jest prosty jak but. Tylko jak się nie ma zacięcia elektroniczno-mechanicznego to rozkłada się ręce i bierze się to co jest na rynku. W modelu Shimano Cyber Nexus 8 cały system oparty jest na dynamie. Prędkość roweru ustalana jest za pomocą czujnika prądowego który mierzy cały czas napięcie/ natężenie wychodzące z dynama (nie znam się na tyle dokładnie żeby wiedzieć co mierzy: napięcie czy natężenie --- albo jedno i drugie). Ale licznik oczywiście pokazuje prędkość w km/h (wystarczy zmierzyć jakie prądy płyną przy prędkościach obrotowych osiąganych w rowerze i po sprawie - można kalibrować cały system). Do tego musi być (moim zdaniem) jakiś mały ale jednak procesor czy układ logiczny który tym wszystkim zawiaduje. Fajny pomysł. Szkoda że top takie drogie. Kupiłem sobie tylko dlatego że znalazłem "rower-dawcę" z którego wyciągnąłem koła i ten system. Jak system jest taki prosty to wykonaj dla mnie jeden egzemplarz. Zamówię 100 sztuk. Tylko podaj wpierw cenę. |
| nerwosolek
|
Posted: 3 Sty 2010 16:18:34 Znów okazuje się, że jazda po mieście to same krawężniki. Ja jeżdże po
mieście i na poziomce i na rowerze kladycznym i nie mam potrzeby ciągłego pokonywania krawężników. Ja też zwykle takiej potrzeby nie mam, ale gdy sie takowa zdarzy to mam taką możliwosc. A Ty ? Sam piszesz ze Twoj FlevoRacer wymaga uwagi i jest wrazliwy na balans. Z
tym wysokim bagaznikiem i opancerzeniem przeciwdeszczowym ograniczajacym widocznosc to w warunkach miejskich rower dla samobojcow. Kolejna bzdura. Cytowalem entuzjaste poziomek autora watku http://picasaweb.google.com/MaciejDlugosz1981/RoweryPoziome?feat=directlink#5420630237037954242 Jak wyobrazasz sobie jazde ulica czyms takim: http://picasaweb.google.com/MaciejDlugosz1981/RoweryPoziome?feat=directlink#5420630237037954242 Trójkołowce mieszczą się w pociągach, z transportem nawet niewielkim
samochodem też nie ma problemu. A trojkolowiec z napedem elektrycznym i dachem tak lansowany przez autora watku ? A co z przechowywaniem ? Teraz napisz proszę jakim rowerem poziomym jeździłeś i ile. Czytaj uwaznie, przeciez napisalem, ze gdybym mial miejsce sprawilbym sobie taki rower. |
| live_evil
|
Posted: 3 Sty 2010 17:03:12 Znów okazuje się, że jazda po mieście to same krawężniki. Ja jeżdże po
mieście i na poziomce i na rowerze kladycznym i nie mam potrzeby ciągłego pokonywania krawężników. Ja też zwykle takiej potrzeby nie mam, ale gdy sie takowa zdarzy to mam taką możliwosc. A Ty ? Nie, ale nie potrzebuję. Jazda po mieście != konieczność pokonywania krawężników. Moj rower jest węższy i mogę przejechać między samochdami w korku tam, gdzie Twój rowej już się nie zmieści. Przejeżdżam też bezkolizyjnie pod większością szlabanów. Ja mam możliwość podparcia się ręką jezdni, a Ty? Moglibyśmy tak wymieniać arhumenty godzinami. Teraz napisz proszę jakim rowerem poziomym jeździłeś i ile. Czytaj uwaznie, przeciez napisalem, ze gdybym mial miejsce sprawilbym sobie taki rower. To nie o miejsce chodzi. Są konstrukcje, które zajmują porówywalną ilość miejsca, co rower klasyczny. |
| Maciej
|
Posted: 3 Sty 2010 17:23:05 OK, juz odpowiadam. Udowadniam ze na rowerze poziomym jest lepiej. Najlepiej
zas to: 3 kola, pelna amortyzacja, naped elektryczny, oslona przeciw deszczowi. Mam
obecnie rower 2-kolowy. Wolalbym miec 3-kolowy albo nawet 4-kolowy. Zmierzam do tego zeby miec cos w tym stylu: Przestan sie emocjonowac, poziomki sa i beda marginesem w Polsce poniewaz: po pierwsze Poziomka nawet dwukołowa jest ogromnym klocem. Sprobuj wniesc swojego Flevoracera po schodach na trzecie piętro w wąskiej klatce schodowej. Nawet jezeli ktos ma garaz to zazwyczaj stoi w nim auto, rowery stoja z boku i nie ma mowy zeby zmiescił sie tam rower z osłoną przeciwdeszczową, o trojkolowcach nawet nie wspomne. Hmmmm. Nie jest tak jak mówisz. Ale zmienisz zdanie dopiero gdy rower tego typu będzie powszechnie dostępny w sklepie rowerowym za przyzwoite pieniądze (przyzwoite = 3600 zł z obudową). Już teraz możesz kupić kompletny nowy rower trójkołowy za 4500 zł. Oczywiście bez obudowy ani silnika elektrycznego. Obudowa kosztowała mnie 200 zł. To niewielki koszt. I bardzo duży zysk gdy pada deszcz. Silnik elektryczny to już wyższy koszt ale jest godny polecenia moim zdaniem. Dla mnie to przyszłościowy biznes z rowerami 3-kołowymi poziomymi - nie postrzegam tego jako temat do jałowej fascynacji. Mam doświadczenia z poziomymi rowerami. Jest ciekawie, ale nie mam pasji żeby tylko i wyłącznie to przeżywać. Planuję to sprzedawać. Idę do przodu z moimi projektami. Teraz mam osłonę przeciwdeszczową i silnik elektryczny. Mam obecnie 2 koła i widzę że mają znaczący limit. Nie mieszkam w bloku. Gdybym mieszkał to bym przypinał swój obudowany rower (również 2-kołowy) na zewnątrz łańcuchem i ubezpieczył go w PZU. Rower trzymam zamknięty (zapięcie prostego typu, tylko na koło) na zewnątrz garażu. Garaż mam zajęty. po drugie Poziomka nie nadaje sie do jazdy miejskiej. Wskoczysz na kraweznik ? Sam piszesz ze Twoj FlevoRacer wymaga uwagi i jest wrazliwy na balans. Z tym wysokim bagaznikiem i opancerzeniem przeciwdeszczowym ograniczajacym widocznosc to w warunkach miejskich rower dla samobojcow. Natomiast troj i czworkolowce musza stac w korkach. Skakanie po krawężnikach kojarzy i się z buszem i walką. Ja tak nie jeżdżę. Mam przestrzeń na drodze którą mogę dysponować. Jazda w korku nie jest moją pasją - ale jak się nie mogę wcisnąć to czekam spokojnie. Widoczność wbrew pozorom jest dobra z tą obudową. Pozory mylą. po trzecie Jak to transportowac ? Zwlaszcza te trojkolowce ktore tak zachwalasz ? Odpada transport pociągiem, odpada na dachu auta a vana nie kazdy posiada. Dla mnie rower to podstawowy środek transportu więc sam w sobie jest środkiem transportu, choć mam cały czas samochód, skuter i motor. Nie transportuję swego roweru, bo nie zawożę go w specjalne miejsca żeby dopiero tam go używać. Rowerem poziomym dojeżdżam gdzie chcę (no dobra - nie wjeżdżam na Kilimandżaro ;) -- nerwosolek |
| Maciej
|
Posted: 3 Sty 2010 17:34:42 Z tym że jeżeli mam ściskać strefę jąder,
Ktoś Cię oszukał. Nie stać mnie było na dobre siodełka kiedy były jeszcze drogie. W tanich rowerach montują niestety masochistyczne siodełka, miałem na początku tani rower. Ale nawet potem szkoda było mi 100 zł na siodełko które nie zawsze można było zwrócić do sklepu gdyby okazało się niewygodne. Nie zrozumiałeś. Siodełko nie ma prawa uciskać strefy jąder. No chyba, że je jakoś masakrycznie dziwnie ustawisz. Nie ma prawa i dlatego robi to bezprawnie. Wiem że można ustawić siodełko pod dowolnym katem. Ale nie o to tu chodzi. Różnymi rowerami jeździłem. Zazwyczaj tanimi. I niestety siodełka w tych rowerach były do d...y. Można rzec że "miałem pecha". Niestety inżynierowie produkcyjni tanich rowerów tylko siedzą za deskami kreślarskimi i nie jeżdżą swoimi wynalazkami. Dla ścisłości - niektóre siodełka powodowały że bolały mnie tylko kości udowe. Ale autentycznie były siodełka z (niemiłym) "masażem genitaliów". Siodełka które testowałem były niestety takie beznadziejne. Tzn. nie testowałem siodełka z pełną wentylacją, ale tylko czekam na
ten moment (gdybym nawiercił dziury w moim siodełku z włókna szklanego to pewnie by się szybciej rozleciało). Szukam taniego modelu siodełka wyciętego z płyty metalowej. Albo sam wykonam takie siodełko - trzeba będzie tylko zaprojektować kształt i wyciąć blachę laserem (są od tego zakłady). Plecy miewam spocone gdy sprintuję. Gdy jadę spokojnie (25km/h) to plecy mam mokre na powierzchni mniej więcej siodełka "tradycyjnego roweru". Ale jednak nie da się ukryć, że wietrzenie musi być gorsze. No chwilowo się uginam gdy chodzi o to wietrzenie - ale dopóki nie przetestuję siodełka z płyty metalowej z czymś takim: http://ligfiets.freehostia.com/econstructie4.html albo coś takiego: http://www.hostelshoppe.com/images/products/la_08hpv_mesh_seat.jpg Wolę to niż masaż genitaliów.
J.w. mam obciążać nadgarstki,
Znowu Cię ktoś oszukał. Musiałbyś przejechać się na rowerze poziomym żebyś odczuł że są różnice. Ja czuję. Zresztą - mogę nawet wystartować na rowerze bez trzymania na nim rąk, czyli nacisk na kierownicę mam minimalny. Tak samo w trakcie jazdy. Przyznam, że faktycznie miałem problemy z nadgarstkami, ale do czasu, gdy założyłem amortyzator. Sęk w tym że właśnie nie było mnie wtedy stać na amortyzator w moim rowerze górskim. A potem jak ukradli mi w sumie 3 rowery w Rzeszowie - nie wszystkie na raz, bo musiałem nazbierać kasy żeby kupić kolejny (wszystkie były przypięte) to dziękuję Ci bardzo za pakowanie kasy w amortyzator. Rower poziomy może być stosunkowo wygodny nawet bez amortyzacji. mam się garbić, J.w. XC się garbi. FR/DH dumnie pręży klatę. OK - już wiem z jakiego jesteś obozu. Nikt się nie garbi. Jeśli ktoś się garbi, to znaczy, że ma słabe plecy. BTW z jakiego jestem obozu? DH/FR? "Wygina silnie kręgosłup nie garbiąc się". Przepraszam za nieprecyzyjne wyrażanie się. Ściska też przeponę i trudniej mu oddychać. Jesteś z obozu gdzie rower może być łączony z pieluchą. Sorry za niewybredny żart! Nie mam podejścia religijnego do rowerów. Albo dobra - w Twoich oczach je mam. Skoro tak, to powiem tak: Ty bronisz swojej religii, ja promuję nową. Niczego nie bronię. Przecież napisałem, że każde rozwiązanie ma swoje wady i zalety. Odniosłem za to wrażenie, że próbujesz forsować tezę, że poziomka jest uniwersalna i doskonale nadaje się do wszystkiego. Uniwersalna? Mi raczej chodzi o możliwość istotnego ulepszania. To mi się najbardziej podoba. 3 kołowa poziomka doskonale nadaje się do istotnych modyfikacji. Załóż osłonę przeciwdeszczową do "tradycyjnego roweru". Dociąż 2-kołowca silnikiem elektrycznym i akumulatorami a potem balansuj tym ciężarem. Człowiek wynalazł auto. 2 koła mają znaczny limit. Albo dobra - jak chcesz - niech rower będzie tyko rowerem, nie ulepszaj go. |
| Maciej
|
Posted: 3 Sty 2010 17:57:16 Mowiac szczerze zupelnie mnie ten film nie przekonal ze poziomka jest
efektywniejsza pod gore.Tutaj dobre pytanie zadal Mikolaj - "czy to był oficjalny wyścig". Nie? Wiec jakis czlowiek na rowerze poziomym wyprzedza pod gore kilku innych ludzi na rowerach tradycyjnych (w tym kilku na MTB). Z filmu nie wynika ze dzieje sie to dlatego ze dosiada on cudownej konstrukcji (roweru poziomego) a nie dlatego ze jest lepszym kolarzem. Bo to ze Lance objedzie kogos jadac na 3 kolowym rowerku nie bedzie znaczylo ze trojkolowy rowerek jest efektywniejszy. Warto byloby porownywac zawodnikow w tej samej klasie. Piszesz ze poziomka da sie jezdzic XC i downhill. Jesli nie rozumiemy inaczej XC i DH, mam pytanie - czy jestes w stanie na podjazdach podniesc kolo zeby pokonac jakakolwiek wyzsza przeszkode czy musisz za kazdym razem zsiadac z roweru? Podobne pytanie przy downhillu - czy jestes w stanie pokonac drop nie lecac przednim kolem w dol? Pozdrawiam, Iguan Ok, rób jak chcesz. Ja daję rady kolarzom na płaskim i na podjazdach. A propos rowerów poziomych - mniej ścisaksz przeponę. I chyba daje to większą wydajność człowieka gdy się człowiek nie dusi - nie?? Ach te beztlenowe procesy i cudowne zakwasy... ;) Mniejszy nacisk na przeponę zbilansuje 0,5 m/h, o które rower poziomy jest wolniejszy od wyścigówki szosowej - co zauważyłeś. XC, downhill. Tu zalecałbym 3-kołowego sprzęta i oddzielną kategorię niż 2-kołowce. Tak, na poziomym 2-kołowcu nie przetoczysz się czasem nad wysoką przeszkodą i będziesz musiał zejść. Czy możesz wydać odgłos satysfakcji skoro się ugiąłem pod naporem Twoich argumentów?? ;) Dropy - hmmm. Jeśli chcesz skakać na poziomce to polecam jednak 3,4-kołowce. Czy możesz znowu wydać odgłos satysfakcji skoro się ugiąłem pod naporem Twoich argumentów?? ;) Pozdrawiam Maciek |
| Mikołaj "Miki" Menke
|
Posted: 3 Sty 2010 18:14:59 Dnia 03.01.2010 18:23 użytkownik Maciej napisał : Mam doświadczenia z poziomymi rowerami. Jest ciekawie, ale nie mam
pasji żeby tylko i wyłącznie to przeżywać. Planuję to sprzedawać. Bez urazy. Jeśli masz ochotę zrobić na tym biznes, to życzę Ci jak najlepiej, ale wreszcie rozumiem, z czego się wzięły Twoje posty. |
| Iguan007
|
Posted: 3 Sty 2010 18:25:05 XC, downhill. Tu zalecałbym 3-kołowego sprzęta i oddzielną kategorię niż
2-kołowce. Tak, na poziomym 2-kołowcu nie przetoczysz się czasem nad wysoką przeszkodą i będziesz musiał zejść. Dropy - hmmm. Jeśli chcesz skakać na poziomce to polecam jednak 3,4-kołowce. Wiec jednak inaczej rozumiemy XC i DH. Dla mnie zarowno jedno jak i drugie uwzglednia jazde techniczna oraz korzystanie z singletrackow. Tak z ciekawosci, ile wazy taki terenowy trojkolowiec? Pozdrawiam, Iguan |
| Mikołaj "Miki" Menke
|
Posted: 3 Sty 2010 18:19:47 Dnia 03.01.2010 18:57 użytkownik Maciej napisał : Ok, rób jak chcesz. Ja daję rady kolarzom na płaskim i na podjazdach.
Wpadniesz na jakiś maraton u Golonki? Będzie okazja zweryfikować Twoje twierdzenie. Co Ty na to? |
| Profan Butan
|
Posted: 3 Sty 2010 19:37:53 Piszesz ze poziomka da sie jezdzic XC i downhill. Jesli nie rozumiemy
inaczej XC i DH, mam pytanie - czy jestes w stanie na podjazdach podniesc kolo zeby pokonac jakakolwiek wyzsza przeszkode czy musisz za kazdym razem zsiadac z roweru? Podobne pytanie przy downhillu - czy jestes w stanie pokonac drop nie lecac przednim kolem w dol? Jestes prowokant albo ignorant, a z pewnoscia chuck norris bis :D P.B. |
| Michał Pysz
|
Posted: 3 Sty 2010 19:41:58 Nie, ale nie potrzebuję. Jazda po mieście != konieczność pokonywania
krawężników. Nie wiem w jakim mieście mieszkasz i gdzie jeździsz, ale ja nie mam dnia by na jakiś nie trzeba było wjechać. Choćby podjazd do sklepu, zawsze trzeba z ulicy na jakiś chodnik wjechać. Albo wjazd na chodnik prowadzący do wejścia do budynku w którym mieszkam. Część z nich jest niska więc pewnie da się bez problemu bez podrzucania koła wjechać. Moj rower jest węższy i mogę przejechać między samochdami w
korku tam, gdzie Twój rowej już się nie zmieści. Hmm zapewne jest to różnica szerokości kilku centymetrów więc rewolucji brak. Natomiast jest kilka minusów jak widoczność (Ciebie przez kierowców jak i Twoja otoczenia) w zwykłym rowerze głowa jest trochę wyżej. Pozatym w korku liczy się zwrotność do robienia slalomu między autami, omijania na skrzyżowaniach różnych zaklinowanych aut itp. Wątpię by te wszystkie poziomki skręcały tak jak zwykłe bajki. Przejeżdżam też
bezkolizyjnie pod większością szlabanów. Szlabanów w mieście zbyt dużo nie ma, napewno znacznie mniej niż krawężników. Ja mam możliwość podparcia się ręką jezdni, a Ty?
No a po co komu podpieranie ręką? Lepiej powiedz jak jest z podpieraniem nogą i sprawnym ruszaniem ze świateł??? Bo jakoś nie widzi mi się, by półleżąca osoba ze zgiętą nogą mogła pewnie się podeprzeć czy odepchnąć. Moglibyśmy tak
wymieniać arhumenty godzinami. No właśnie można wymieniać tony argumentów przeciw poziomkom i są one nie do obalenia. Ja do nich nic nie mam ale pisanie peanów jakie to super rowery i jak niedoceniane to kompletne nieporozumienie. mp. |
| Mikołaj "Miki" Menke
|
Posted: 3 Sty 2010 19:51:20 Dnia 03.01.2010 20:37 użytkownik Profan Butan napisał : Piszesz ze poziomka da sie jezdzic XC i downhill. Jesli nie rozumiemy
inaczej XC i DH, mam pytanie - czy jestes w stanie na podjazdach podniesc kolo zeby pokonac jakakolwiek wyzsza przeszkode czy musisz za kazdym razem zsiadac z roweru? Podobne pytanie przy downhillu - czy jestes w stanie pokonac drop nie lecac przednim kolem w dol? Jestes prowokant albo ignorant, a z pewnoscia chuck norris bis :D No nie wiem czy Chuck Norris bis. Tamten OIDW chyba faktycznie miał podejście religijne. Tutaj pomyliłem się, bo wygląda na to, że chodzi o sprzedaż. |
| live_evil
|
Posted: 3 Sty 2010 20:01:49 Pozatym w korku liczy się zwrotność do robienia slalomu między
autami, omijania na skrzyżowaniach różnych zaklinowanych aut itp. Wątpię by te wszystkie poziomki skręcały tak jak zwykłe bajki. Poziomków jak mrówków :-) Są mniej i bardziej zwrotne. Poza tym, ruch w mieście to jest jednostajny korek. Ja mam możliwość podparcia się ręką jezdni, a Ty?
No a po co komu podpieranie ręką? Żeby ruszyć na dwa buty. Lepiej powiedz jak jest z podpieraniem nogą i sprawnym ruszaniem ze świateł??? Bo jakoś nie widzi mi się, by półleżąca osoba ze zgiętą nogą mogła pewnie się podeprzeć czy odepchnąć. Wydaje Ci się. Podparcie mam pewne, czy to nogą, czy reką. Ze świateł rusza się komfortowo, szybciej startuję niż na klasycznym rowerze (takim też mi się zdarza jeździć), bo omijam etap wsiadania na rower. Ekspresowo rusza się z podparcia ręką - na dwie nogi (w espedach) - tylko musi być dobra przyczepność, bo koło potrafi zabuksowac. |
| Maciej
|
Posted: 3 Sty 2010 21:13:40 Dnia 03.01.2010 18:23 użytkownik Maciej napisał :
Mam doświadczenia z poziomymi rowerami. Jest ciekawie, ale nie mam pasji żeby tylko i wyłącznie to przeżywać. Planuję to sprzedawać. Bez urazy. Jeśli masz ochotę zrobić na tym biznes, to życzę Ci jak najlepiej, ale wreszcie rozumiem, z czego się wzięły Twoje posty. -- Gadu-gadu: 2128279 Mobile: +48607345846 Rozumiem, rozumiem. Nic nie rozumiesz! Czepliwość ludzi, wyszukiwanie problemów których nie ma, drobiazgowość, robienie z igły widły, powątpiewanie, ignorancja --- zadziwiające jest jak ludzie są odporni na innowacje. Najlepiej daj im auto z motorem diesla, które pali 3,5 l i jest autem klasy średniej, a rzucą się do salonów. A rower to bonus. Dużo ludzi rezygnuje z rowerów bo albo mają kontuzję (nadwyrężone kolana), zostali potrąceni przez samochód i nie czują się bezpiecznie, mieli upadek na śliskim. Ale w takim razie rower zostanie zwykłym rowerem. Nie miałbym podejścia biznesowego gdyby te usprawnione rowery były dostępne w sklepie za normalne pieniądze. Trzeba ich wnikliwie szukać. To bez sensu nie mieć wyboru, zwłaszcza gdy wie się czego się chce. Za granicą można kupić rowery poziome dosyć łatwo w sklepie z wystawy (wcześniej je testując) ale nowe są cholernie drogie (są też sklepy z używanymi rowerami poziomymi). Dużo czasu poświęciłem na znajdywanie informacji o rowerach poziomych i nic z tego nie miałem. Przetestowałem kilka modeli rowerów poziomych. Potem kupiłem pierwszy używany rower poziomy. Byłem wcześniej u 3 konstruktorów (2 w Holandii i jednego w Polsce). Wiesz ile czasu zajmuje znalezienie modeli które warto w rzeczywistości zbudować, ile czasu zajmie przemyślenie szczegółów budowy, zaprojektowanie ulepszeń, przetestowanie, rozpoznanie co ludziom przeszkadza w danym modelu? Jak się nie ma doświadczenia to raczej sporo. Zeszło mi tylko 3 dni po to żeby stworzyć pierwszy model. To bardzo krótko. A i tak rowery poziome gdy chce się je kupić są drogie. Dziwne. A teraz weź pod uwagę że rowerów jest kilka typów i pasowałoby mieć wszystkie w ofercie. I wybierz co warto robić, a co nie. Musiałem zrobić sobie kurs spawania, kupić migomat, przymierzać, poprawiać, testować. Pomijam że cholernie ciężko znaleźć ludzi do współpracy. Każdy leci na kasę. Jak mucha do g..na. I trzeba wszystko podać ludziom na talerzu - bo za samo włączone myślenie naliczają pieniądze. Jak jesteś inżynierem to wtedy jest inna jazda - robisz tylko rysunki techniczne, dajesz kasę i ktoś to robi bez łaski. Miej tą kasę. A spróbuj coś zrobić tylko na podstawie zdjęcia. Ja nie jestem jeszcze inżynierem. Jak otworzę sklep to będę się reklamował. Sorry że zdradzam swe plany. Nie urodziłem się producentem - ale wiem że najlepszy rower może powstać dzięki testom, a nie za biurkiem kreślarskim. Jeżdżę rowerem ponad 10 lat ale czas nie zatrzymał się w miejscu --- pora na innowacje. Dlaczego mam moknąć? Dlaczego nie mam mieć wspomagania elektrycznego? Czy to wszystko trzeba robić samemu żeby Cię nie oskubali z kasy? Rower poziomy z tymi udogodnieniami powinien być przystępny cenowo. Wiem co mi osobiście w rowerze przeszkadza oraz dlaczego ludzie nie jeżdżą rowerami (najczęstsze argumenty to: zimno, mokniesz, za słaba kondycja żeby jeździć dzień w dzień 40 km, niewygodnie, łatwo stracić rower podczas kradzieży, itp., itd.). Masz brać jedzącą chleb za "lepszą" niż piekarzy? Nikt Cię nie zmusza do kupowania ani nawet oglądania. Zmuszam do myślenia --- i to bardzo ludziom przeszkadza. Do tej pory mam domu rower górski. Ale już prawie w ogóle go nie używam. Nie wiem jakie tutaj wnioski wysuwasz co do mojej osoby, tym bardziej że producentów rowerów poziomych jest już w Polsce co najmniej kilku (pisałem wcześniej gdybyś nie zauważył): - Mieczysław Kaczmarek - Mariusz Łuczak - Kazimierz Leśniewski - Jakub Gacki i innych których nie wymieniłem Poza tym pierwszy sklep otworzę w Rzeszowie, więc niech Cię głowa nie boli. Na pewno nie będziesz specjalnie fatygował się do Rzeszowa żeby moje modele zobaczyć czy przetestować. Ani nie zobaczysz ich na billboardzie bo nie planuję kampanii. |
| Raist
|
Posted: 4 Sty 2010 09:29:54 Wydaje Ci się. Podparcie mam pewne, czy to nogą, czy reką.
Ze świateł rusza się komfortowo, szybciej startuję niż na klasycznym rowerze (takim też mi się zdarza jeździć), bo omijam etap wsiadania na rower. to po co zsiadasz z tego klasycznego roweru? :) Raist |
| Raist
|
Posted: 4 Sty 2010 09:33:19 Rozumiem, rozumiem. Nic nie rozumiesz! Czepliwość ludzi, wyszukiwanie
problemów których nie ma, drobiazgowość, robienie z igły widły, powątpiewanie, ignorancja --- zadziwiające jest jak ludzie są odporni na innowacje. jesteś nadwrażliwy :) mam nadzieję że z czasem Ci przejdzie oby :) Raist |
| Coaster
|
Posted: 4 Sty 2010 10:35:08 Wydaje Ci się. Podparcie mam pewne, czy to nogą, czy reką.
Ze świateł rusza się komfortowo, szybciej startuję niż na klasycznym rowerze (takim też mi się zdarza jeździć), bo omijam etap wsiadania na rower. to po co zsiadasz z tego klasycznego roweru? :) Jakbys nie siegal do pedalow to tez bys zsiadal ;-P |
| Michał Wolff
|
Posted: 4 Sty 2010 11:01:48 Dlaczego nie mam mieć wspomagania elektrycznego?
Dlatego, że to pojazd z silnikiem przestaje być rowerem i drastycznie spadnie zapotrzebowanie na niego, któś kto potrzebuje pojazdu silnikowego - wybierze motor czy skuter. Jeśli umiesz myśleć - to zdasz sobie sprawę, że rower poziomy (jakikolwiek) nie jest rozwiązaniem dla ludzi starszych. A właśnie jedynie ludzie starsi, słabsi itd potrzebują silnika w rowerze. Zapotrzebowanie na rowery poziome z silnikami - będzie praktycznie zerowe, poza paroma wesołymi entuzjastami w Twoim typie chętnych na to nie znajdziesz i Twój wielki biznes padnie zanim się zdąży rozkręcić :)) (najczęstsze argumenty to:
zimno, mokniesz, za słaba kondycja żeby jeździć dzień w dzień 40 km, niewygodnie, łatwo stracić rower podczas kradzieży, itp., itd.). Naiwny jesteś jak dziecko. Myślisz że jak zbudujesz rower szybszy o parę kilometrów, mający silniczek - to ludzie uznają go za tak dobry by zrezygnować z samochodów? Żaden rower nigdy nie będzie w najmniejszym stopniu porównywalny z samochodem jeśli chodzi o komfort, wysiłek, wodoodporność itd. Ktoś kto nie lubi się męczyć - nie kupi roweru na którym będzie się męczył tylko troszkę mniej niż na zwykłym - on kupi samochód (używany też kupisz za parę tys) Poza tym pierwszy sklep otworzę w Rzeszowie, więc niech Cię głowa nie boli. Na
pewno nie będziesz specjalnie fatygował się do Rzeszowa żeby moje modele zobaczyć czy przetestować. Ani nie zobaczysz ich na billboardzie bo nie planuję kampanii. Pożyjemy, zobaczymy. Na razie prezentujesz taką naiwność w stosunku do oczekiwań rynku, że nie wróży to sukcesów -- http://www.wyprawyrowerowe.neostrada.pl |
| Michał Wolff
|
Posted: 4 Sty 2010 11:12:40 Ok, rób jak chcesz. Ja daję rady kolarzom na płaskim i na podjazdach.
Doprawdy? A pisałeś wcześniej, że na zwykłym rowerze masz średnią 21km/h a na poziomym 25km/h :)) Jak możesz z takimi prędkościami dawać rady kolarzom? Takie średnie nie są żadną filozofią na rowerze MTB, tym bardziej na szosowym. Kto ma uwierzyć w Twoje bajeczki? -- http://www.wyprawyrowerowe.neostrada.pl |
| Maciej
|
Posted: 4 Sty 2010 16:41:14 Rozumiem, rozumiem. Nic nie rozumiesz! Czepliwość ludzi, wyszukiwanie
problemów których nie ma, drobiazgowość, robienie z igły widły, powątpiewanie, ignorancja --- zadziwiające jest jak ludzie są odporni na innowacje. jesteś nadwrażliwy :) mam nadzieję że z czasem Ci przejdzie oby :) Raist Słuszna diagnoza. Zgadza się. Jestem przewrażliwiony. Wkurza mnie że gdy chcę mieć coś praktycznego to muszę wybulić w k..we kasy, choć rzecz sama w sobie jest stosunkowo prosta. Nie ma cudów technicznych w tym wszystkim! Ale to naprawdę fajnie działa. Irytuje mnie ciągłe powątpiewanie i "dłubanie" w czymś co ma: - praktyczność (czemu mam moknąć, czemu mam siedzieć niewygodnie, czemu nie mogę zostawić ubezpieczonego i zapiętego roweru na zewnątrz tylko mam go wszędzie ze sobą taszczyć, itp., itd.) - możliwość rozbudowy/ istotnej modernizacji (silnik elektryczny z zasięgiem co najmniej 70 km - taki zestaw z tanimi akumulatorami dużo waży i dwukołowiec... no resztę już znasz) - innowacyjność w postaci 3 kół i możliwość dodania mechanizmu pochylającego te koła w zakręcie żeby pojazd był stabilny w szybkich zakrętach (nie podoba mi się sztuczna innowacyjność w postaci użycia innego kształtu rury głównego trójkąta w ramie i mydlenie oczu "technologiami" w ich produkcji), owiewka żeby jeździć szybciej przy tym samym wysiłku Przejdzie mi gdy się zajmę pracą. Dyskutowanie nic tu nie wnosi. Trzeba dać się komu przejechać a nie dyskutować. Popełniłem błąd wdając się w dyskusję. Ważne żeby mieć wybór i wiedzieć o tym. Biznes na tym wszystkim wymaga sporo myślenia, ryzykowania, planowania, przewidywania, uginania się pod potrzeby klientów, trochę walki. Wcale nie jest to takie miłe zadanie. Pasjonaci wiedzą najlepiej ale oni trzymają swe, nierzadko samodzielnie zbudowane, rowery i ciężko "odkupić od nich fajne sprzęty" (mowa o poziomach). Mnie "tradycyjny" rower 2-kołowy dał w kość i mam go dość. |
| Maciej
|
Posted: 4 Sty 2010 17:08:48 Dlaczego nie mam mieć wspomagania elektrycznego? Dlatego, że to pojazd z silnikiem przestaje być rowerem i drastycznie spadnie zapotrzebowanie na niego, któś kto potrzebuje pojazdu silnikowego - wybierze motor czy skuter. Jeśli umiesz myśleć - to zdasz sobie sprawę, że rower poziomy (jakikolwiek) nie jest rozwiązaniem dla ludzi starszych. A właśnie jedynie ludzie starsi, słabsi itd potrzebują silnika w rowerze. Zapotrzebowanie na rowery poziome z silnikami - będzie praktycznie zerowe, poza paroma wesołymi entuzjastami w Twoim typie chętnych na to nie znajdziesz i Twój wielki biznes padnie zanim się zdąży rozkręcić :)) To zależy czy myślisz ekonomicznie. Energia elektryczna w pojeździe jest najtańszym możliwym źródłem energii. To można policzyć. Nie wspomnę o kosztach i komplikacjach serwisu pojazdów spalinowych. Gdy ma się dwa akumulatory to można się między nimi przepinać gdyby jeden się wyczerpał. Poza tym aku można doładować choćby w pracy (lekką i szybką ładowarką). Silnik elektryczny jest o wiele łatwiejszy i tańszy w serwisie niż silnik spalinowy. Nie wspominając że silnik elektryczny "ciągnie od samego dołu", co daje dynamiczną jazdę nawet w przypadku "głupiego roweru". Jest mnóstwo rzeczy które mogą zepsuć się w aucie/motorze/ skuterze i te rzeczy psują się. Rower ma minimalistyczne wyposażenie i to jest "ten plus" gdy już coś zacznie się psuć. Jest bardzo błędne wyobrażenie o rowerze poziomym. Większość ludzi kojarzy je z maszynkami w stylu "Low-Racer" na których autentycznie się leży. To nie napawa entuzjazmem (bezpieczeństwo, wsiadanie, ekstrawagancja). Sam nie chciałbym mieć takiego pojazdu, bo samo zsiadanie/wsiadanie na Low-Racera to już gimnastyka (bardzo nisko siodło). Gdy siodełko znajduje się na wysokości 70-90 cm to się elegancko wsiada na taki (poziomy) rower. Mam High-Racera. Siodełko jest na wysokości 60 cm. Mogłoby (moim zdaniem) być trochę wyżej i jeszcze wygodniej by się wsiadało. Nie jestem w idealnej pozycji poziomej jak na Low-Racerze ale to nie szkodzi - i tak mam lepszą aerodynamikę niż niejeden kolarz. (najczęstsze argumenty to: zimno, mokniesz, za słaba kondycja żeby jeździć dzień w dzień 40 km, niewygodnie, łatwo stracić rower podczas kradzieży, itp., itd.). Naiwny jesteś jak dziecko. Myślisz że jak zbudujesz rower szybszy o parę kilometrów, mający silniczek - to ludzie uznają go za tak dobry by zrezygnować z samochodów? Żaden rower nigdy nie będzie w najmniejszym stopniu porównywalny z samochodem jeśli chodzi o komfort, wysiłek, wodoodporność itd. Ktoś kto nie lubi się męczyć - nie kupi roweru na którym będzie się męczył tylko troszkę mniej niż na zwykłym - on kupi samochód (używany też kupisz za parę tys) Wiesz co --- mam auto, mam skuter, mam motor. I co z tego? Gdy przyjdzie serwisować choćby jeden z tych pojazdów to portfel jest wysysany (nawet głupi akumulator do skutera, opony, pasek napędowy, zużyty wydech, sprzęgło, itp. itd.). Jak zacznę mówić o motorze czy aucie to koszty jeszcze wzrosną. Nie miałem wszystkiego na raz i przekonywałem się stopniowo co to znaczy "utrzymanie pojazdu". Zależy ile Ty już wydałeś na swe auto. Ile wydałeś na stacji paliw oraz ile zostawiłeś w serwisie (albo na same części gdy naprawiasz sam). Nie chodzi o to że kupujesz trup w którego musisz non sto ładować kasę. Nie, nie, nie. Ja nie wydałem fortuny ale widzę swoje finanse. Najbardziej opłaca się udoskonalony rower. Tylko jego praktyczność troche kuleje gdy jest "tradycyjny". Rower poziomy z obudową i z silnikiem elektrycznym ponad 250 W to już podpada pod... pojazd elektryczny - bo choćby prędkość 50 km/h z obudową to jest żaden problem dla elektrycznego silnika 500W. Ale nawet rejestracja takiego elektrycznego pojazdu, ubezpieczenie, serwis wyjdzie dużo taniej niż auto. Wszyscy tego nie kupią. Naiwny nie jestem. Poza tym pierwszy sklep otworzę w Rzeszowie, więc niech Cię głowa nie boli. Na
pewno nie będziesz specjalnie fatygował się do Rzeszowa żeby moje modele zobaczyć czy przetestować. Ani nie zobaczysz ich na billboardzie bo nie planuję kampanii. Pożyjemy, zobaczymy. Na razie prezentujesz taką naiwność w stosunku do oczekiwań rynku, że nie wróży to sukcesów Oczekiwania rynku są takie że bierze się auta sprowadzone z zagranicy a potem się zastanawiasz co tam szumi, co tam stuka, ile będzie kosztowała wymiana amortyzatorów, nowy akumulator, wymiana czegoś tam bo się zepsuło. Auto to powolny ale jednak wysysacz pieniędzy. A nowe auto z gwarancją i wymiana oleju "w autoryzowanym serwisie". Przecież to jest wyciąganie pieniędzy jeżeli zmusza się do wymiany głupiego oleju w nowym aucie tylko w autoryzowanym serwisie. |
| Michał Wolff
|
Posted: 4 Sty 2010 17:30:28 To zależy czy myślisz ekonomicznie. Energia elektryczna w pojeździe jest
najtańszym możliwym źródłem energii. To można policzyć. W ogóle nie łapiesz o co mi chodzi. Na ekonomiczność energii nikt przy zakupie roweru nie patrzy - kupuje się go tylko po to by używać MIĘŚNI, a nie silnika, "rower" z silnikiem przestaje być rowerem. Jeśli komuś nie starcza prędkość jaką dają mięśnie - kupuje motor, skuter albo samochód, które dają prędkość wyraźnie większą od roweru bez żadnego wysiłku. Owe "rowery" z silnikami - to bardzo wąziutka gałąź rynku, głównie dla osób starszych, potrzebujących wspomagania pod górę czy pod wiatr. A tacy ludzie w ogóle nie jeżdżą na rowerach poziomych, te są domeną rowerzystów zaawansowanych, wiedzących czego od roweru oczekują i silnik nie będzie jedną z tych rzeczy :)) Wiesz co --- mam auto, mam skuter, mam motor. I co z tego? Gdy przyjdzie
serwisować choćby jeden z tych pojazdów to portfel jest wysysany (nawet głupi akumulator do skutera, opony, pasek napędowy, zużyty wydech, sprzęgło, itp. itd.). Jak zacznę mówić o motorze czy aucie to koszty jeszcze wzrosną. Nie miałem wszystkiego na raz i przekonywałem się stopniowo co to znaczy "utrzymanie pojazdu". Na jakim Ty świecie żyjesz? Zobacz ilu ludzi jeździ samochodami ilu rowerami. Żeby ich te samochody miały kosztować 10 razy tyle co rowery - to i tak miażdżąca większość je właśnie wybierze. Bo samochód daje wygodę, daje prestiż, nie wymaga w ogóle wysiłku itd. Jeśli sądzisz że ta różnica wynika tylko z powodu braku tanich rowerów poziomych z silnikiem elektrycznym - to nie masz zielonego pojęcia o rynku i polskim społeczeństwie. To co proponujesz - to jest produkt absolutnie niszowy, dla bardzo wąskiej grupki entuzjastów, nie ma szans na masowe zainteresowanie Auto to powolny ale jednak wysysacz pieniędzy.
No i co z tego? To wszyscy wiedzą - a mimo to i tak samochodów używają i używać będą, jeśli się łudzisz że rowerek poziomy z silniczkiem coś tu zmieni - to powinieneś się obudzić z tego przyjemnego snu... -- http://www.wyprawyrowerowe.neostrada.pl |
| Maciej
|
Posted: 4 Sty 2010 18:21:38 To zależy czy myślisz ekonomicznie. Energia elektryczna w pojeździe jest najtańszym możliwym źródłem energii. To można policzyć. W ogóle nie łapiesz o co mi chodzi. Na ekonomiczność energii nikt przy zakupie roweru nie patrzy - kupuje się go tylko po to by używać MIĘŚNI, a nie silnika, "rower" z silnikiem przestaje być rowerem. Jeśli komuś nie starcza prędkość jaką dają mięśnie - kupuje motor, skuter albo samochód, które dają prędkość wyraźnie większą od roweru bez żadnego wysiłku. Owe "rowery" z silnikami - to bardzo wąziutka gałąź rynku, głównie dla osób starszych, potrzebujących wspomagania pod górę czy pod wiatr. A tacy ludzie w ogóle nie jeżdżą na rowerach poziomych, te są domeną rowerzystów zaawansowanych, wiedzących czego od roweru oczekują i silnik nie będzie jedną z tych rzeczy :)) Nikt? Tzn. nie widziałeś twórców rowerów górskich i ... szybkich rowerów elektrycznych - tj. Amerykanów? Bierzesz teraz przykład z podwórka? Popatrz dalej. Tzn. że jak zrobią auto z silnikiem elektrycznym to będziesz mówił że to jakiś cichy dynamiczny pojazd, bo nie słychać warkotu silnika i nie dymi? I to nie to samo co auto? A może hybryda? Tzn. że rower zatrzymał się w miejscu. Nie wolno go ulepszyć robiąc hybrydę. Acha. Przestaje być wtedy rowerem. No dobra. Wiesz co --- mam auto, mam skuter, mam motor. I co z tego? Gdy przyjdzie serwisować choćby jeden z tych pojazdów to portfel jest wysysany (nawet głupi akumulator do skutera, opony, pasek napędowy, zużyty wydech, sprzęgło, itp. itd.). Jak zacznę mówić o motorze czy aucie to koszty jeszcze wzrosną. Nie miałem wszystkiego na raz i przekonywałem się stopniowo co to znaczy "utrzymanie pojazdu". Na jakim Ty świecie żyjesz? Zobacz ilu ludzi jeździ samochodami ilu rowerami. Żeby ich te samochody miały kosztować 10 razy tyle co rowery - to i tak miażdżąca większość je właśnie wybierze. Bo samochód daje wygodę, daje prestiż, nie wymaga w ogóle wysiłku itd. Jeśli sądzisz że ta różnica wynika tylko z powodu braku tanich rowerów poziomych z silnikiem elektrycznym - to nie masz zielonego pojęcia o rynku i polskim społeczeństwie. To co proponujesz - to jest produkt absolutnie niszowy, dla bardzo wąskiej grupki entuzjastów, nie ma szans na masowe zainteresowanie "Skoro tryliony milairdów much jedzą gówno to znaczy że nie mogą się w tej kwestii mylić - my też jedzmy gówno". Sorry za zdanie które można (ale nie trzeba) źle odczytać. I pewnie tysiące użytkowników aut w tej chwili zrobiło się czerwonych ze złości i podniosło się im ciśnienie. Oglądajcie Monty Pythona żeby się rozluźnić. Mi pomogło. To był żart z tym jedzeniem g..na! Jedzcie to, co wam wpadnie w ręce. Wypróbowałem 3 środki lokomocji: auto, skuter, motor. Ludzie lubią auta za wygodę. Rower elektryczny też daje tę wygodę. Nie masz porównania - bo w salonie nie stoją tego typu rowery. Wpadło Ci coś w ręce. Rowerów elektrycznych trzeba szukać. Problem polega na dostępności. Ryzyko w produkcji czy sprzedawaniu takich rowerów można tylko teoretycznie oceniać. Czasem głupie pomysły przyniosły niespodziewany rezultat (np. mini-hulajnoga aluminiowa). Życie to zrewiduje. Zobaczymy co z tego wyniknie. Auto to powolny ale jednak wysysacz pieniędzy. No i co z tego? To wszyscy wiedzą - a mimo to i tak samochodów używają i używać będą, jeśli się łudzisz że rowerek poziomy z silniczkiem coś tu zmieni - to powinieneś się obudzić z tego przyjemnego snu... Dużo. Tzn to zależy na ile masz włączone przytomne myślenie. Dużo ludzi daje się "wprowadzić" w auta pozorom które mylą. Mam auto i wiem. Co z tego że jest wygodne, mam prestiż? Moi znajomi też to wiedzą. Masz tu wybór czy raczej kupujesz bo to jest łatwo dostępne na "rynku"? Jeżdżę autem ale świadomie, a nie otumaniony komfortem i lekkością jazdy. Tankuję na stacji, ubezpieczam i utrzymuję to auto. Mam rozeznanie co się dzieje z moim portfelem, choć sknerą nie jestem. Nie rezygnuję kompletnie z auta. Ale rower elektryczny dla mnie będzie dużo bardziej praktyczny na co dzień. Na trasę ponad 200 km zawsze wybieram auto. Ale to tylko z kwestii zasilania (paliwo jest łatwo dostępne). Z dobrymi akumulatorami rower elektryczny może mieć zasięg 200 km. Ja uważam wprost przeciwnie do Ciebie - koszty utrzymania auta kompletnie wybudziły mnie ze snu. |
| Saurus
|
Posted: 4 Sty 2010 18:25:46 Owe "rowery" z silnikami - to bardzo wąziutka gałąź rynku, głównie dla osób starszych, potrzebujących wspomagania
pod górę czy pod wiatr. A tacy ludzie w ogóle nie jeżdżą na rowerach poziomych, te są domeną rowerzystów zaawansowanych, wiedzących czego od roweru oczekują i silnik nie będzie jedną z tych rzeczy :)) Ja tylko na krótko się wtrącę, bo szkoda mi nerwów na kolejny flame tego trolla, czego i reszcie preclowiczów życzę. W USA (nie tylko płaskich częściach) bardzo, bardzo duża część użytkowników trójkołowców to osoby po 50., 60. roku życia. Zazwyczaj bez wspomagania elektrycznego ale zaletą tego pojazdu jest dla nich jego stabilność, pewność - mogą się toczyć i 5-10 km/h bez bujania a nadal łatwiej i szybciej niż pieszy, siedząc w fotelu. Na małych kołach mają takie przełożenia że można pod każdą _normalną_ górkę wtoczyć się chociażby w żółwim tempie i zawsze da radę, można się po prostu zatrzymać i stać, rower sam stoi więc ładowanie np. zakupów czy bagażu jest łatwiejsze, parkuje się go i zostawia z zaciągniętym hamulcem a nie opiera o ścianę czy na wątłej stopce. Poza tym wiele osób boi się jazdy po śniegu, deszczu czy nawet zakrętów z prostej przyczyny - można się przewrócić (nieważne jakie prawdopodobieństwo). A trójkołowiec można przewrócić tylko ostro szalejąc (nie ta kategoria użytkowników) i nie mając do tych szaleństw odpowiedniej techniki (pochylanie się do wewnątrz zakrętu, odpowiednia kontrola). Tyle że ci ludzie zazwyczaj całkowicie akceptują swoje mizerne osiągi i tylko niektórzy chcą silników elektrycznych. A więc jest to dobra opcja dla osób którym się nigdzie nie spieszy a chcą dbać o zdrowie zamiast gnuśnieć na kanapie. A co do wehikułów wymarzonych przez Macieja to mam takie samo zdanie - za 3000 zł kupiłem chiński skuter w którym przez 1,5 sezonu nic się nie zepsuło, błotniki ma skuteczniejsze niż jakikolwiek rower a zamiast siodełka kanapę więc nie przeszkadza już to że to nie pełny fotel. Pali (sprawdzone) 2,2l na 100 km i pozwala na utrzymywanie stałej prędkości 60 km/h. Ma pełną amortyzację, światła które _zawsze_ mają zasilanie. Części są dostępne i naprawę wykona jeden z _wielu_ warsztatów a nie jeden z nielicznych zapaleńców. Kto w tej sytuacji kupi rower za dwukrotność tej ceny który będzie niższy, trzeba pamiętać o ładowaniu, jest wolniejszy, trzęsie na wybojach i ma delikatniejsze opony i dętki, nie zostawi się go na ulicy a wnieść gdziekolwiek to problem? Autora wątku proszę o nie odpowiadanie - to jest pytanie RETORYCZNE i nie zamierzam dać się w Twoje osobiste bagno wciągnąć. |
| Maciej
|
Posted: 4 Sty 2010 18:37:52 Ok, rób jak chcesz. Ja daję rady kolarzom na płaskim i na podjazdach.
Doprawdy? A pisałeś wcześniej, że na zwykłym rowerze masz średnią 21km/h a na poziomym 25km/h :)) Jak możesz z takimi prędkościami dawać rady kolarzom? Takie średnie nie są żadną filozofią na rowerze MTB, tym bardziej na szosowym. Kto ma uwierzyć w Twoje bajeczki? Moja bajka jest taka: nie jestem zawodowcem. Ale jak tylko widzę tych kolesi w tych ślicznych, błyszczących się strojach to aż nie mogę wytrzymać i chce mi się ich doganiać! Hehehehehehe! No ja tak mam. Aerodynamika mi tutaj pomaga, choć rower mam cięższy. Samemu zupełnie inaczej się jeździ. Co innego zaś w grupie albo gdy chce się dogonić grupę. Grupa mobilizuje Cię do wysiłku (przynajmniej mnie). 21 km/h na zwykłym rowerze - tak, to prawda. zazwyczaj jeździłem sam i tyle osiągałem. Ale kiedyś założyłem "lemondkę" do górala i sam na sam, mało flaków nie wyprując chciałem sprawdzić ile poleci. Osiągnąłem wtedy średnią prędkość 27 km/h na rowerze górskim jadąc przez 14 km (ale jadąc ponad połowę trasy po górkach, po asfalcie). To była trasa Trzciana-Rzeszów. Czasem daję takie sprinty. Na FlevoRacerze mój maks (ale nie maks średnia, tylko po prostu maks) na płaskim to 42 km/h. A średnia wychodzi mi 25km/h bo z taką prędkością jest mi na co dzień wygodnie. Wiem - rzucił mi wyzwanie Iguan żebym 1 godzinę jechał 33 km/h (bez owiewki) i żebym mu dał odczyt z licznika rowerowego a najlepiej z GPS. Kiedyś to zrobię. |
| Maciej
|
Posted: 4 Sty 2010 18:48:33 Owe "rowery" z silnikami - to bardzo wąziutka gałąź rynku, głównie dla osób starszych, potrzebujących wspomagania pod górę czy pod wiatr. A tacy ludzie w ogóle nie jeżdżą na rowerach poziomych, te są domeną rowerzystów zaawansowanych, wiedzących czego od roweru oczekują i silnik nie będzie jedną z tych rzeczy :)) Ja tylko na krótko się wtrącę, bo szkoda mi nerwów na kolejny flame tego trolla, czego i reszcie preclowiczów życzę. W USA (nie tylko płaskich częściach) bardzo, bardzo duża część użytkowników trójkołowców to osoby po 50., 60. roku życia. Zazwyczaj bez wspomagania elektrycznego ale zaletą tego pojazdu jest dla nich jego stabilność, pewność - mogą się toczyć i 5-10 km/h bez bujania a nadal łatwiej i szybciej niż pieszy, siedząc w fotelu. Na małych kołach mają takie przełożenia że można pod każdą _normalną_ górkę wtoczyć się chociażby w żółwim tempie i zawsze da radę, można się po prostu zatrzymać i stać, rower sam stoi więc ładowanie np. zakupów czy bagażu jest łatwiejsze, parkuje się go i zostawia z zaciągniętym hamulcem a nie opiera o ścianę czy na wątłej stopce. Poza tym wiele osób boi się jazdy po śniegu, deszczu czy nawet zakrętów z prostej przyczyny - można się przewrócić (nieważne jakie prawdopodobieństwo). A trójkołowiec można przewrócić tylko ostro szalejąc (nie ta kategoria użytkowników) i nie mając do tych szaleństw odpowiedniej techniki (pochylanie się do wewnątrz zakrętu, odpowiednia kontrola). Tyle że ci ludzie zazwyczaj całkowicie akceptują swoje mizerne osiągi i tylko niektórzy chcą silników elektrycznych. A więc jest to dobra opcja dla osób którym się nigdzie nie spieszy a chcą dbać o zdrowie zamiast gnuśnieć na kanapie. A co do wehikułów wymarzonych przez Macieja to mam takie samo zdanie - za 3000 zł kupiłem chiński skuter w którym przez 1,5 sezonu nic się nie zepsuło, błotniki ma skuteczniejsze niż jakikolwiek rower a zamiast siodełka kanapę więc nie przeszkadza już to że to nie pełny fotel. Pali (sprawdzone) 2,2l na 100 km i pozwala na utrzymywanie stałej prędkości 60 km/h. Ma pełną amortyzację, światła które _zawsze_ mają zasilanie. Części są dostępne i naprawę wykona jeden z _wielu_ warsztatów a nie jeden z nielicznych zapaleńców. Kto w tej sytuacji kupi rower za dwukrotność tej ceny który będzie niższy, trzeba pamiętać o ładowaniu, jest wolniejszy, trzęsie na wybojach i ma delikatniejsze opony i dętki, nie zostawi się go na ulicy a wnieść gdziekolwiek to problem? Autora wątku proszę o nie odpowiadanie - to jest pytanie RETORYCZNE i nie zamierzam dać się w Twoje osobiste bagno wciągnąć. Hej hej! nadchodzi flame trolla! Saurus! Ty zignorowałeś mojego posta: Sorry chłopaki... Wiem że dla Was ten temat jest już dawno skończony... ale... nastąpi tu atak "personalno-snajperski"... W całych swoich wywodach o bezwładności nie bierzesz w ogóle pod uwagę
faktu że małe koło ma masę obracającą się owszem na mniejszym promieniu ale z większą liczbą obrotów przy danej prędkości. Acha... Skoro pisałem że: 1. Małe koła lepiej skręcają, łatwiej przyśpieszyć i wyhamować 2. ... a duże koła lepiej utrzymują rotację (mają większą bezwładność) to się bardzo dziwnie składa że akurat Ty, w swoim rowerze masz akurat: - małe koła 20" z przodu którymi hamujesz, skręcasz - duże koło 28" z tyłu którym podtrzymujesz ruch pedałując Dziwne - jakoś to nawet "przypadkiem" pasuje do "moich wywodów" które chciałeś zignorować. Tak, rozumiem - masz akurat taki rower (koła 20" przód, 28" tył) bo taki akurat mogłeś sobie kupić. Taki był dostępny. Rozumiem. No to tylko spytaj jeszcze przy okazji producenta ramy swego roweru dlaczego akurat właśnie taką ramę zrobił (pod takie koła) i dlaczego Ty nie wiesz nic o aspektach kierowania, hamowania i podtrzymania ruchu obrotowego i próbujesz to zignorować. Poza tym twierdzenie że opór powietrza dotyczy tylko powierzchni
czołowej to całkowita ignorancja. Koła mają swój znaczący opór aerodynamiczny spowodowany zawirowaniami powietrza. Również gładkość powierzchni i długość pojazdu mają swoje znaczenie. Wiesz co - lepiej jest mieć prostą owiewkę niż jej nie mieć. Ale udowadnianie ludziom że wszystko jest skomplikowane powoduje że nikomu się nie chce nawet zaczynać jej robić. Zrobiłem sobie już 3-cią owiewkę. Najpierw zrobiłem 2 prototypy... z ... kartonu... Zajęło mi to w sumie (prototypy + model końcowy) 4 godziny pracy. Oto moja owiewka: http://picasaweb.google.pl/lh/photo/ncejPreTItBhkUZd35e6Rg?feat=directlink Gdybym zaufał Ci w Twoim podejściu do tematu to robiłbym "aerodynamiczny perfekcyjnie rower" 2-3 lata żeby spełnić wszystkie warunki i moknąłbym na deszczu. Zmarnowałbym dużo czasu na ten perfekcjonizm. Uważam że w codziennej jeździe nie trzeba mieć bolidu do wyścigów. Ale szkoda niepotrzebnie przez ten cały czas moknąć na deszczu. Ludzie się śmieją gdy widzą ten rower. Niech się śmieją. W trakcie deszczu jestem suchy i to się liczy. Opór powietrza zasadniczo dotyczy powierzchni czołowej, bo gdy już przejdzie "nos" to cała reszta ślizga się już tylko dalej. Jeżdżę ze swoją owiewką 5-6 km/h szybciej. Varna Diablo spełnia wszystkie Twoje możliwe warunki: - mała powierzchnia czołowa - zabudowane koła - gładka karoseria - pojazd jest w miarę krótki No i co z tego? Tylko takim "doskonałym" aerodynamicznie rowerem nie da się jeździć na co dzień. Ciekaw jestem co też powiesz, bo Varna Diablo waży aż 34 kg? Czy dla Ciebie taka masa to wróg prędkości? Reszty nawet nie
chce mi się czytać. Nie warto. Nie czytaj. Ja dzielę się doświadczeniem. Myśl i działaj po swojemu. Może kiedyś sam stwierdzisz że nie ma sensu moknąć na rowerze i zbudujesz sobie owiewkę (na pewno doskonalszą niż moja). A teraz dalej - świeży post dla Ciebie (bo nie wiem czy lubisz odgrzewane kotlety): "Spieprzaj dziadu"!!!! http://www.youtube.com/watch?v=bVq3Ixu_L9c Gratulacje za trafną ocenę wieku ludzi! |
| << . 1 . 2 . 3 . >> |
|
Rower. kiedyś nazywany welocyped lub bicykl, ta nazwa pochodzi od brytyjskiej firmy Rover,
która pierwotnie produkowała rowery. Rower to pojazd napędzany
siłą mięśni osoby nim kierującej przy pomocy przekładni mechanicznej, wprawianej w ruch (najczęściej) nogami.
Typowy współczesny rower klasyczny jest jednośladem dwukołowym. Ramy roweru wykonuje się ze stali zwykłych lub stopowych, stopów aluminium lub kompozytów. Układ jezdny roweru to koła (zwykle) szprychowe i ogumienie pneumatyczne. Napęd jest przekazywany przez układ napędowy roweru którym zwykle jest przekładnia łańcuchowa i system zmiany przełożeń (przerzutka zewnętrzna, przerzucającą łańcuch na koła łańcuchowe o różnych ilościach zębów lub wewnętrzna, znajdującą się w piaście). Dla nad jednak rower, to coś więcej niż tylko pojazd.. users Czas ładowania strony (sek.): 0.751 miniBB.net © 2001-2010 |Polityka Prywatności militaria ++ virtuti militari ++ zwirek techno ++ sport r-gg
|