° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj °
Auto Moto giełda '\' medale i banknoty '\' warszawa remonty '\'

Rower w zimie... jako sposób na wkurzanie innych:(

Cykliści / Archwium - rowery 2009 / Rower w zimie... jako sposób na wkurzanie innych:(
. 1 . 2 . 3 . >>
Autor Wiadomość
Agila

Posted: 21 Gru 2009 12:54:43



To jest tak.
Zdecydowałam, że tej zimy nie będę się ze sobą cackać i będę grzała do
pracy rowerem, zamiast odmrażać się w oczekiwaniu na autobus, który i
tak pewnie nie przyjedzie.
Zaopatrzyłam się w opony z konkretnym bieżnikiem i śnieg, nie śnieg
zaczęłam jeździć. Wrażenia ogólnie pozytywne. Jedzie się lepiej niż
się spodziewałam, nie marznę, jako jedyna spóźniam się najwyżej o
dziesięć minut, a miny mijanych ludzi to momentami coś bezcennego...
choć rzucane uwagi czasem wręcz irytujące... Ale nie o tym miało być.
Będzie o moich sąsiadach z wielkiego bloku prawie w centrum całkiem
sporego miasta.

Kiedy było cieplej, niektórzy z sąsiadów zachwycali się wręcz, że
uprawiam "sport", że to fajnie, że ludzie jeżdżą na rowerach i w
ogóle. Że zdrowe to i takie tam.
Na jesieni padło kilka uwag, że chyba już za zimno na rower, że
nanoszę brud na klatkę schodową i takie tam durnoty.
W zimie niektórzy z moich licznych sąsiadów dostali jakiejś fobii,
poodmrażali sobie zwoje mózgowe czy coś... bo nagle zaczęli mnie tępić
za ten rower, którym ośmielam się jeździć przy -15. I to trzy różne
osoby!
I tak się dowiedziałam, że te ochlapane błotem pośniegowym ściany to
moja robota. Porysowana farba też, podobno nawet ktoś widział, że to
ja. Odłupany tynk, to pewnie ja walnęłam rowerem o ścianę... i nie
szkodzi, że jest pół piętra wyżej niż ja mieszkam A w ogóle to jestem
za mało ostrożna jak się przeciskam z rowerem obok samochodów
zaparkowanych praktycznie na klatce schodowej.
Cała sprawa wkroczyła już nawet na etap donosów do administracji.

Może nie powinnam o tym tu truć... ale niemożebnie mnie nurtuje, o co
tu chodzi???? Skąd ta wrogość, i to ludzi, którzy latem sami mykają na
rowerach??
No i jeszcze fajnie by było, gdyby ktoś mi poradził, jak uspokoić
atmosferę. Z tym że roweru nie odstawię. Chodzenie do pracy na
piechotę albo czekanie na autobus nie wiadomo ile, są dla mnie zbyt
hardcorowym przedsięwzięciem.






Rafał VFR

Posted: 21 Gru 2009 13:01:59



Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze :-)
A tak serio ja bym po prostu nie zwracał uwagi. A na wszelkie uwagi zawsze
można odpowiedzieć, że warto sie dowiedzieć co robi współmałżonek w tym a w
tym czasie a nie martwić sie o innych.
Działa podobno dość dobrze.




Paweł Wójcik

Posted: 21 Gru 2009 13:21:13




W zimie niektórzy z moich licznych sąsiadów dostali jakiejś fobii,
poodmrażali sobie zwoje mózgowe czy coś... bo nagle zaczęli mnie tępić
za ten rower, którym ośmielam się jeździć przy -15. I to trzy różne
osoby!
A ja mam coś podobnego. U mnie też sąsiedzi zgłupieli nagle (na razie

dwoje) i przyp...ają mi się do roweru. Olewam póki co, choć sprawa
jest naprawdę wkurzająca. Ciekawe, że tym samym ludziom nie
przeszkadzają libacje na korytarzu, wulgarne napisy na ścianach
pojawiające się co jakiś czas, samochody zaparkowane na schodach przed
blokiem itp.




fest

Posted: 21 Gru 2009 13:22:57



Typowe polskie zachowanie.....
Co można zrobić ?
Niech.."Psy szczekają a karawana jedzie dalej" :)






johnkelly

Posted: 21 Gru 2009 13:26:28




W zimie niektórzy z moich licznych sąsiadów dostali jakiejś fobii,
poodmrażali sobie zwoje mózgowe czy coś... bo nagle zaczęli mnie tępić
za ten rower, którym ośmielam się jeździć przy -15. I to trzy różne
osoby!
A ja mam coś podobnego. U mnie też sąsiedzi zgłupieli nagle (na razie

dwoje) i przyp...ają mi się do roweru. Olewam póki co, choć sprawa
jest naprawdę wkurzająca. Ciekawe, że tym samym ludziom nie
przeszkadzają libacje na korytarzu, wulgarne napisy na ścianach
pojawiające się co jakiś czas, samochody zaparkowane na schodach przed
blokiem itp.

Norma. Znajomy, za pomocą Policji, spacyfikował obrzydzającego wszystkim
życie na klatce menela (libacje, fekalia, próby włamań, awantury i
reszta inwentarza) no i dowiedział się, że jest donosicielem.

Pozdrawiam
Maciej Różalski




Coaster

Posted: 21 Gru 2009 14:25:22




W zimie niektórzy z moich licznych sąsiadów dostali jakiejś fobii,
poodmrażali sobie zwoje mózgowe czy coś... bo nagle zaczęli mnie tępić
za ten rower, którym ośmielam się jeździć przy -15. I to trzy różne
osoby!
A ja mam coś podobnego. U mnie też sąsiedzi zgłupieli nagle (na razie

dwoje) i przyp...ają mi się do roweru. Olewam póki co, choć sprawa
jest naprawdę wkurzająca. Ciekawe, że tym samym ludziom nie
przeszkadzają libacje na korytarzu, wulgarne napisy na ścianach
pojawiające się co jakiś czas, samochody zaparkowane na schodach przed
blokiem itp.

Przylacz sie do libacji - bedziesz mial problem z glowy ;-)




...::QRT::...

Posted: 21 Gru 2009 14:44:09




przestań mówić im dzień dobry.
A na tych co srają psami po trawnikach donoś straży miejskiej :





Coaster

Posted: 21 Gru 2009 15:42:12



administracji nie ma co sie obawiac, na buciorach bloto tez sie wnosi,
nie wspominajac o dzieciecych wozkach po ktorych sladow wiecej zostaje
(wiem bo ujezdzam mam takowy).

Odpychasz sie kijkiem czy zalozyles jakis naped? ;-)




arturbac

Posted: 21 Gru 2009 15:42:54



Może nie powinnam o tym tu truć... ale niemożebnie mnie nurtuje, o co
tu chodzi???? Skąd ta wrogość, i to ludzi, którzy latem sami mykają na
rowerach??

IMHO to ta sama siła o nazwach nietolerancja/czasami
prostactwo/zaściankowość/czasami zawiść która identycznie traktuje
wszystkich którzy są inni w tym kraju vide nie katolicy/nie
heteroseksualni lub śmią łamać pseudo normy obowiązujące w tym kraju tj
takie które się ludziom wydaje że tak należy postępować a nie inaczej.

Mój dobry znajomy sąsiad przyzwyczajony niby do mojej odmienności i
jazdy < 10C w deszczu itd ba nawet do tego że jeździłem przy -5C na
widok ze jadę rowerem przy -13C tez zaczął się patrzeć jak na idiotę i
mam wrażenie że coś się zmieniło ...




Wojtas

Posted: 21 Gru 2009 16:13:31




A ja mam coś podobnego. U mnie też sąsiedzi zgłupieli nagle (na razie
dwoje) i przyp...ają mi się do roweru. Olewam póki co, choć sprawa
jest naprawdę wkurzająca. Ciekawe, że tym samym ludziom nie
przeszkadzają libacje na korytarzu, wulgarne napisy na ścianach

Klasyka. Tobie zwrócić uwagę można, bo w ryj szpiclowi nie dasz. Co
ciekawe ten sam szpicel nie zadzwoni po policję, kiedy ktoś niszczy
celowo dobro wspólne, lub jeśli ktoś pijany wydziera japę.




karmi

Posted: 21 Gru 2009 17:53:20



Na jesieni padło kilka uwag, że chyba już za zimno na rower, że
nanoszę brud na klatkę schodową i takie tam durnoty.
Masz w czynszu taką pozycję jak kasa jaką płacisz za sprzątanie klatki?

Jeśli tak, to powiedz im żeby Cię cmoknęli w pompę.

pozdrawiam
karmi




Boch

Posted: 21 Gru 2009 20:15:34



Ludzie już tacy są, jeśli robisz cos innego niż ogół to jesteś po prostu
jakimś dziwolągiem .
Sam na własnej skórze to odczuwam do tej pory ? - całe lato dojeżdżałem do
pracy rowerem, - sam dla siebie ? - na początku myśleli , że to tak raz na
jakiś czas, pózniej okazało się że dojeżdżam już ponad miesiąc rowerem ? -
to złośliwcy , życzyli mi oberwania chmury - ani razu nie zmokłem - inni
dopytywali się czy czasem mi prawa jazdy policja nie zabrała ? . Jeździłem
do późnej jesieni , aż wreszcie musiałem zrezygnować z jazdy z powodu
choroby . - ale wiosna już niedaleko .... i zaczną się plotki od nowa ?





Jesse Custer

Posted: 21 Gru 2009 20:17:46




Jeśli tak, to powiedz im żeby Cię cmoknęli w pompę.

pozdrawiam
karmi


Agila dziewczyną jest ;). W temacie: można by wynająć ruskich żeby
się zajęli sąsiadami, nie było by sąsiadów nie było by problemu ;). A
na poważnie coś jednak się ludziom w głowach przewraca na zimę:
właśnie wróciłem z przejażdżki gdzie jakieś młode gniewne płci
żeńskiej się na mnie wydarło za grzeczne piśniecie hamulcami 6 metrów
za plecami z pretensjami jakobym miał jej wąski zadek za
przeproszeniem stratować pędząc całe 15 km/h :)




Marcin Kroner

Posted: 21 Gru 2009 22:18:25



To jest tak.
Zdecydowałam, że tej zimy nie będę się ze sobą cackać i będę grzała do
pracy rowerem, zamiast odmrażać się w oczekiwaniu na autobus, który i
tak pewnie nie przyjedzie.
Zaopatrzyłam się w opony z konkretnym bieżnikiem i śnieg, nie śnieg
zaczęłam jeździć. Wrażenia ogólnie pozytywne. Jedzie się lepiej niż
się spodziewałam, nie marznę, jako jedyna spóźniam się najwyżej o
dziesięć minut, a miny mijanych ludzi to momentami coś bezcennego...
choć rzucane uwagi czasem wręcz irytujące... Ale nie o tym miało być.
Będzie o moich sąsiadach z wielkiego bloku prawie w centrum całkiem
sporego miasta.

Kiedy było cieplej, niektórzy z sąsiadów zachwycali się wręcz, że
uprawiam "sport", że to fajnie, że ludzie jeżdżą na rowerach i w
ogóle. Że zdrowe to i takie tam.
Na jesieni padło kilka uwag, że chyba już za zimno na rower, że
nanoszę brud na klatkę schodową i takie tam durnoty.
W zimie niektórzy z moich licznych sąsiadów dostali jakiejś fobii,
poodmrażali sobie zwoje mózgowe czy coś... bo nagle zaczęli mnie tępić
za ten rower, którym ośmielam się jeździć przy -15. I to trzy różne
osoby!
I tak się dowiedziałam, że te ochlapane błotem pośniegowym ściany to
moja robota. Porysowana farba też, podobno nawet ktoś widział, że to
ja. Odłupany tynk, to pewnie ja walnęłam rowerem o ścianę... i nie
szkodzi, że jest pół piętra wyżej niż ja mieszkam A w ogóle to jestem
za mało ostrożna jak się przeciskam z rowerem obok samochodów
zaparkowanych praktycznie na klatce schodowej.
Cała sprawa wkroczyła już nawet na etap donosów do administracji.

Może nie powinnam o tym tu truć... ale niemożebnie mnie nurtuje, o co
tu chodzi???? Skąd ta wrogość, i to ludzi, którzy latem sami mykają na
rowerach??
No i jeszcze fajnie by było, gdyby ktoś mi poradził, jak uspokoić
atmosferę. Z tym że roweru nie odstawię. Chodzenie do pracy na
piechotę albo czekanie na autobus nie wiadomo ile, są dla mnie zbyt
hardcorowym przedsięwzięciem.

Mam tak samo
Olej ich - nie ma co przejmować się prostakami :)
Pozdro :)




AA

Posted: 21 Gru 2009 23:06:42



dziesięć minut, a miny mijanych ludzi to momentami coś bezcennego...
choć rzucane uwagi czasem wręcz irytujące... Ale nie o tym miało być.

Alez miny mijanych ludzi i rzucane uwagi maja bardzo duzo wspolnego z
reakcja sasiadow... Sasiedzi maja troche wiecej okazji i czasu do
zareagowania.



Cała sprawa wkroczyła już nawet na etap donosów do administracji.

Ktos z administracji odezwal sie do Ciebie ?
Jazda zima na rowerze to nie najwieksze "dziwactwo" i "szkodnictwo" z
jakim sie spotykaja, wiec moga Ci byc przychylni. Podpowiedza
rozwiazanie, przekaza co sasiadow boli.


Może nie powinnam o tym tu truć... ale niemożebnie mnie nurtuje, o co
tu chodzi???? Skąd ta wrogość, i to ludzi, którzy latem sami mykają na
rowerach??

Robisz cos, czego oni nawet nie dopuszczali w myslach - jezdzisz zima na
rowerze. I teraz masz do czynienia z mieszanka:
- podziwu, ktorego u nas powszechnie sie nie okazuje a nawet wstydzi
okazywac
- zazdrosci dla fantazji, odwagi i mozliwosci, ktorych oni nie maja
- syndromem nudy miasta - zamiast spac wieczorem ze zmeczenia niektorzy
padaja ze znuzenia kolejnym dniem bez sensacji "na podworku"



No i jeszcze fajnie by było, gdyby ktoś mi poradził, jak uspokoić
atmosferę. Z tym że roweru nie odstawię. Chodzenie do pracy na
piechotę albo czekanie na autobus nie wiadomo ile, są dla mnie zbyt
hardcorowym przedsięwzięciem.

Moze zapros kilka razy znajomych, ktorzy tez jezdza zima - widok wielu
rowerow z pewnoscia podniesie prog czulosci sasiadow :)




AA




Ryszard Mikke

Posted: 21 Gru 2009 23:51:56




Agila bredzi/łże/gada/bełkocze/zeznaje (niepotrzebne skreślić):

No i jeszcze fajnie by było, gdyby ktoś mi poradził, jak uspokoić
atmosferę.

Są dwa wyjścia:
1) włączyć spierdalator i robić swoje.
2) uprzejmie odpowiadać, że pani sąsiadka nie powinna kota wypuszczać na
klatkę schodową bo kot sra gdzie popadnie i potem na klatce śmierdzi. No i
jeździć dalej.

Ja myślę, że olewator jest jednak najskuteczniejszy.

rmikke




kenubi

Posted: 22 Gru 2009 08:01:06




[ciach]
I tak się dowiedziałam, że te ochlapane błotem pośniegowym ściany to
moja robota. Porysowana farba też, podobno nawet ktoś widział, że to

Hehe, na klatce, pod moimi drzwiami stało sobie kilka małych desek po próbie
skonstruowania własnoręcznie szafki. Któregoś dnia zadzwoniła PANI do drzwi
z wrzaskiem, że w nocy się tłukliśmy jakimiś meblami (niby składaliśmy
meble) i na dowód pokazała deski stojące na klatce - stojące od miesięcy
:P,codziennie przechodziła obok nich i się pewnie jeszcze potykała w nocy do
kontaktu ze światłem.
Z tego nie daje się płakać, można tylko śmiać.






granat

Posted: 22 Gru 2009 10:25:00




Odpychasz sie kijkiem czy zalozyles jakis naped? ;-)

wiekszy hardcor, okragly rok na slikach jezdze!

granat




granat

Posted: 22 Gru 2009 10:40:22




Hehe, na klatce, pod moimi drzwiami stało sobie kilka małych desek po próbie
skonstruowania własnoręcznie szafki. Któregoś dnia zadzwoniła PANI do drzwi
z wrzaskiem, że w nocy się tłukliśmy jakimiś meblami (niby składaliśmy
meble) i na dowód pokazała deski stojące na klatce - stojące od miesięcy
:P,codziennie przechodziła obok nich i się pewnie jeszcze potykała w nocy do
kontaktu ze światłem.
Z tego nie daje się płakać, można tylko śmiać.

znam lepszy przyklad bezczelnosci. znajomi tankowali paliwo na stacji i
manewrujacy obok autobus zahaczyl (scinajac zakret) o rog samochodu.
koles z autobusu twierdzil ze to oni w niego wjechali, co bylo tym
bardziej nieprawdopodobne ze w wlewie paliwa byl jeszcze wetkniety
przewod z dystrybutora. dopiero propozycja przejrzenia zapisu z
monitoringu ostudzila goscia. normalnie gotow byl dac pociac sie zywcem
ze to nie jego wina.

granat




BoDro

Posted: 22 Gru 2009 10:48:07




wiekszy hardcor, okragly rok na slikach jezdze!

bo jesteś cienias :-)





Tomasz

Posted: 22 Gru 2009 11:06:34



nie wdaje się z kmiotami w dyskusję, bo jedyne, co może osiągnąć
to eskalację konfliktu.

Dokładnie. Jeśli sprowokowani sąsiedzi wszczęliby pełnowymiarowy
konflikt, przy ich przewadze liczebnej byłaby bez szans. Administracja
stanie po ich stronie, straż miejska też. Jakkolwiek bez sensu to brzmi,
tzw. "normy społeczne" definiuje *większość*, choćby to byli ludożercy.

Konfliktu unikać, uśmiechać się głupkowato, przepraszać i robić swoje.

T




Fabian

Posted: 22 Gru 2009 11:27:09



nie wdaje się z kmiotami w dyskusję, bo jedyne, co może osiągnąć
to eskalację konfliktu.

Dokładnie. Jeśli sprowokowani sąsiedzi wszczęliby pełnowymiarowy
konflikt, przy ich przewadze liczebnej byłaby bez szans. Administracja
stanie po ich stronie, straż miejska też. Jakkolwiek bez sensu to brzmi

Ale o czym Ty mówisz? Jaka straż miejska, jaka administracja?
Administracja ma zajmować się budynkiem i otoczeniem. Nic jej do
stosunków między sąsiedzkich. Straż miejska też ma swoje określone
obowiązki i z tego co orientuje się nie należy do nich pilnowanie
porządku na klatce schodowej.

tzw. "normy społeczne" definiuje *większość*, choćby to byli ludożercy.

Normy społeczne definiuje każdy. Jeżeli wszyscy się zgadzają to jest jak
jest.

Konfliktu unikać, uśmiechać się głupkowato, przepraszać i robić swoje.

Super rada :( Jak chcesz spokoju ponad wszystko to tak rób.

Fabian.




Tomasz

Posted: 22 Gru 2009 12:35:38



Konfliktu unikać, uśmiechać się głupkowato, przepraszać i robić swoje.
Super rada :( Jak chcesz spokoju ponad wszystko to tak rób.
A o co innego może chodzić Agili i każdemu w jej sytuacji?!

Czy ty chciałbyś na jej miejscu WYGRAĆ jakąś wojnę ze złym światem, albo
nawrócić go in toto na jazdę rowerem zimą, czy raczej żeby jej dał
spokój i pozwolił żyć własnym życiem?

Agila, jeźdź rowerem nadal, jak my wszyscy/większość. Pociesz się, że
wszyscy mamy ten problem w jakimś tam stopniu. A niedorosłych szczuć nie
słuchaj, nie tędy droga. A gdy mimo uników konflikt i tak wyeskaluje
(< 1% szans), dopiero wtedy będziesz kombinowac, czy "dawać odpór",
przeprowadzać się, czy przystosować się do "ludożerców".

T




Fabian

Posted: 22 Gru 2009 13:11:15



Konfliktu unikać, uśmiechać się głupkowato, przepraszać i robić swoje.
Super rada :( Jak chcesz spokoju ponad wszystko to tak rób.
A o co innego może chodzić Agili i każdemu w jej sytuacji?!

Czy ty chciałbyś na jej miejscu WYGRAĆ jakąś wojnę ze złym światem, albo
nawrócić go in toto na jazdę rowerem zimą, czy raczej żeby jej dał
spokój i pozwolił żyć własnym życiem?

Ja mówię o tym, że nie trzeba uśmiechać się głupkowato ani przepraszać.
Przecież Ci sąsiedzi nie mogą nic zrobić. Czy uważasz, że mogą, no poza
narysowaniem sprayem roweru na drzwiach czy tego typu akcji ;) Ja nie
lubię się poniżać.

Agila, jeźdź rowerem nadal, jak my wszyscy/większość. Pociesz się, że
wszyscy mamy ten problem w jakimś tam stopniu. A niedorosłych szczuć nie
słuchaj, nie tędy droga. A gdy mimo uników konflikt i tak wyeskaluje
(< 1% szans), dopiero wtedy będziesz kombinowac, czy "dawać odpór",
przeprowadzać się, czy przystosować się do "ludożerców".

Mówisz o tej sytuacji jak by ktoś miał na klatce schodowej z nożem na
Nią czekać. Z tego co rozumiem to chodzi tylko dyskomfort spowodowany
niezrozumieniem przez sąsiadów. Normalna sprawa w tym normalnym świecie :)

Fabian.




Agila

Posted: 22 Gru 2009 13:27:42



Z tego co rozumiem to chodzi tylko dyskomfort spowodowany
niezrozumieniem przez sąsiadów. Normalna sprawa w tym normalnym świecie :)

Fabian.
Nie spodziewałam się tak wrogiej reakcji tylko dlatego, że nie chce

się z jednym i drugim odmrażać na przystanku w oczekiwaniu na autobus,
a trzecie wyprzedziłam rowerem, choć on jechał tym swoim wielkim czymś
z napędem na cztery koła.





Agila

Posted: 22 Gru 2009 14:05:01




Ktos z administracji odezwal sie do Ciebie ?
Nie. Ale gdyby tak, to nie wiem, czy powstrzymałabym się od zadania

paru pytań, typu dlaczego na klatce schodowej są składowane graty
blokujące drogę i o temu podobne rzeczy.
Na razie stosuję olewator... choć wczoraj mi się wyrwało zapytanie pod
adresem mądralińskiego sąsiada, czy to to jego z czterema kołami i
silnikiem nie stoi przypadkiem pod zakazem parkowania.


Robisz cos, czego oni nawet nie dopuszczali w myslach - jezdzisz zima na
rowerze. I teraz masz do czynienia z mieszanka:
- podziwu, ktorego u nas powszechnie sie nie okazuje a nawet wstydzi
okazywac
- zazdrosci dla fantazji, odwagi i mozliwosci, ktorych oni nie maja
- syndromem nudy miasta - zamiast spac wieczorem ze zmeczenia niektorzy
padaja ze znuzenia kolejnym dniem bez sensacji "na podworku"
Może to głupie pytanie... ale dlaczego nie spróbują? Może i jazda zimą

nie jest dla każdego, ale po moich doświadczeniach wnioskuję, że nie
jest to coś strasznego czy trudnego. Nie marznę, choć nie mam nawet
specjalnych ciuchów. Przejeżdżam tam, gdzie ludziom się nogi
rozjeżdżają a samochody się ślizgają, a dojeżdżam do pracy na czas
jako jedyna, odkąd zaczęła się prawdziwa zima. Same zalety, pomijając
brak odśnieżonych ścieżek i lęki związane z jazdą pomiędzy samochodami
wyprawiającymi czasem naprawdę ciekawe rzeczy. Aż dziwię się sobie, że
dopiero tej zimy się odważyłam.

Moze zapros kilka razy znajomych, ktorzy tez jezdza zima - widok wielu
rowerow z pewnoscia podniesie prog czulosci sasiadow :)
Z moich obserwacji wynika, że psychika przeciętnego zjadacza chleba

nie jest w stanie znieść widoku więcej niż jednego może dwóch
"pedalarzy" naraz zimą:)). Doszło do tego, że samochody już ze dwa
razy wypuściły mnie z podporządkowanej, czego nie jestem w stanie
wytłumaczyć inaczej niż szokiem:). O tych co gapili się z
rozdziawionymi japami (celowo zwracałam uwagę na reakcje ludzi) nawet
nie wspomnę.




Coaster

Posted: 22 Gru 2009 14:13:42




Ktos z administracji odezwal sie do Ciebie ?
Nie. Ale gdyby tak, to nie wiem, czy powstrzymałabym się od zadania

paru pytań, typu dlaczego na klatce schodowej są składowane graty
blokujące drogę i o temu podobne rzeczy.
Na razie stosuję olewator... choć wczoraj mi się wyrwało zapytanie pod
adresem mądralińskiego sąsiada, czy to to jego z czterema kołami i
silnikiem nie stoi przypadkiem pod zakazem parkowania.

Blad. NIe ma sensu wchodzic w takie przepychanki i licytacje.


Robisz cos, czego oni nawet nie dopuszczali w myslach - jezdzisz zima na
rowerze. I teraz masz do czynienia z mieszanka:
- podziwu, ktorego u nas powszechnie sie nie okazuje a nawet wstydzi
okazywac
- zazdrosci dla fantazji, odwagi i mozliwosci, ktorych oni nie maja
- syndromem nudy miasta - zamiast spac wieczorem ze zmeczenia niektorzy
padaja ze znuzenia kolejnym dniem bez sensacji "na podworku"
Może to głupie pytanie... ale dlaczego nie spróbują? Może i jazda zimą

nie jest dla każdego, ale po moich doświadczeniach wnioskuję, że nie
jest to coś strasznego czy trudnego. Nie marznę, choć nie mam nawet
specjalnych ciuchów. Przejeżdżam tam, gdzie ludziom się nogi
rozjeżdżają a samochody się ślizgają, a dojeżdżam do pracy na czas
jako jedyna, odkąd zaczęła się prawdziwa zima. Same zalety, pomijając
brak odśnieżonych ścieżek i lęki związane z jazdą pomiędzy samochodami
wyprawiającymi czasem naprawdę ciekawe rzeczy. Aż dziwię się sobie, że
dopiero tej zimy się odważyłam.

Tylko nie przejdz z euforii do niecheci jak juz sie pozradnie wyglebisz ;-)


Moze zapros kilka razy znajomych, ktorzy tez jezdza zima - widok wielu
rowerow z pewnoscia podniesie prog czulosci sasiadow :)
Z moich obserwacji wynika, że psychika przeciętnego zjadacza chleba

nie jest w stanie znieść widoku więcej niż jednego może dwóch
"pedalarzy" naraz zimą:)). Doszło do tego, że samochody już ze dwa
razy wypuściły mnie z podporządkowanej, czego nie jestem w stanie
wytłumaczyć inaczej niż szokiem:). O tych co gapili się z
rozdziawionymi japami (celowo zwracałam uwagę na reakcje ludzi) nawet
nie wspomnę.

Musisz sie az tak dowartosciowywac? :-P
It-is-all-in-your-head (mostly).




johnkelly

Posted: 22 Gru 2009 14:23:29




Ktos z administracji odezwal sie do Ciebie ?
Nie. Ale gdyby tak, to nie wiem, czy powstrzymałabym się od zadania

paru pytań, typu dlaczego na klatce schodowej są składowane graty
blokujące drogę i o temu podobne rzeczy.
Na razie stosuję olewator... choć wczoraj mi się wyrwało zapytanie pod
adresem mądralińskiego sąsiada, czy to to jego z czterema kołami i
silnikiem nie stoi przypadkiem pod zakazem parkowania.

I radziłbym się tej taktyki trzymać bo uprzejmość i brak kontry z reguły
utwierdzają takiego w przekonaniu, że jest "w prawie". Takie
przynajmniej są moje doświadczenia.


Pozdrawiam
Maciej Różalski




Mikołaj "Miki" Menke

Posted: 22 Gru 2009 14:46:30



Dnia 22.12.2009 11:25 użytkownik granat napisał :

Odpychasz sie kijkiem czy zalozyles jakis naped? ;-)

wiekszy hardcor, okragly rok na slikach jezdze!

Wózek z ostrym kołem?




szaman

Posted: 22 Gru 2009 15:15:36



granat wytworzył w szalonym umyśle, a następnie przelał w postać
elektroniczną to, co następuje::

znam lepszy przyklad bezczelnosci.

Do mnie też keidyś sąsiad przyszedł z pretensjami, że trzęsę rurką od
wody:P

Ale pokojowo się skończyło:)

sz




. 1 . 2 . 3 . >>
Twoja wypowiedź

Bold Style  Italic Style  Underlined Style  Image Link  Insert URL  Email Link  Wyłącz BB code


Zanim wyślesz jakąś wiadomość z polskimi znakami, upewnij się czy kodowanie znaków w twojej przeglądarce to ISO-8859-2
 » Login  » Hasło 
 

Rower. kiedyś nazywany welocyped lub bicykl, ta nazwa pochodzi od brytyjskiej firmy Rover, która pierwotnie produkowała rowery. Rower to pojazd napędzany siłą mięśni osoby nim kierującej przy pomocy przekładni mechanicznej, wprawianej w ruch (najczęściej) nogami.
Typowy współczesny rower klasyczny jest jednośladem dwukołowym. Ramy roweru wykonuje się ze stali zwykłych lub stopowych, stopów aluminium lub kompozytów.
Układ jezdny roweru to koła (zwykle) szprychowe i ogumienie pneumatyczne.
Napęd jest przekazywany przez układ napędowy roweru którym zwykle jest przekładnia łańcuchowa i system zmiany przełożeń (przerzutka zewnętrzna, przerzucającą łańcuch na koła łańcuchowe o różnych ilościach zębów lub wewnętrzna, znajdującą się w piaście).
Dla nad jednak rower, to coś więcej niż tylko pojazd..

users Czas ładowania strony (sek.): 0.578
miniBB.net © 2001-2010 |Polityka Prywatności
militaria ++ virtuti militari ++ zwirek techno ++ sport r-gg

Online: Odwiedzający - 6
+ - 0
Najwięcej odwiedzających: 19 [28 Cze 2010 13:58:16]
Odwiedzający - 19 / + - 0
  • Kingston Racing Team ma swoje Złotko
  • Ania Sojka z Kingston Racing Team – zgodnie z przewidywaniami – zdobyła złoty medal na Mistrzostwach Polski w Zjeździe, które odbyły się w Siennej na Czarnej Górze, 18 lipca 2010 roku.
  • Druga edycja Enduro Trophy na Czarnej Górze
  • Po dwóch miesiącach przerwy ekipa Enduro Trophy powraca z kolejną edycją swojej imprezy, która tym razem odbędzie się w miejscu doskonale znanym wszystkim polskim endurakom – na Masywie Śnieżnika...
  • Mazovia MTB Marathon w Skarżysku Kamiennej
  • Mazovia MTB Marathon 25 lipca w Skarżysku Kamiennej to wielkie emocje z wiązane z V edycją Pucharu Polski w Maratonach MTB, drugą edycją Klasyfikacji Górskiej Mazovia MTB Maraton i Otwartymi Mistrzostwami Samorządowców Skarżyska Kamiennej.
  • UST – opony bezdętkowe
  • Pod koniec lat 90 firma Mavic, specjalizująca się w produkcji obręczy i kół rowerowych we współpracy z firmami Hutchinson i Michelin, potentata w dziedzinie opon zaprezentowała system bezdętkowy pod nazwą UST...
  • Rutkiewicz i Morajko faworytami wyścigu Pomerania Tour
  • Zawodnicy zawodowej grupy kolarskiej Mróz ActiveJet, Marek Rutkiewicz i Jacek Morajko, wymieniani są jako główni faworyci wyścigu Pomerania Tour - ostatniego poważnego sprawdzianu przed Tour de Pologne. Start wyścigu już w sobotę 24 lipca w Gdańsku.