° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj °
Auto Moto giełda '\' medale i banknoty '\' warszawa remonty '\'

Korwin-Mikke o rowerach

Cykliści / Archiwum - rowery 2008 / Korwin-Mikke o rowerach
<< . 1 . 2 . 3 . >>
Autor Wiadomość
Mikołaj "Miki" Menke

Posted: 22 Gru 2008 17:33:46



Dnia 22.12.2008 16:38 użytkownik dobrov napisał :
Sprawa jest prosta. Uchwalić podatek rowerowy i budować ścieżki.
Ustalić w referendum jego wysokość. Czym wyższy, tym lepsze ścieżki.
Jeżeli ludzie się na to zgodzą, to proszę.
Ja jakoś nie mam wątpliwości jaki byłby wynik.

Na co jeszcze chciałbyś podatku specjalnego? Proponuję podatek pieszy,
na przedszkola i straż pożarną.




Michał Wolff

Posted: 22 Gru 2008 17:50:37




Te przewidywania dot. frekwencji wcale nie są takie pewne. Byłem
we wrześniu w mieście Milton Keynes 60km od Londynu.
Mieścina na 300tys mieszkańców. Raj dla rowerzystów. Przynajmniej w tych
dzielnicach, gdzie bywałem.

Ale generalna tendencja jest zupełnie inna - tam gdzie jest dużo
dobrych ścieżek jest i dużo rowerzystów, są dziesiątki takich
przykładów. I co więcej - nie są to tylko kraje południowe, gdzie
pogoda jest o niebo lepsza.

Oczywiście wybudowanie takiej infrastruktury w naszych miastach nie wchodzi w
grę. Trzeba by chyba połowę miasta zburzyć.

Przesadzasz, wiele miast holenderskich ma starszą i gęstszą zabudowę
niż polskie - i jakoś się dało. Na pewno nierealne i dużo droższe jest
zbudowanie w centrach miast ulic zapewniających odpowienią
przepustowość ruchu samochodowego przy ciągle rosnącej liczbie
samochodów. Stawianie na rozwój komunikacji miejskiej i transportu
rowerowego - to nie jest jakaś fanaberia, tylko realna polityka
prowadzona na Zachodzie przez wiele miast.

Sprawa jest prosta. Uchwalić podatek rowerowy i budować ścieżki.

Nie to nie jest takie proste. Rowerzyści już płacą podatki i nie będą
płacić kolejnych. A za to co płacą mają prawo domagać się budowy
ścieżek, a że przebicie u władz mają zerowe - to i mamy taką a nie
inną infrastrukturę. Nigdzie na świecie nie płaci się takich podatków,
a ścieżki buduje lepsze, więc z jakiej racji to my mamy być pierwsi?

Ustalić w referendum jego wysokość.

:)))
To ja postuluję żeby w referendum ustalić w ogóle wysokość wszystkich
podatków. Ciekawe jaki wtedy będzie wynik?

Jeżeli ludzie się na to zgodzą, to proszę.
Ja jakoś nie mam wątpliwości jaki byłby wynik.

Tak samo i ja nie mam wątpliwości jaki byłby wynik referendum w mojej
wersji. To jest poulizm w najczystszej postaci. Korwin może sobie
twierdzić, że podatków w ogóle nie powinno być, ale to są jego chore
mrżonki, nic więcej.
--
http://www.wyprawyrowerowe.neostrada.pl




Romuald Szcześniak

Posted: 22 Gru 2008 17:57:02




Byłem we wrześniu w mieście Milton Keynes 60km od Londynu.
Mieścina na 300tys mieszkańców. Raj dla rowerzystów. Przynajmniej w tych
dzielnicach, gdzie bywałem. Możesz przejechać całe kilometry bez zsiadania
z roweru przekraczając jezdnie _wyłącznie_ będąc pod nią lub nad nią
(tunele, kładki). Naprawdę byłem pod dużym wrażeniem tamtejszej infrastruktury.
Mimo to rowerzystów tam było naprawdę niewiele.
Trochę dojeżdżało na tamtejszy dworzec, z którego jeżdżą do Londynu do roboty
ale ich skromna ilość stanowiła wyraźny dysonans z rozmachem, którym się
popisali dudując te ścieżki.
Oczywiście wybudowanie takiej infrastruktury w naszych miastach nie wchodzi w
grę. Trzeba by chyba połowę miasta zburzyć.

z tym, że tam nic nie burzono, ponieważ Milton Keynes to nowe miasto - ma
raptem 40 lat.




Titus Atomicus

Posted: 22 Gru 2008 19:11:26




Zdolny człowiek [...] w gospodarce wolnorynkowej
zarobi tyle, że spłaci to bez najmniejszego problemu.

Dobre.

TA




Aleksander Buczynski

Posted: 22 Gru 2008 20:41:46



W Warszawie w centrum też
bywam często. Jezdnie zakorkowane, tłum pieszyh na chodniku i raz na
5-minut jakiś rower.
Zamiast bezproduktywnie odbijać piłeczki sam podaj sensowne liczby,
które zaprzeczą moim obserwacjom.

Mam wrażenie, że to Ty lamentując nad tym, ile to kosztuje i zużywa
miejsca, powinieneś podjąć próbę liczbowej oceny zjawiska (nie mówiąc o
Korwinie).

Ale ok, na zachętę napiszę, że wg pomiarów ZDM średnie natężenie ruchu
np. na ścieżce wzdłuż Wisłostrady za miesiące wrzesień - _listopad_ to
1100 rowerów / dobę. Wcześniejsze pomiary pokazują, że w sezonie w
zasadzie wszędzie, gdzie jest kawałek ścieżki dłuższy niż kilometr i nie
jest to totalny wygwizdów (np. Sobieskiego, Górczewska, al. KEN, most
Świętokrzyski, most Siekierkowski, al. Ujazdowskie, Broniewskiego...)
jest te 100-200 rowerów / godzinę szczytu popołudniowego. Czyli kilka
rowerów na minutę, a nie 1 na 5 minut (czy 10 minut, jak pisałeś jeszcze
wczoraj).

pozdrawiam, olek




Niewe

Posted: 22 Gru 2008 22:55:51



W Katowicach ścieżki rowerowe poza lasami Murckowskimi oraz parkami są
praktycznie puste (może z małymi wyjątkami przy dobrej pogodzie). Nie
muszę liczyć rowerzystów żeby to widzieć. W Warszawie w centrum też
bywam często. Jezdnie zakorkowane, tłum pieszyh na chodniku i raz na
5-minut jakiś rower.
Zamiast bezproduktywnie odbijać piłeczki sam podaj sensowne liczby,
które zaprzeczą moim obserwacjom.

Pamiętaj, że nie tylko "ścieżki" stanowią rowerową infrastrukturę. Jak
ktoś chce pojeździć rekreacyjnie to jedzie do lasu. Ścieżki w mieście
muszą prowadzić skądś dokądś. I w tym "dokądś" trzeba by jeszcze
zostawić rower na jakiś czas. Nie wiem jak w Katowicach, ale w Warszawie
żeby w miarę bezpiecznie zostawić rower pod kinem, muzeum, sklepem czy
ratuszem trzeba mieć "kozę" za max 99zł :/
Żeby ludzie zaczęli masowo przemieszczać się rowrami musi im się to
zwyczajnie opłacać. Musi być taniej, szybciej, wygodniej i bezpiecznie.
Żaden z tych warunków nie jest nawet w minimalnej formie zrealizowany w
Warszawie. Więc jeżdżą głównie pasjonaci.
Pozdrawiam

PS.
Latem, na KEN-ie można zobaczyć niemalże coś na kształt korka rowerowego
mimo tych wszystkich przeciwności.





Gotfryd Smolik news

Posted: 23 Gru 2008 09:17:17




W Katowicach ścieżki rowerowe poza lasami
Murckowskimi oraz parkami są praktycznie puste (może z małymi
wyjątkami przy dobrej pogodzie).
Przepraszam, że się wtrącę, ale w Katowicach ścieżki powstały

praktycznie przy okazji modernizacji głównych ulic (Chorzowskiej,
Roździeńskiego itp) i są wydzielone z chodnika, a nie z jezdni.
[...]
I wg moich obserwacji ludzie korzystają z tych ścieżek, zwłaszcza w
weekendy, ale też w pogodne letnie popołudnia.

Ano właśnie.
Nie widzisz problemu - że ludzie NIE korzystają z tych ścieżek do
normalnego uzytku, dojazdu do pracy, do urzedów itd?

pzdr, Gotfryd




Gotfryd Smolik news

Posted: 23 Gru 2008 09:31:58



[...do Kosu...]
Twoja wolność polega na tym, że jazda rowerem po mieście jest dozwolona.
Rowerem wolno jeździć po jezdni. Masz takie same prawa jak kierowcy
samochodów.

Ale nie wszędzie.
Po pierwsze nie tam, gdzie są śmieszki.
Śmieszki, czyli coś takiego co UTRUDNIA komunikację rowerową.
Świadomie używam słowa "komunikacja", aby ktoś nie pomylił z rekreacyjnym
korzystaniem z roweru.

Wielu kierowców chętnie zabroniłoby poruszać się rowerom po jezdniach ale
to byłoby pogwałceniem wolności rowerzystów i nikt tego nie robi.

Kiedy to nieprawda :P (patrz wyżej)

Przy okazji pozwolę sobie zwrócić uwagę na fakt, że rowerzysta nie płaci
podatku drogowego, który mógłby sankcjonować budowę ścieżek

Ale tu się zapędzasz w drugą stronę.
Fakt zbudowania drogi odbywa się *kosztem* przestrzeni, która *mogła*by
(i przed zbudowaniem - mogła) być wykorzystywana przez innych.
Z tego powodu faktu zbudowania drogi dla chcących jeździć po niej
samochodami DAJE prawo domagania się przez innych użyszkodników
tej przestrzeni możliwości przebicia się przez obszar zajęty pod
drogę.
I to nie tylko przejścia dla pieszych, ale również chodnika.

Żeby była jasność: oglądając przeciętne rozwiązania *nie* uważam,
aby oddzielne ścieżki były najlepszym rozwiązaniem. MOGĄ być jednak
takie miejsca, w których poprowadzenie ścieżki dla rowerów ma sens.
Ale to osobna sprawa :D

"Módz" w akapicie o bogaczach i biedakach.

Wbrew pozorom to nie błąd. To konsekwentnie stosowane zasady ortografii
sprzed reformy.

Mi częściej doskwierają inne składniki reformy, również wspominane
z rzadka przez JKM - np. zniesienie rozróżniania liczby, np.
"dyskusji < dyskusji" wobec "dyskusji < dyskusyj"
W konsekwecji z "módz" raczej mamy argument w stylu "bo tak",
IMVHO zbędny upór.

pzdr, Gotfryd




Gotfryd Smolik news

Posted: 23 Gru 2008 09:00:30




"Zamiast rowerowych ścieżek powinny być po obu stronach jezdni pasy, na
których rowerzysta miałby absolutnie pierwszeństwo... gdyby akurat był.
[...]

W chwili obecnej przy przejazdach przez ścieżkę większość kierowców

zakłada, że "akurat nie ma" rowerzysty [...]
Pewnie w przypadku pasa na jezdni kierowcy "akurat" by nie zauważali, że
jest rowerzysta.

Oj nie.
W takim układzie rowerzysta *już jest* na drodze.
Jakby zapis wg JKM był ujęty w przepisach, czyli przekładając na
polski rowerzysta miał *prawo zajmowania całego pasa*, albo jak
kto woli - jazdy środkiem pasa, to "nie zauważać" mogliby go
jedynie motocykliści.

Kiedyś pomysł z tramwajami, teraz pomysł z rowerzystami...

A z tramwajami o co poszło? :)

pzdr, Gotfryd




Jacek G.

Posted: 23 Gru 2008 10:23:04



Przepraszam, że się wtrącę, ale w Katowicach ścieżki powstały
praktycznie przy okazji modernizacji głównych ulic (Chorzowskiej,
Roździeńskiego itp) i są wydzielone z chodnika, a nie z jezdni.
[...]

I wg moich obserwacji ludzie korzystają z tych ścieżek, zwłaszcza w
weekendy, ale też w pogodne letnie popołudnia.

Ano właśnie.
Nie widzisz problemu - że ludzie NIE korzystają z tych ścieżek do
normalnego uzytku, dojazdu do pracy, do urzedów itd?
Wg mnie normalny użytek, to również rekreacja - w końcu to dobrze, że
ludzie coraz częściej zamiast siedzieć w domu przed telewizorem, biorą
rower i jadą sobie do parku - a te ścieżki, o których wspomniałem
ułatwiają im to. Ale ułatwiają też - może na razie niektórym - dojazd do
pracy. Moja żona pracuje akurat w takim miejscu, że czasem jeździ na
rowerze właśnie w kierunku Chorzowa. Oczywiście, aby więcej osób
korzystało z roweru w celach komunikacyjnych konieczne jest nie tylko
więcej ścieżek rowerowych, ale jak ktoś wspomniał cały system
(parkowanie itp.) oraz zmiana mentalności - ale ta może powoli
następować również dzięki oswojeniu się z rowerem choćby w formie
rekreacyjnej. Wszystko jest zatem powiązane ze sobą. Poza tym nie ma
sensu budowanie ścieżki rowerowej przy bocznej, mało ruchliwej uliczce,
ale już przy ruchliwych, wielopasmowych ulicach przecinających coraz
częściej nasze miasta - tak.



dobrov

Posted: 23 Gru 2008 10:38:32



Dnia 22.12.2008 16:38 użytkownik dobrov napisał :
Sprawa jest prosta. Uchwalić podatek rowerowy i budować ścieżki.
Ustalić w referendum jego wysokość. Czym wyższy, tym lepsze ścieżki.
Jeżeli ludzie się na to zgodzą, to proszę.
Ja jakoś nie mam wątpliwości jaki byłby wynik.

Na co jeszcze chciałbyś podatku specjalnego? Proponuję podatek pieszy,
na przedszkola i straż pożarną.

Brawo zaczynasz dobrze kombinować!
Niestety gdyby obowiązywały _wyłącznie_ podatki celowe system stałby się
zbyt przejrzysty, by nawet najwięksi ekonomiczni analfabeci nie
pojęli jak są okradani. I dlatego władza do tego nie dopuści.






dobrov

Posted: 23 Gru 2008 10:56:45




Ale generalna tendencja jest zupełnie inna - tam gdzie jest dużo
dobrych ścieżek jest i dużo rowerzystów, są dziesiątki takich
przykładów. I co więcej - nie są to tylko kraje południowe, gdzie
pogoda jest o niebo lepsza.

Milton Keynes tego nie potwierdza :)
Poza tym, nie oszukujmy się: przy pogodzie pod psem naprawdę tylko
pasjonaci jeżdżą na rowerach i _żadna_ infrastruktura tego nie zmieni.
Wyrzeknijmy się tej rowerowej projekcji, która każe nam patrzeć na
świat oczami cyklisty! Ona tylko zaciemnia obraz.

Oczywiście wybudowanie takiej infrastruktury w naszych miastach nie wchodzi w
grę. Trzeba by chyba połowę miasta zburzyć.

Przesadzasz, wiele miast holenderskich ma starszą i gęstszą zabudowę
niż polskie - i jakoś się dało. Na pewno nierealne i dużo droższe jest
zbudowanie w centrach miast ulic zapewniających odpowienią
przepustowość ruchu samochodowego przy ciągle rosnącej liczbie
samochodów. Stawianie na rozwój komunikacji miejskiej i transportu
rowerowego - to nie jest jakaś fanaberia, tylko realna polityka
prowadzona na Zachodzie przez wiele miast.

Zgadzam się, że nie wszędzie można podnieść przepustowość ulic.
Nie mam też wątpliwości, że bardziej potrzebne od sieci ścieżek rowerowych
w takim mieści jest metro. Jeżeli nie ma pieniędzy na metro, to można
położyć nacisk na autobusy a za wjazd samochodem do centrum pobierać
haracz. Miasto wyjdzie na tym do przodu albo na zero, a ulice się przerzedzą
dzięki czemu i rowerzystom będzie łatwiej po nich jeździć.

Sprawa jest prosta. Uchwalić podatek rowerowy i budować ścieżki.

Nie to nie jest takie proste. Rowerzyści już płacą podatki i nie będą
płacić kolejnych. A za to co płacą mają prawo domagać się budowy
ścieżek, a że przebicie u władz mają zerowe - to i mamy taką a nie
inną infrastrukturę. Nigdzie na świecie nie płaci się takich podatków,
a ścieżki buduje lepsze, więc z jakiej racji to my mamy być pierwsi?

Ale przedstawiasz dowód nie na zasadność finansowania ścieżek z istniejącego
budżetu a dowód na to, że żyjemy w chorym ustroju, gdzie pieniądze trafiają do
jednego wora, o który walczą zantagonizowane grupy interesów (przy okazji czego
można robić grube wałki okradając wszystkich) Podatki celowe to krok do
okreslenia co _naprawdę_ jest potrzebne a więc do normalności.

Ustalić w referendum jego wysokość.

:)))
To ja postuluję żeby w referendum ustalić w ogóle wysokość wszystkich
podatków. Ciekawe jaki wtedy będzie wynik?

Brawo!
Dowiedzielibyśmy się, czy ludzie naprawdę chcą solidarności społecznej, którą
uszczęśliwia nas władza.

Jeżeli ludzie się na to zgodzą, to proszę.
Ja jakoś nie mam wątpliwości jaki byłby wynik.

Tak samo i ja nie mam wątpliwości jaki byłby wynik referendum w mojej
wersji. To jest poulizm w najczystszej postaci. Korwin może sobie
twierdzić, że podatków w ogóle nie powinno być, ale to są jego chore
mrżonki, nic więcej.

Populizm to obietnice dawania. Władza dzieli, i rządzi. Władza kupuje sobie
wyborców. Zastanów się - czy to nie brak szacunku do ludzi nie pozwalając im
wypowiedzieć się w kwestii _własnych_ pieniędzy? I czy to nie potworny dysonans,
że nawet najgorszy analfabeta może głosować w wyborach wpływając na życie
milionów współobywateli a w kwestii _własnych_ pieniędzy nawet najmądrzejsi mają
g... do gadania?








dobrov

Posted: 23 Gru 2008 10:58:38




z tym, że tam nic nie burzono, ponieważ Milton Keynes to nowe miasto - ma
raptem 40 lat.

Może od razu zaczęli z myślą o ścieżkach rowerowych?
Ale co proponujesz? Porzucenie naszych przestarzałych miast i wybudowanie nowych? :)




dobrov

Posted: 23 Gru 2008 11:04:11




W Katowicach ścieżki rowerowe poza lasami
Murckowskimi oraz parkami są praktycznie puste (może z małymi
wyjątkami przy dobrej pogodzie).
Przepraszam, że się wtrącę, ale w Katowicach ścieżki powstały
praktycznie przy okazji modernizacji głównych ulic (Chorzowskiej,
Roździeńskiego itp) i są wydzielone z chodnika, a nie z jezdni.
[...]
I wg moich obserwacji ludzie korzystają z tych ścieżek, zwłaszcza w
weekendy, ale też w pogodne letnie popołudnia.

Ano właśnie.
Nie widzisz problemu - że ludzie NIE korzystają z tych ścieżek do
normalnego uzytku, dojazdu do pracy, do urzedów itd?

pzdr, Gotfryd

Tak jest. Napisałem, że z pewnymi wyjątkami mając na myśli Chorzowską.
Tam raczej nie ma korków, bo cała droga została przebudowana.
Niemniej zwróćmy uwagę na dwa fakty:
1) Zbudowanie tam ścieżki kosztowało dużo pieniędzy - ten podwójny chodnik
mógłby być 2 razy węższy.
2) Nawet w najlepszą letnią pogodę przejerzdża tamtędy tak ze 100 raz mniej
rowerzystów niż samochodów jezdnią obok.
3) Odsetek, tych którzy używają jej do dojazdów a nie zabawy jest niewielki,
zgodnie z tym co pisze przedpisca.

Ta ścieżka jest całkiem przyjemna - przyznaję. Co wcale nie znaczy, że
jest racjonalna.




Mikołaj "Miki" Menke

Posted: 23 Gru 2008 11:20:44



Dnia 23.12.2008 11:38 użytkownik dobrov napisał :
Dnia 22.12.2008 16:38 użytkownik dobrov napisał :
Sprawa jest prosta. Uchwalić podatek rowerowy i budować ścieżki.
Ustalić w referendum jego wysokość. Czym wyższy, tym lepsze ścieżki.
Jeżeli ludzie się na to zgodzą, to proszę.
Ja jakoś nie mam wątpliwości jaki byłby wynik.

Na co jeszcze chciałbyś podatku specjalnego? Proponuję podatek pieszy,
na przedszkola i straż pożarną.

Brawo zaczynasz dobrze kombinować!
Niestety gdyby obowiązywały _wyłącznie_ podatki celowe system stałby się
zbyt przejrzysty, by nawet najwięksi ekonomiczni analfabeci nie
pojęli jak są okradani. I dlatego władza do tego nie dopuści.

A o utopii słyszał?




dobrov

Posted: 23 Gru 2008 11:21:51



[...do Kosu...]
Twoja wolność polega na tym, że jazda rowerem po mieście jest dozwolona.
Rowerem wolno jeździć po jezdni. Masz takie same prawa jak kierowcy
samochodów.

Ale nie wszędzie.
Po pierwsze nie tam, gdzie są śmieszki.
Śmieszki, czyli coś takiego co UTRUDNIA komunikację rowerową.
Świadomie używam słowa "komunikacja", aby ktoś nie pomylił z rekreacyjnym
korzystaniem z roweru.

Wielu kierowców chętnie zabroniłoby poruszać się rowerom po jezdniach ale
to byłoby pogwałceniem wolności rowerzystów i nikt tego nie robi.

Kiedy to nieprawda :P (patrz wyżej)

No dobrze, ale to nie jest ułomność prawa tylko urzędasa, który dopuścił
do budowy infrastruktury utrudniającej życie. W założeniach prawnych wszystko
jest w porządku. Skoro urzędasy przez budowę ścieżek utrudniają rowerzystom
życie, to może jest to argument, by tych ścieżek nie budować?

Przy okazji pozwolę sobie zwrócić uwagę na fakt, że rowerzysta nie
płaci podatku drogowego, który mógłby sankcjonować budowę ścieżek

Ale tu się zapędzasz w drugą stronę.
Fakt zbudowania drogi odbywa się *kosztem* przestrzeni, która *mogła*by
(i przed zbudowaniem - mogła) być wykorzystywana przez innych.
Z tego powodu faktu zbudowania drogi dla chcących jeździć po niej
samochodami DAJE prawo domagania się przez innych użyszkodników
tej przestrzeni możliwości przebicia się przez obszar zajęty pod
drogę.
I to nie tylko przejścia dla pieszych, ale również chodnika.

Nie rozumiem tego wywodu.
To prawda: droga zajmuje przestrzeń.
Nikt rozsądny nie zaprzeczy, że jest niezbędna.
Nikt rozsądny nie zaprzeczy, że ktoś musi ją sfinansować.
Nikt rozsądny też nie zaprzeczy, że rowerzystom wolno po niej jeździć
a jeżeli w danym miejscu nie wolno jezdnią to wolno ścieżką
lub chodnikiem.
Nikt nie zaprzeczy, że rowerzysta nie płaci podatku drogowego.
Dlatego też nie powinien mieć pretensji, że nie wolno mu jeździć
drogami ekspresowymi czy autostradami.
Rowerzyście w centrum zatłoczonego miasta nie jest łatwo ale kierowcom
i pieszym też nie jest łatwo.

Żeby była jasność: oglądając przeciętne rozwiązania *nie* uważam,
aby oddzielne ścieżki były najlepszym rozwiązaniem. MOGĄ być jednak
takie miejsca, w których poprowadzenie ścieżki dla rowerów ma sens.
Ale to osobna sprawa :D

Ależ owszem. Ja nie traktuję ścieżek jak wymysłu szatana. Zwracam tylko
uwagę, że bezwzględne domaganie się obudowania centrów miast sieciami
ścieżek, to swoiste, kosztowne oszołomstwo.

"Módz" w akapicie o bogaczach i biedakach.

Wbrew pozorom to nie błąd. To konsekwentnie stosowane zasady
ortografii sprzed reformy.

Mi częściej doskwierają inne składniki reformy, również wspominane
z rzadka przez JKM - np. zniesienie rozróżniania liczby, np.
"dyskusji < dyskusji" wobec "dyskusji < dyskusyj"
W konsekwecji z "módz" raczej mamy argument w stylu "bo tak",
IMVHO zbędny upór.

Z tą liczbą mnogą podpisuję się obydwoma rękami. Dawniej było lepiej
i są na to konkretne argumenty. A ten "módz" to tylko przejaw konsekwencji
oraz niechęci do podporządkowywanie się urzędniczej decyzji w sprawie,
w której żaden urzędnik nie powinien mieć nic do gadania.




dobrov

Posted: 23 Gru 2008 11:45:15



W Warszawie w centrum też bywam często. Jezdnie zakorkowane, tłum
pieszyh na chodniku i raz na 5-minut jakiś rower.
Zamiast bezproduktywnie odbijać piłeczki sam podaj sensowne liczby,
które zaprzeczą moim obserwacjom.

Mam wrażenie, że to Ty lamentując nad tym, ile to kosztuje i zużywa
miejsca, powinieneś podjąć próbę liczbowej oceny zjawiska (nie mówiąc o
Korwinie).

Ale ok, na zachętę napiszę, że wg pomiarów ZDM średnie natężenie ruchu
np. na ścieżce wzdłuż Wisłostrady za miesiące wrzesień - _listopad_ to
1100 rowerów / dobę. Wcześniejsze pomiary pokazują, że w sezonie w
zasadzie wszędzie, gdzie jest kawałek ścieżki dłuższy niż kilometr i nie
jest to totalny wygwizdów (np. Sobieskiego, Górczewska, al. KEN, most
Świętokrzyski, most Siekierkowski, al. Ujazdowskie, Broniewskiego...)
jest te 100-200 rowerów / godzinę szczytu popołudniowego. Czyli kilka
rowerów na minutę, a nie 1 na 5 minut (czy 10 minut, jak pisałeś jeszcze
wczoraj).

No dobrze:
To teraz: jakie jest natężenie ruchu samochodowego na tejże Wisłostradzie?
Pewnie tak ze 100 razy więcej?
Ale jeżeli na tej Wisłostradzie nie ma korków, to niech już sobie ta ścieżka
jest - po prostu przyjmijmy, że miasto zafundowało fanaberię, która oczywiście
nigdy się nie zwróci ale przynajmniej nie przeszkadza (to i tak nic w porównaniu
z ufundowaniem przez bufetową stadionu szefom ITI).
Jeżeli korki są a poszerzenie drogi nie pomoże - to patrz jak wyżej.
Jeżeli natomiast są korki na skutek zbyt wąskiej drogi lub kolizyjnych
skrzyżowań, to chyba interes kilkudziesięciu tysięcy osób jest ważniejszy
A może się mylę?

Z innej strony: jeżeli natężenie ruchu rowerowego jest tak _małe_ i korki są, to
znaczy, że nie rozwiązano _ŻADNEGO_ problemu komunikacyjnego poza tym, że
zrobiono dobrze pasjonatom.

Z jeszcze innej strony: jeżeli korków tam, nie ma to wcale nie oznacza, że
ścieżka rowerowa rozwiązała jakikolwiek problem komunikacyjny, ponieważ
dołożenie tysiąca samochodów na dobę (przy założeniu, że każdy z rowerzystów
przy braku ścieżki jechałby tam samochodem) praktycznie nie zmieni sytuacji, bo
stanowi to znikomy odsetek.






Michał Wolff

Posted: 23 Gru 2008 11:49:07




Milton Keynes tego nie potwierdza :)

No i co z tego? Nie można generalizować na przykładzie jednego miasta,
gdy są dziesiątki przypadków w drugą stronę.

Poza tym, nie oszukujmy się: przy pogodzie pod psem naprawdę tylko
pasjonaci jeżdżą na rowerach i _żadna_ infrastruktura tego nie zmieni.

Obejrzyj sobie zdjęcia z Holandii w zimę - to nie będziesz opowiadał
takich głupot:
http://www.zm.org.pl/?a=nl_rower_zima
Jeździ oczywiście mniej ludzi niż w lato, ale w żadnym razie nie są to
sami pasjonaci - wystarczy spojrzeć na wiek, stroje i masę rowerów pod
sklepem

Wyrzeknijmy się tej rowerowej projekcji, która każe nam patrzeć na
świat oczami cyklisty! Ona tylko zaciemnia obraz.

Wyrzeknijmy się raczej ciasnego spojrzenia na problem tylko z
perspektywy własnego "ja", bo to "ja" w wypadku takich jak Korwin
oznacza po prostu dyskwalifikujący brak wiadomości w temacie

Zgadzam się, że nie wszędzie można podnieść przepustowość ulic.
Nie mam też wątpliwości, że bardziej potrzebne od sieci ścieżek rowerowych
w takim mieści jest metro. Jeżeli nie ma pieniędzy na metro, to można
położyć nacisk na autobusy a za wjazd samochodem do centrum pobierać
haracz. Miasto wyjdzie na tym do przodu albo na zero, a ulice się przerzedzą
dzięki czemu i rowerzystom będzie łatwiej po nich jeździć.

Ale na czym opierasz te błyskotliwe teorie? Przemawiasz jak autorytet
- a nie masz zielonego pojęcia jakie tysiące ludzi używają roweru w
zimie w krajach z porządną infrastrukturą! Znasz jakieś badania
potwierdzające Twoje teorie? Czy masz coś poza swoim "widzimisię" by
twierdzić że trzeba inwestować tylko w autobusy a nie ścieżki? Są
dziesiątki przykładów świadczących zupełnie co innego.

Ale przedstawiasz dowód nie na zasadność finansowania ścieżek z istniejącego
budżetu a dowód na to, że żyjemy w chorym ustroju, gdzie pieniądze trafiają do
jednego wora, o który walczą zantagonizowane grupy interesów (przy okazji czego
można robić grube wałki okradając wszystkich) Podatki celowe to krok do
okreslenia co _naprawdę_ jest potrzebne a więc do normalności.

To gdzie są te kraje gdzie są tylko podatki celowe i ludzie w
referendach o tym decydują? Łatwo jest wstawiać takie teksty jak
Korwin - ale to jest totalna utopia, a tacy ludzie jak on dobrze
wypadają tylko w teorii

Brawo!
Dowiedzielibyśmy się, czy ludzie naprawdę chcą solidarności społecznej, którą
uszczęśliwia nas władza.

To co prezentujesz - to czysty idiotyzm, wiadomo że ludzie nie
chcieliby ŻADNYCH podatków. Tylko skąd wziąć pieniądze na szpitale, na
policję itd.

Populizm to obietnice dawania. Władza dzieli, i rządzi. Władza kupuje sobie
wyborców.  Zastanów się - czy to nie brak szacunku do ludzi nie pozwalając im
wypowiedzieć się w kwestii _własnych_ pieniędzy? I czy to nie potworny dysonans,
że nawet najgorszy analfabeta może głosować w wyborach wpływając na życie
milionów współobywateli a w kwestii _własnych_ pieniędzy nawet najmądrzejsi mają
g... do gadania?

No to co? Dopuścić do głosowania tylko arystokratów? Kto ma decydować
o tym kto zasługuje na ten przywilej Poucz się historii - takie
systemy już były i powszechnej szczęśliwości jakoś jeszcze nie
zaprowadziły.
Populizm do sześcianu - to jest dopiero opowiadanie o referendach w
sprawie podatków.
--
http://www.wyprawyrowerowe.neostrada.pl




fabian

Posted: 23 Gru 2008 12:20:48



Nikt nie zaprzeczy, że rowerzysta nie płaci podatku drogowego.
Dlatego też nie powinien mieć pretensji, że nie wolno mu jeździć
drogami ekspresowymi czy autostradami.

Pamiętaj, że w Polsce podatki celowe są tylko z nazwy. W związku z tym
to co napisałeś nie ma sensu.

Fabian




Marcin W

Posted: 23 Gru 2008 13:05:44



Zdolny człowiek dostanie kredyt lub stypendium a w gospodarce
wolnorynkowej zarobi tyle, że spłaci to bez najmniejszego problemu.

Zaiste to prawda i zgadzam się z tym. Tylko co to ma wspólnego z naszyzm,
koncesyjno-etatystycznym pseudokapitalizmem? Pogadaj z młodym prawnikiem,
lekarzem albo leśnikiem, który nie miał przodków w tych korporacjach, a
skończył studia z wyróżnieniem - nietrudno takich znaleźć. Sprzedają
telwizory, prowadzą wydawnictwa, zajmują się tłumaczeniami...

Obecnie jest tak, że na studia idą praktycznie wszyscy po średniej szkole,
większość tylko po to żeby sobie młodość poprzedłużać. Dzięki temu poziom
nauczania jest żenująco niski, bo Ci najgorsi ściągają wszytkich w dół do
swego poziomu.

No to jest akurat bzdura okrutna. W 1990 r. mieliśmy 6% z wyższym
wykształceniem. W 2001 7%, w 2006 ok. 9%. Na świecie różnie z tym bywa, ale
sa społeczeństwa z np. 40% udziałem tych z wyższym. Nie idą wszyscy po
śrdniej, idzie większość, ale i tak sporo mniej, niż np. w 2003 - przecież
teraz murarz, tynkarz czy operator wózka widłowego zarabia 2-5 razy więcej,
niż nauczyciel, urzędnik czy tłumacz z wyższym (nie dotyczy to specjalitów,
zwłaszcza w branżach IT, choć tam także znacznie sie pogorszyło). A poziom
obniżają nie studenci, do których równa reszta, a idiotyczne szkoły, które
wyrosły jak grzyby po deszczu na początku lat 90-tych, a w których uczą ci
wszyscy, którym sie nie udało dostać dobrej pracy we wszystkich lepiej
płacących działach gospodarki, a które rekrutują na studia na podstawie
kreyterium portfelowego, nie merytorycznego. Niestety!

A poza tym:
Studia to nie jest żadne dobro niezbędne do życia, które każdemu się
należy!

Oczywiście, że tak. Ale - w dobie anomii, kryzysu, przewartościowania
pewnych idei - każde rozsądne państwo umożliwia studiowanie także tym
najuboższym, nie wiemy bowiem, ilu Janków Muzykantów wylejemy razem z
kąpielą jeżeli studia staną sie odpłatne.

Dlatego - owszem, studia powinny być odpłatne, ale powienie istnieć system
sprawiedliwie przyznawanych, ogólnodostępnych PAŃSTWOWYCH stypendiów
(zobowiązujących beneficjentów do pracy w okreslonej branży np. przez 5 lat
w POLSCE), a nie stanowczo za drogie kredyty, które - nawet świetnie
wykształconego i najzdolniejszego na roku slkutecznie "udupią" po skończeniu
studiów.





Aleksander Buczynski

Posted: 23 Gru 2008 13:30:25



Niestety gdyby obowiązywały _wyłącznie_ podatki celowe system stałby się
zbyt przejrzysty, by nawet najwięksi ekonomiczni analfabeci nie
pojęli jak są okradani. I dlatego władza do tego nie dopuści.

O tak, np. celowa opłata za wymianę dowodu osobistego znakomicie
poprawia przejrzystość systemu. Albo za interpretację Urzędu Skarbowego.

Od strony pragmatycznej - proponuję się przyjrzeć np. ściągalności
podatku od psów. Albo skuteczności systemu gospodarki odpadami
opierającego się na indywidualnych umowach, która dość wyraziście
przejawia się w lasach w pobliżu zabudowy jednorodzinnej.

pozdrawiam, olek




dobrov

Posted: 23 Gru 2008 13:41:11



Zdolny człowiek dostanie kredyt lub stypendium a w gospodarce
wolnorynkowej zarobi tyle, że spłaci to bez najmniejszego problemu.

Zaiste to prawda i zgadzam się z tym. Tylko co to ma wspólnego z
naszyzm, koncesyjno-etatystycznym pseudokapitalizmem? Pogadaj z młodym
prawnikiem, lekarzem albo leśnikiem, który nie miał przodków w tych
korporacjach, a skończył studia z wyróżnieniem - nietrudno takich
znaleźć. Sprzedają telwizory, prowadzą wydawnictwa, zajmują się
tłumaczeniami...

Nigdzie nie twierdzę, że jest inaczej.
Jeżeli popieram płatne studia, to pozwala przypuszczać, że inne
uzdrawiające zmiany też popieram, prawda? :)
Wybiórcze uzdrawianie niewiele daje.

Obecnie jest tak, że na studia idą praktycznie wszyscy po średniej
szkole, większość tylko po to żeby sobie młodość poprzedłużać. Dzięki
temu poziom nauczania jest żenująco niski, bo Ci najgorsi ściągają
wszytkich w dół do swego poziomu.

No to jest akurat bzdura okrutna. W 1990 r. mieliśmy 6% z wyższym
wykształceniem. W 2001 7%, w 2006 ok. 9%. Na świecie różnie z tym bywa,
ale sa społeczeństwa z np. 40% udziałem tych z wyższym. Nie idą wszyscy
po śrdniej, idzie większość, ale i tak sporo mniej, niż np. w 2003 -
przecież teraz murarz, tynkarz czy operator wózka widłowego zarabia 2-5
razy więcej, niż nauczyciel, urzędnik czy tłumacz z wyższym (nie dotyczy
to specjalitów, zwłaszcza w branżach IT, choć tam także znacznie sie
pogorszyło).

Po pierwsze: jakieś drobne fluktuacje z roku na rok niewiele wnoszą
do ogólnego obrazu. Po drugie: zapewne nieco mniej ludzi po średniej
szkole idzie na studia niż parę lat temu z powodu, że teraz po studiach
(a właściwie to już w ogóle) do wojska nie biorą, co zmniejsza pęd
do wiedzy. Po czwarte: Jeżeli w jakimś kraju jest kilkarotnie więcej ludzi
z wyższym wykształeceniem to jest to stwierdzenie faktu a nie argument,
że jest to jakąś zaletą :) Po piątej: jeżeli nauczyciel zarabia mniej niż
murarz to działa to na korzyść a nie przeciw argumentowi, że wielu ludzi
idzie na studia, żeby sobie młodość poprzedłużać. Eliminujesz powód
finansowy pędu do wyższego wykształcenia, powód "rozrywkowy" staje się silniejszy.

A poziom obniżają nie studenci, do których równa reszta, a
idiotyczne szkoły, które wyrosły jak grzyby po deszczu na początku lat
90-tych, a w których uczą ci wszyscy, którym sie nie udało dostać dobrej
pracy we wszystkich lepiej płacących działach gospodarki, a które
rekrutują na studia na podstawie kreyterium portfelowego, nie
merytorycznego. Niestety!

Tym bardziej widać, że studia powinny być płatne i drogie! Wtedy prawie każdy
student będzie się uczył z całych sił, by mu się zwróciły. Prawie każdy,
bo pozostaje ten podzbiór spośród bogaczy, którzy mają głupich
rodziców pozwalających im za swoją krwawicę studiować ale się nie uczyć.

A poza tym:
Studia to nie jest żadne dobro niezbędne do życia, które każdemu się
należy!

Oczywiście, że tak. Ale - w dobie anomii, kryzysu, przewartościowania
pewnych idei - każde rozsądne państwo umożliwia studiowanie także tym
najuboższym, nie wiemy bowiem, ilu Janków Muzykantów wylejemy razem z
kąpielą jeżeli studia staną sie odpłatne.
Dlatego - owszem, studia powinny być odpłatne, ale powienie istnieć

system sprawiedliwie przyznawanych, ogólnodostępnych PAŃSTWOWYCH
stypendiów (zobowiązujących beneficjentów do pracy w okreslonej branży
np. przez 5 lat w POLSCE), a nie stanowczo za drogie kredyty, które -
nawet świetnie wykształconego i najzdolniejszego na roku slkutecznie
"udupią" po skończeniu studiów.

Po cichu przemycasz założenie, że zmarnowanie kilku Janków Muzykantów
to straszna strata dla ludzkości. To nieprawda. Wysoce wykształconych
ludzi wbrew pozorom nie potrzeba wiele na świecie.
Ja oczywiście współczuję zmarnowanemu Jankowi Muzykantowi, sam chętnie
jakiegoś zasponsoruję jeżeli mi środki na to pozwolą ale sytuacja, kiedy
ustawowo sponsoruje państwo niezawodnie rodzi patologię. Razem z jednym
Jankiem pójdzie na studia za nasze pieniądze trzech głupoli, którzy nigdy
nie powinni się tam znaleźć. To dodatkowo zdemotywuje Janka Muzykanta do
nauki.








dobrov

Posted: 23 Gru 2008 14:12:41



Niestety gdyby obowiązywały _wyłącznie_ podatki celowe system stałby się
zbyt przejrzysty, by nawet najwięksi ekonomiczni analfabeci nie
pojęli jak są okradani. I dlatego władza do tego nie dopuści.

O tak, np. celowa opłata za wymianę dowodu osobistego znakomicie
poprawia przejrzystość systemu. Albo za interpretację Urzędu Skarbowego.

Od strony pragmatycznej - proponuję się przyjrzeć np. ściągalności
podatku od psów. Albo skuteczności systemu gospodarki odpadami
opierającego się na indywidualnych umowach, która dość wyraziście
przejawia się w lasach w pobliżu zabudowy jednorodzinnej.

Czy moralne jest utrzymywanie systemu sprzyjającego defruaudacji i trzymaniu
społeczeństwa w błogiej niewiedzy w imię tego, że niektórzy nie płacą za
psa? Może tak zamiast ścieżek rowerowych dofinansować kulejący aparat represji,
który służy do tego by ścigać wszelką hołotę?





dobrov

Posted: 23 Gru 2008 14:17:22




Po pierwsze: jakieś drobne fluktuacje z roku na rok niewiele wnoszą
do ogólnego obrazu. Po drugie: zapewne nieco mniej ludzi po średniej
szkole idzie na studia niż parę lat temu z powodu, że teraz po studiach
(a właściwie to już w ogóle) do wojska nie biorą, co zmniejsza pęd
do wiedzy. Po czwarte:

Coś pokręciłem oczywiście :)
Nie biorą do woja tych co nie poszli na studia. A ostatnio nawet jak
brali, to już nie tak desperacko, by się nie dało wymigać.

No i brakło "po trzecie" :)





Aleksander Buczynski

Posted: 23 Gru 2008 14:24:39



To teraz: jakie jest natężenie ruchu samochodowego na tejże Wisłostradzie?

To też dość łatwo sprawdzić. A następnie warto porównać zajętość
terenu, koszty budowy i utrzymania jednego i drugiego.

Jeżeli natomiast są korki na skutek zbyt wąskiej drogi lub kolizyjnych
skrzyżowań, to chyba interes kilkudziesięciu tysięcy osób jest ważniejszy
A może się mylę?

Nie mylisz się, tylko uprawiasz bolszewizm.

Poza tym droga prowadząca do centrum dużego miasta, taka jak
Wisłostrada, zakorkuje się tak czy owak, niezależnie od ilości pasów,
natomiast na ścieżce rowerowej spokojnie pomieści się jeszcze 10 razy
tyle rowerzystów (komunikacyjnych w listopadzie, bo sezonowe
wykorzystanie rekreacyjne jest bliskie 100%). Poszerzanie drogi
kosztem ścieżki to jest właśnie problem krótkowzrocznego pchania się w
lokalne maksimum funkcji przepustowości, mające się nijak do efektywnych
rozwiązań.

Z innej strony patrząc: jakiś czas temu w ankiecie gazety wśród
warszawiaków "sieć połączonych ścieżek rowerowych" wygrała w kategorii
"najważniejsze w życiu codziennym". Oczywiście, to tylko plebiscyt, ale
wyniki są dość powtarzalne, i jestem przekonany, że gdyby spytać w
referendum jak podzielić budżet stolicy, to na ścieżki trafiłoby
znacznie więcej niż obecnie.

Z innej strony: jeżeli natężenie ruchu rowerowego jest tak _małe_ i
korki są, to znaczy, że nie rozwiązano _ŻADNEGO_ problemu
komunikacyjnego poza tym, że zrobiono dobrze pasjonatom.

Rozwiązano cały szereg problemów, nie tylko komunikacyjnych:

1. Zaoferowano mieszkańcom alternatywę dla jazdy samochodem drogą, która
i tak się zakorkuje niezależnie od tego jak by jej nie poszerzyć. Jazda
rowerem pomiędzy samochodami na drodze po 3 pasy ruchu w każdą stronę
dla 99% populacji nie jest alternatywą - i jest to czynnik znacznie
bardziej istotny od mitycznej szczególnej polskiej pogody. Ścieżka
rowerowa - podobnie jak np. wydzielone torowisko tramwajowe - oferuje
wolność wyboru, którą korwiniści chcieliby ludziom odebrać.

2. Zaoferowano możliwość popołudniowej / weekendowej rekreacji, co m.in.
zwiększa konkurencyjność miasta jako miejsca zamieszkania i pracy, chęć
zostania tutaj, płacenia podatków itp.

3. Możliwość relatywnie bezpiecznej i ogólnodostępnej rekreacji stanowi
przy okazji jeden z kluczowych elementów rozwiązania problemu
społecznego - że strywializuję - młodzieży przesiadującej na klatkach
schodowych. Podobnie można przeznaczyć wszystkie większe spłachetki
trawy, na których dzieciaki kopią piłkę, na parkingi - ale czy
faktycznie skórka będzie warto wyprawki?

Itp. itd.

pozdrawiam, olek




Aleksander Buczynski

Posted: 23 Gru 2008 14:31:24



O tak, np. celowa opłata za wymianę dowodu osobistego znakomicie
poprawia przejrzystość systemu. Albo za interpretację Urzędu Skarbowego.

Od strony pragmatycznej - proponuję się przyjrzeć np. ściągalności
podatku od psów. Albo skuteczności systemu gospodarki odpadami
opierającego się na indywidualnych umowach, która dość wyraziście
przejawia się w lasach w pobliżu zabudowy jednorodzinnej.

Czy moralne jest utrzymywanie systemu sprzyjającego defruaudacji i
trzymaniu
społeczeństwa w błogiej niewiedzy

Znaczy brak opłaty za wymianę dowodu osobistego sprzyjałby defraudacji?

Moim skromnym zdaniem, opłaty za interpretacje US właśnie sprzyjają
trzymaniu społeczeństwa w błogiej niewiedzy, dokładnie odwrotnie niż
twierdzisz.

Może tak zamiast ścieżek rowerowych dofinansować kulejący aparat
represji,
który służy do tego by ścigać wszelką hołotę?

No tak, uniwersalna odpowiedź korwinistów - represja dobra na wszystko.
Wystarczyłoby zapewne nie więcej niż trzech policjantów na jednego
obywatela, żeby skontrolować dowody opłat za te wszystkie podatki
celowe, którymi chcecie nas uszczęśliwić, i utrzymywać hołotę w ryzach.

pozdrawiam, olek




amrac

Posted: 23 Gru 2008 14:35:11




Nie rozumiem tego wywodu.
To prawda: droga zajmuje przestrzeń.
Nikt rozsądny nie zaprzeczy, że jest niezbędna.

Ja, jestem nierozsądny.

Nikt rozsądny też nie zaprzeczy, że rowerzystom wolno po niej jeździć
a jeżeli w danym miejscu nie wolno jezdnią to wolno ścieżką
lub chodnikiem.


Ja, jestem nierozsądny. A KRK jest kilka takich miejsc.

Nikt nie zaprzeczy, że rowerzysta nie płaci podatku drogowego.

Nikt rozsądny nie zaprzeczy, że pieszy nie płaci podatku "chodnikowego"
Zgodnie z twoją logiką należałoby budować tylko autostrady w dodatku z 3
pasami dla tirów i jednym dla reszty (no bo kto płaci największy podatek
drogowy?) Poza tym tajemniczy rowerzysta to kto? Kosmita? Ilu jest Nas
jest rowerzystów-komunikantów, którzy nie jeżdżą również samochodem?

Ależ owszem. Ja nie traktuję ścieżek jak wymysłu szatana. Zwracam tylko
uwagę, że bezwzględne domaganie się obudowania centrów miast sieciami
ścieżek, to swoiste, kosztowne oszołomstwo.

Po pierwsze nikt tego nie żąda (no chyba że taki jegomość jak man R.M.
nie mający pojęcia o _ułatwieniach_ dla _komunikacji_ rowerowej w
mieście) a po drugie dlaczego Ty żądasz jeszcze bardziej kosztownego
oszołomstwa na jezdnie?




amrac

Posted: 23 Gru 2008 14:37:01



Korwin Mikke ...

http://vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=2543890

No to wyczerpuje temat Pana K.M.:)




amrac

Posted: 23 Gru 2008 14:39:24



Nie rozumiem tego wywodu.
To prawda: droga zajmuje przestrzeń.
Nikt rozsądny nie zaprzeczy, że jest niezbędna.

Ja, jestem nierozsądny.

Nikt rozsądny też nie zaprzeczy, że rowerzystom wolno po niej jeździć
a jeżeli w danym miejscu nie wolno jezdnią to wolno ścieżką
lub chodnikiem.

Ja, jestem nierozsądny. A KRK jest kilka takich miejsc.

Nikt nie zaprzeczy, że rowerzysta nie płaci podatku drogowego.
Dlatego też nie powinien mieć pretensji, że nie wolno mu jeździć
drogami ekspresowymi czy autostradami.


Nikt rozsądny nie zaprzeczy, że pieszy nie płaci podatku "chodnikowego"
Zgodnie z twoją logiką należałoby budować tylko autostrady w dodatku z 3
pasami dla tirów i jednym dla reszty (no bo kto płaci największy podatek
drogowy?) Poza tym tajemniczy rowerzysta to kto? Kosmita? Ilu jest Nas
jest rowerzystów-komunikantów, którzy nie jeżdżą również samochodem?

Rowerzyście w centrum zatłoczonego miasta nie jest łatwo ale kierowcom
i pieszym też nie jest łatwo.

Jak samochody tworzą korki, parkują na chodnikach to czemu tu się dziwić.

Ależ owszem. Ja nie traktuję ścieżek jak wymysłu szatana. Zwracam tylko
uwagę, że bezwzględne domaganie się obudowania centrów miast sieciami
ścieżek, to swoiste, kosztowne oszołomstwo.

Po pierwsze nikt tego nie żąda (no chyba że taki jegomość jak man K.M.
nie mający pojęcia o _ułatwieniach_ dla _komunikacji_ rowerowej w
mieście) a po drugie dlaczego Ty żądasz jeszcze bardziej kosztownego
oszołomstwa na jezdnie?




dobrov

Posted: 23 Gru 2008 14:42:51



O tak, np. celowa opłata za wymianę dowodu osobistego znakomicie
poprawia przejrzystość systemu. Albo za interpretację Urzędu
Skarbowego.

Od strony pragmatycznej - proponuję się przyjrzeć np. ściągalności
podatku od psów. Albo skuteczności systemu gospodarki odpadami
opierającego się na indywidualnych umowach, która dość wyraziście
przejawia się w lasach w pobliżu zabudowy jednorodzinnej.

Czy moralne jest utrzymywanie systemu sprzyjającego defruaudacji i
trzymaniu
społeczeństwa w błogiej niewiedzy

Znaczy brak opłaty za wymianę dowodu osobistego sprzyjałby defraudacji?

Nie zrozumieliśmy się. System gdzie wszystko wpada do jednego wora i nikt
nie wie ile za co płaci - to sprzyja marnotrawstwu i defraudacjom.

Moim skromnym zdaniem, opłaty za interpretacje US właśnie sprzyjają
trzymaniu społeczeństwa w błogiej niewiedzy, dokładnie odwrotnie niż
twierdzisz.

Ależ oczywiście. Ale to inna bajka. Prawo ma być proste i bez możliwości
interpretowania. Złapali cię na rowerze poza własnym ogródkiem i nie
masz opłaconego podatku rowerowego: mandat. Nie płacisz przez 2 tyg:
przychodzą po ciebie, dostajesz gumiaki i dreliczy i przez 8 godzin
zbierasz psie gówno z trawników.
Gdzie tu miejsce na urzędniczą samowolę?

Może tak zamiast ścieżek rowerowych dofinansować kulejący aparat
represji,
który służy do tego by ścigać wszelką hołotę?

No tak, uniwersalna odpowiedź korwinistów - represja dobra na wszystko.
Wystarczyłoby zapewne nie więcej niż trzech policjantów na jednego
obywatela, żeby skontrolować dowody opłat za te wszystkie podatki
celowe, którymi chcecie nas uszczęśliwić, i utrzymywać hołotę w ryzach.

Sam przesadzasz probując wmówić przesadę komu innemu. Wystarczy raz na
miesiąc złapać na danym osiedlu właściciela z nieopłaconym psem, przywalić
1000zł mandatu, _bezwzględnie_ go egzekwując a wtedy pójdzie fama i
pewnie z 95% właścicieli z tego terenu zacznie płacić.

A odwracając
Czy wg ciebie jest w porządku, że ludzie śmiecą, gnoje podpalają śmietniki,
demolują przystanki, zostawiają setki potłuczonych butelek i psich gówien
na chodnikach i trawnikach ?
Jeżeli nie represja to co? Głaskanie po główkach?





<< . 1 . 2 . 3 . >>
Twoja wypowiedź

Bold Style  Italic Style  Underlined Style  Image Link  Insert URL  Email Link  Wyłącz BB code


Zanim wyślesz jakąś wiadomość z polskimi znakami, upewnij się czy kodowanie znaków w twojej przeglądarce to ISO-8859-2
 » Login  » Hasło 
 

Rower. kiedyś nazywany welocyped lub bicykl, ta nazwa pochodzi od brytyjskiej firmy Rover, która pierwotnie produkowała rowery. Rower to pojazd napędzany siłą mięśni osoby nim kierującej przy pomocy przekładni mechanicznej, wprawianej w ruch (najczęściej) nogami.
Typowy współczesny rower klasyczny jest jednośladem dwukołowym. Ramy roweru wykonuje się ze stali zwykłych lub stopowych, stopów aluminium lub kompozytów.
Układ jezdny roweru to koła (zwykle) szprychowe i ogumienie pneumatyczne.
Napęd jest przekazywany przez układ napędowy roweru którym zwykle jest przekładnia łańcuchowa i system zmiany przełożeń (przerzutka zewnętrzna, przerzucającą łańcuch na koła łańcuchowe o różnych ilościach zębów lub wewnętrzna, znajdującą się w piaście).
Dla nad jednak rower, to coś więcej niż tylko pojazd..

users Czas ładowania strony (sek.): 0.779
miniBB.net © 2001-2010 |Polityka Prywatności
militaria ++ virtuti militari ++ zwirek techno ++ sport r-gg

Online: Odwiedzający - 5
+ - 0
Najwięcej odwiedzających: 19 [28 Cze 2010 13:58:16]
Odwiedzający - 19 / + - 0
  • Kingston Racing Team ma swoje Złotko
  • Ania Sojka z Kingston Racing Team – zgodnie z przewidywaniami – zdobyła złoty medal na Mistrzostwach Polski w Zjeździe, które odbyły się w Siennej na Czarnej Górze, 18 lipca 2010 roku.
  • Druga edycja Enduro Trophy na Czarnej Górze
  • Po dwóch miesiącach przerwy ekipa Enduro Trophy powraca z kolejną edycją swojej imprezy, która tym razem odbędzie się w miejscu doskonale znanym wszystkim polskim endurakom – na Masywie Śnieżnika...
  • Mazovia MTB Marathon w Skarżysku Kamiennej
  • Mazovia MTB Marathon 25 lipca w Skarżysku Kamiennej to wielkie emocje z wiązane z V edycją Pucharu Polski w Maratonach MTB, drugą edycją Klasyfikacji Górskiej Mazovia MTB Maraton i Otwartymi Mistrzostwami Samorządowców Skarżyska Kamiennej.
  • UST – opony bezdętkowe
  • Pod koniec lat 90 firma Mavic, specjalizująca się w produkcji obręczy i kół rowerowych we współpracy z firmami Hutchinson i Michelin, potentata w dziedzinie opon zaprezentowała system bezdętkowy pod nazwą UST...
  • Rutkiewicz i Morajko faworytami wyścigu Pomerania Tour
  • Zawodnicy zawodowej grupy kolarskiej Mróz ActiveJet, Marek Rutkiewicz i Jacek Morajko, wymieniani są jako główni faworyci wyścigu Pomerania Tour - ostatniego poważnego sprawdzianu przed Tour de Pologne. Start wyścigu już w sobotę 24 lipca w Gdańsku.