| ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj ° | |
| Auto Moto giełda '\' medale i banknoty '\' warszawa remonty '\' |
| Cykliści / Archiwum - rowery 2008 / Nadzialem sie na drzwi |
| << . 1 . 2 . 3 . |
| Autor | Wiadomość |
| Mariusz Kruk
|
Posted: 10 Lis 2008 20:56:50 epsilon$ while read LINE; do echo "$LINE"; done < "Gregorius" Bo po prostu piszesz właśnie z pozycji "małego kazia" bez jakiejkolwiek
próby analizy. Wydaje ci się, że skoro przemieszczasz się z większą prędkością chwilową przez pewien czas, to ogólna przepustowość odcinka wzrasta. A to wcale tak nie musi wyglądać. Nie pisałem że musi wzrosnąć, pisałem, że na pewno nie zmaleje. Co oznacza, że w połączeniu ze zwiększonym zużyciem paliwa, to rozwiązanie jest mniej efektywne. Jest mniej efektywne, gdy nie wzrośnie, a jeżeli wzrośnie? Płynną jazdę ekonomiczną to proponuję stosować na autostradzie czy drogach poza terenem zabudowanym, a nie w zakorkowanych centrach miast. W zakorkowanych centrach, to się w ogóle jazdy nie stosuje. Tylko toczenie. Jak wspominałem nikt nie wsiada do samochodu po to, aby oszczędzać
paliwo - podstawowym celem jest sprawne przemieszczanie się miedzy lokalizacjami Raczysz żartować? Samochodem? Sprawne? Przepustowość drogi nie zależy wprost od uzyskiwanych na niej prędkości.
Szybsze samochody muszą pozostawać w większych odległościach od siebie, więc w dużej mierze ten "zysk" z prędkości się znosi. Czy to Twoja opinia, czy oficjalna teoria (chodzi mi o to zniesienie zysku w dużej mierze)? Jeśli to drugie, to czy masz jakiegoś linka do jej analizy? Jeżeli pojazd będący przede mną przyspiesza, to automatycznie robi mi to dodatkowe miejsce. Ale musisz zachowywać większą odległość. Niestety, czas reakcji masz ten sam niezależnie od tego z jaką prędkością się poruszasz. Dlatego przy większej prędkości musisz sobie większy margines zostawić. Nie powiesz mi chyba, że samochody na autostradzie są od siebie oddalone o tyle, co w korku. Zwłaszcza, że przydzwoniłeś straszliwie z argumentem o udrożnianiu drogi
dla tych, którzy usiłują skręcić z podporządkowanej przez to, że jedziesz szybciej. Wprawdzie jadąc szybciej, rzecz jasna ten sam odcinek drogi pokonujesz krócej, ale odcinek potrzebny takiemu włączającemu się z podporządkowanej wydłuża się wraz ze wzrostem twojej prędkości. W sytuacji 2 aut naprawdę nie ma większego problemu: jeden odpuszcza i się jedzie. Ale w sytuacji, gdy za zawalidrogą jedzie sznurek aut, a ty nie zdążysz wskoczyć przed niego to cierpliwie czekasz aż wszyscy się przewalą i modlisz, żeby ci z kolejnej fali nie dojechali do tego sznurka. No właśnie najlepiej to widać w sytuacji dwu samochodów. Niezależnie od tego z jaką prędkością porusza się samochód po drodze, w którą chcesz skręcić, potrzebujesz na wykonanie tego manewru określonego czasu. Tak. Z tym że jeśli decyduję się skręcić za nim, to muszę czekać, aż przejedzie - zatem jak jedzie szybciej muszę mniej czekać. O ile jest to jeden jedyny samochód na danej drodze. A wtedy i tak te kilka sekund różnicy nie robi. A jeżeli jest ich więcej, to sytuację mamy jaką mieliśmy. A jeśli
jedzie wolniej niż może to i tak nie mogę założyć, że nagle nie przyspieszy do dozwolonej prędkości. Oczywiście. Podobnie jak nie możesz założyć, że nie wyrosną mu skrzydła i nie zamieni się w F-16. Zresztą problem polega na tym, że zwolennicy jazdy "dynamicznej" zwykle nie jeżdżą z prędkościami dozwolonymi, tylko grubo powyżej. Ba,
jeśli w ogóle ruch jest szybszy na drodze poprzecznej, potrzebujesz
dłuższego czasu, żeby się rozpędzić do zbliżonej prędkości. Nie rozumiem. Jeżeli chcesz skręcić w drogę, na której samochody jadą z jakąś prędkością, chcesz zapewne rozpędzić się do prędkości zbliżonej do tej prędkości. Pytanie za dziesięć punktów - do jakiej prędkości rozpędzanie się zajmie więcej czasu - mniejszej, czy większej? Ja mam prawie codziennie prawie taką sytuację jak wracam z pracy: prawie
taką, bo muszę przeciąć drogę główną, i nie wszyscy jadący drogą główną mieszczą się za skrzyżowaniem, które opisuję. I jak już cierpliwie poczekam, aż przetoczą się za skrzyżowanie, na którym stoję, to przeczytaj: przejadą wszyscy, którzy się mieszczą za skrzyżowaniem (pozostali stoją przed) to okazuje się, że też nie mogę jechać, bo drogą główną zaczynają jechać z
przeciwnej strony. Zaraz, ale ty piszesz o jakimś zwyrodnieniu. Na wjeżdżanie na skrzyżowanie bez możliwości jego opuszczenia żadna technika jazdy nie pomoże. Nie piszę o wjeżdżaniu na skrzyżowanie bez możliwości jego opuszczania. Przeczytaj jeszcze raz, jak będzie potrzeba, to spróbuję jaśniej opisać. To znaczy, że prawdopodobnie jest to źle rozwiązane wszystko. I nie ma to wiele wspólnego z "dynamiką" jazdy. Z praktycznego punktu widzenia, jakby Ci kierowcy
przejeżdżaliby dynamicznie przez skrzyżowanie to szybciej "nasyciliby" odcinek za skrzyżowaniem i dla stojących z boku byłoby większe okno czasowe na przejechanie drogą podporządkowaną/wjechanie na drogę główną w drugą stronę. Nie. Jakby jechali szybciej, musieliby jechać w większych odstępach, co na jedno by wyszło. Sądzisz, że miłośnicy ekonomicznej jazdy jadą w optymalnych dla przepustowości odstępach przy tych mniejszych prędkościach? Odłóż tę optymalność. I owszem, uważam, że większość kierowców jedzie w co najmniej bezpiecznych odstępach. Inaczej mamy wypadki. Zwłaszcza, że formułujesz bardzo
ogólne tezy, które w ogólności mogą być bardzo bzdurne (chociaż w niektórych jednostkowych przypadkach mogą nawet się sprawdzać). Udowadniaj bzdurność przez kontrprzykłady lub dowody matematyczne (lepiej przez to pierwsze, bo łatwiej zrozumieć), kiedy to moje podejście się nie sprawdza. Jak na razie w dyskusji przeciw moim argumentom przytoczony był przykład zielonej fali w Gdańsku, gdzie nie dostałem odpowiedzi przy próbie uszczegółowienia, więc dalej nie wiem czy on jest rzeczywiście przeciw. Czy były jeszcze jakieś (do włączania się z boku odniosłem się powyżej)? Niestety, na danym odcinku drogi w danym czasie, nie dasz rady, z zachowaniem pewnego założonego poziomu bezpieczeństwa, "upchnąć" więcej pojazdów niż pewien limit. I jakbyś nie jechał, nie przeskoczysz tego. Jasne, tylko nie chodzi o upchnięcie większej liczby samochodów na drogach (to jest stała liczba w danym momencie) tylko o szybsze zmienianie lokalizacji przez te samochody. Ale trick polega na tym, że one per saldo nie zmieniają lokalizacji szybciej, bo przepustowość jest ograniczona. ale z teorią przepływu już owszem
- studiowałem sieci komputerowe. I wiesz, w sieciach komputerowych nikt nie szuka optymalności poprzez przesyłanie danych łączem o danej przepustowości wolniej niż to możliwe. Może jednak odniósłbyś dyplom do dziekanatu, bo chyba ci się nie należy. Chyba czy na pewno? Bo jak odniosę, a ty się pomyliłeś w mojej ocenie, to może być ciężko odkręcić. BTE - nie pracuję w zawodzie zgodnym z moim wykształceniem - pozwól mi zatrzymać dyplom ;-). To jak, mogę zatrzymać dyplom? Pytam, bo jesteś pierwszym człowiekiem, który mi mówi, że mój dyplom mi się nie należy. Wystarczy, że przestaniesz formułować tak bezpodstawe, a radykalne twierdzenia, jak to powyższe. To już w demokracji nie ma miejsca na radykałów? Czy wszyscy muszą wyrażać teorię środka? Ty się demokracją nie zasłaniaj. Kluczowe w mojej wypowiedzi było słowo "bezpodstawne". |
| Gregorius
|
Posted: 10 Lis 2008 21:00:50 Dnia 10.11.2008 17:00 użytkownik Gregorius napisał :
Po wyjechaniu z zakorkowanych centrów szlaki są przeważnie puste.
A to dobre! DK4 Kraków-Tarnów, DK7, DK47 Kraków-Zakopane, A4 Kraków-Balice, to tak na szybko w najbliższej okolicy. Zamiast używać terminu "zakorkowane centra" powinienem używać "zakorkowane obszary". I z tym przeważnie puste - miałem na myśli niezakorkowane. Mea culpa. Pozdrawiam |
| Gregorius
|
Posted: 10 Lis 2008 21:42:52 epsilon$ while read LINE; do echo "$LINE"; done < "Gregorius"
Bo po prostu piszesz właśnie z pozycji "małego kazia" bez jakiejkolwiek
próby analizy. Wydaje ci się, że skoro przemieszczasz się z większą prędkością chwilową przez pewien czas, to ogólna przepustowość odcinka wzrasta. A to wcale tak nie musi wyglądać. Nie pisałem że musi wzrosnąć, pisałem, że na pewno nie zmaleje. Co oznacza, że w połączeniu ze zwiększonym zużyciem paliwa, to rozwiązanie jest mniej efektywne. Jest mniej efektywne, gdy nie wzrośnie, a jeżeli wzrośnie? Płynną jazdę ekonomiczną to proponuję stosować na autostradzie czy drogach poza terenem zabudowanym, a nie w zakorkowanych centrach miast. W zakorkowanych centrach, to się w ogóle jazdy nie stosuje. Tylko toczenie. Ja piszę o jeździe w zakorkowanych obszarach. Jak nie ma korka, to jedź se jak chcesz (uwaga ogólna, nie konkretnie do Ciebie) - najwyżej wyprzedzę Cię i tyle. Jak wspominałem nikt nie wsiada do samochodu po to, aby oszczędzać
paliwo - podstawowym celem jest sprawne przemieszczanie się miedzy lokalizacjami Raczysz żartować? Samochodem? Sprawne? Mówię o teorii. Nie każdy ma dostęp do metra czy tramwaju na wydzielonym torowisku, a autobusy są mniej sprawne (przynajmniej w mojej okolicy) jeżeli chodzi o przemieszczanie się od samochodów. Dlatego wolę rower. Ale w środę pewnie będę musiał zasiąść za kółkiem:-( [...] (wycinam fragment, gdzie się w zasadzie zgadzamy) Zwłaszcza, że przydzwoniłeś straszliwie z argumentem o udrożnianiu drogi
dla tych, którzy usiłują skręcić z podporządkowanej przez to, że jedziesz szybciej. Wprawdzie jadąc szybciej, rzecz jasna ten sam odcinek drogi pokonujesz krócej, ale odcinek potrzebny takiemu włączającemu się z podporządkowanej wydłuża się wraz ze wzrostem twojej prędkości. W sytuacji 2 aut naprawdę nie ma większego problemu: jeden odpuszcza i się jedzie. Ale w sytuacji, gdy za zawalidrogą jedzie sznurek aut, a ty nie zdążysz wskoczyć przed niego to cierpliwie czekasz aż wszyscy się przewalą i modlisz, żeby ci z kolejnej fali nie dojechali do tego sznurka. No właśnie najlepiej to widać w sytuacji dwu samochodów. Niezależnie od tego z jaką prędkością porusza się samochód po drodze, w którą chcesz skręcić, potrzebujesz na wykonanie tego manewru określonego czasu. Tak. Z tym że jeśli decyduję się skręcić za nim, to muszę czekać, aż przejedzie - zatem jak jedzie szybciej muszę mniej czekać. O ile jest to jeden jedyny samochód na danej drodze. A wtedy i tak te kilka sekund różnicy nie robi. A jeżeli jest ich więcej, to sytuację mamy jaką mieliśmy. IMO nie. Stojąc w podporządkowanej sznur samochodów traktuję jak jeden bardzo dłuuuuugi samochód. Szybciej włączę się do ruchu, gdy przejedzie on szybciej. A jeśli
jedzie wolniej niż może to i tak nie mogę założyć, że nagle nie przyspieszy do dozwolonej prędkości. Oczywiście. Podobnie jak nie możesz założyć, że nie wyrosną mu skrzydła i nie zamieni się w F-16. To było odniesienie do: <cytat jedziesz szybciej. Wprawdzie jadąc szybciej, rzecz jasna ten sam odcinek drogi pokonujesz krócej, ale odcinek potrzebny takiemu włączającemu się z podporządkowanej wydłuża się wraz ze wzrostem twojej prędkości. </cytat IMO ten odcinek nie wydłuża się, bo nie mogę założyć, że nagle jadący po drodze z pierwszeństwem nie przyspieszy. A skrzydła nie mają nic do rzeczy, byle by miał homologację:-) Zresztą problem polega na tym, że zwolennicy jazdy "dynamicznej" zwykle
nie jeżdżą z prędkościami dozwolonymi, tylko grubo powyżej. Jazdy z prędkością grubo powyżej nigdy nie popierałem (pisałem BEZPIECZEŃSTWO PRZEDE WSZYSTKIM). Problem też w tym, że miłośnicy jazdy płynnej robią to samo - ten, kto naciska hampel po wjechaniu z terenu niezabudowanego do zabudowanego, albo zwalnia przed tym znakiem niech pierwszy rzuci kamień... byle nie w mój rower;-) Ba,
jeśli w ogóle ruch jest szybszy na drodze poprzecznej, potrzebujesz dłuższego czasu, żeby się rozpędzić do zbliżonej prędkości. Nie rozumiem. Jeżeli chcesz skręcić w drogę, na której samochody jadą z jakąś prędkością, chcesz zapewne rozpędzić się do prędkości zbliżonej do tej prędkości. Pytanie za dziesięć punktów - do jakiej prędkości rozpędzanie się zajmie więcej czasu - mniejszej, czy większej? Odp: Do mniejszej. Pyt: Co to ma no rzeczy. Czy rozpędzasz się do tej prędkości, jaką ma auto za Tobą, czy do takiej, z którą chcesz jechać? Ja mam prawie codziennie prawie taką sytuację jak wracam z pracy: prawie
taką, bo muszę przeciąć drogę główną, i nie wszyscy jadący drogą główną mieszczą się za skrzyżowaniem, które opisuję. I jak już cierpliwie poczekam, aż przetoczą się za skrzyżowanie, na którym stoję, to przeczytaj: przejadą wszyscy, którzy się mieszczą za skrzyżowaniem (pozostali stoją przed) to okazuje się, że też nie mogę jechać, bo drogą główną zaczynają jechać z przeciwnej strony. Zaraz, ale ty piszesz o jakimś zwyrodnieniu. Na wjeżdżanie na skrzyżowanie bez możliwości jego opuszczenia żadna technika jazdy nie pomoże. Nie piszę o wjeżdżaniu na skrzyżowanie bez możliwości jego opuszczania. Przeczytaj jeszcze raz, jak będzie potrzeba, to spróbuję jaśniej opisać. To znaczy, że prawdopodobnie jest to źle rozwiązane wszystko. I nie ma to wiele wspólnego z "dynamiką" jazdy. No i do właśnie takich złych rozwiązań trzeba się dostosowywać. Bo Ci co budowali drogi X lat temu nie przewidzieli dzisiejszego natężenia ruchu. Z praktycznego punktu widzenia, jakby Ci kierowcy
przejeżdżaliby dynamicznie przez skrzyżowanie to szybciej "nasyciliby" odcinek za skrzyżowaniem i dla stojących z boku byłoby większe okno czasowe na przejechanie drogą podporządkowaną/wjechanie na drogę główną w drugą stronę. Nie. Jakby jechali szybciej, musieliby jechać w większych odstępach, co na jedno by wyszło. Sądzisz, że miłośnicy ekonomicznej jazdy jadą w optymalnych dla przepustowości odstępach przy tych mniejszych prędkościach? Odłóż tę optymalność. Ja zacząłem pisać od kultury jazdy, ale "kultura" ma wiele wspólnego z "optymalnością". IMO bez tego dyskusja straci sens. I owszem, uważam, że większość kierowców jedzie w co najmniej
bezpiecznych odstępach. Inaczej mamy wypadki. Tu OK. Ale gdy mniejszy odstęp jest również bezpieczny, to czemu go nie stosować? Zwłaszcza, że formułujesz bardzo
ogólne tezy, które w ogólności mogą być bardzo bzdurne (chociaż w niektórych jednostkowych przypadkach mogą nawet się sprawdzać). Udowadniaj bzdurność przez kontrprzykłady lub dowody matematyczne (lepiej przez to pierwsze, bo łatwiej zrozumieć), kiedy to moje podejście się nie sprawdza. Jak na razie w dyskusji przeciw moim argumentom przytoczony był przykład zielonej fali w Gdańsku, gdzie nie dostałem odpowiedzi przy próbie uszczegółowienia, więc dalej nie wiem czy on jest rzeczywiście przeciw. Czy były jeszcze jakieś (do włączania się z boku odniosłem się powyżej)? Niestety, na danym odcinku drogi w danym czasie, nie dasz rady, z zachowaniem pewnego założonego poziomu bezpieczeństwa, "upchnąć" więcej pojazdów niż pewien limit. I jakbyś nie jechał, nie przeskoczysz tego. Jasne, tylko nie chodzi o upchnięcie większej liczby samochodów na drogach (to jest stała liczba w danym momencie) tylko o szybsze zmienianie lokalizacji przez te samochody. Ale trick polega na tym, że one per saldo nie zmieniają lokalizacji szybciej, bo przepustowość jest ograniczona. Czy Twoim zdaniem przy obecnej liczbie samochodów na "korkowość" nie ma wpływ styl jazdy? Jeśli tak, to dlaczego zatory tworzą się za śmieciarkami w akcji, koparkami na drodze, złomiarzami pchającymi wózki, zamiatarkami poboczy itp.? ale z teorią przepływu już owszem
- studiowałem sieci komputerowe. I wiesz, w sieciach komputerowych nikt nie szuka optymalności poprzez przesyłanie danych łączem o danej przepustowości wolniej niż to możliwe. Może jednak odniósłbyś dyplom do dziekanatu, bo chyba ci się nie należy. Chyba czy na pewno? Bo jak odniosę, a ty się pomyliłeś w mojej ocenie, to może być ciężko odkręcić. BTE - nie pracuję w zawodzie zgodnym z moim wykształceniem - pozwól mi zatrzymać dyplom ;-). To jak, mogę zatrzymać dyplom? Pytam, bo jesteś pierwszym człowiekiem, który mi mówi, że mój dyplom mi się nie należy. Wystarczy, że przestaniesz formułować tak bezpodstawe, a radykalne twierdzenia, jak to powyższe. To już w demokracji nie ma miejsca na radykałów? Czy wszyscy muszą wyrażać teorię środka? Ty się demokracją nie zasłaniaj. Kluczowe w mojej wypowiedzi było słowo "bezpodstawne". :-). A kim ty jesteś żeby autorytatywnie oceniać podstawność moich wypowiedzi? Napisz, co zrobiłeś w celu udrażniania współczesnych miast-może wycofam się z dyskusji i złożę hołd. Bo ja to tylko mały kaziu... Pozdrawiam |
| Gregorius
|
Posted: 10 Lis 2008 21:51:33 Ale tu nie chodzi o płynność ruchu, tylko o maksymalizację przepływu. To jakos dziwnie sie ze soba wiaze Ciężko dyskutować z tezą mającą w sobie słowo dziwnie:-). Sorry, ale gość obok ma się niby dostosować do Twojego powolnego startowania? Jeśli uważasz, że priorytetem jest Twoja płynna jazda, to proponuję jeździć w nocy, kiedy drogi są puste. wystarczyłoby, żeby dostosował się do ograniczenia prędkości, oraz zielonej fali (jeżeli taka jest) Wszystkich by to na dobre wyszło. Nigdzie nie pisałem, żeby nie stosować się do ograniczeń prędkości. A prędkość zielonej fali powinna być zgodna z obowiązującym ograniczeniem, nieprawdaż? Pozdrawiam |
| Mariusz Kruk
|
Posted: 10 Lis 2008 22:04:12 epsilon$ while read LINE; do echo "$LINE"; done < "Gregorius" Bo po prostu piszesz właśnie z pozycji "małego kazia" bez jakiejkolwiek
próby analizy. Wydaje ci się, że skoro przemieszczasz się z większą prędkością chwilową przez pewien czas, to ogólna przepustowość odcinka wzrasta. A to wcale tak nie musi wyglądać. Nie pisałem że musi wzrosnąć, pisałem, że na pewno nie zmaleje. Co oznacza, że w połączeniu ze zwiększonym zużyciem paliwa, to rozwiązanie jest mniej efektywne. Jest mniej efektywne, gdy nie wzrośnie, a jeżeli wzrośnie? Płynną jazdę ekonomiczną to proponuję stosować na autostradzie czy drogach poza terenem zabudowanym, a nie w zakorkowanych centrach miast. W zakorkowanych centrach, to się w ogóle jazdy nie stosuje. Tylko toczenie. Ja piszę o jeździe w zakorkowanych obszarach. Jak nie ma korka, to jedź se jak chcesz (uwaga ogólna, nie konkretnie do Ciebie) - najwyżej wyprzedzę Cię i tyle. Jeśli uwaga ogólna, to zaczynanie od majuskuły jest zupełnie niepotrzebne. A korek właśnie na tym polega, że się nie jedzie, tylko stoi. Jak wspominałem nikt nie wsiada do samochodu po to, aby oszczędzać
paliwo - podstawowym celem jest sprawne przemieszczanie się miedzy lokalizacjami Raczysz żartować? Samochodem? Sprawne? Mówię o teorii. Och, w teorii wszyscy powinni być piękni, zdrowi i bogaci. Nie każdy ma dostęp do metra czy tramwaju na wydzielonym
torowisku, a autobusy są mniej sprawne (przynajmniej w mojej okolicy) Niestety, nie wiem jak w innych miastach, ale Warszawa aż wyje pod niebiosa o buspasy. Zwłaszcza, że przydzwoniłeś straszliwie z argumentem o udrożnianiu drogi
dla tych, którzy usiłują skręcić z podporządkowanej przez to, że jedziesz szybciej. Wprawdzie jadąc szybciej, rzecz jasna ten sam odcinek drogi pokonujesz krócej, ale odcinek potrzebny takiemu włączającemu się z podporządkowanej wydłuża się wraz ze wzrostem twojej prędkości. W sytuacji 2 aut naprawdę nie ma większego problemu: jeden odpuszcza i się jedzie. Ale w sytuacji, gdy za zawalidrogą jedzie sznurek aut, a ty nie zdążysz wskoczyć przed niego to cierpliwie czekasz aż wszyscy się przewalą i modlisz, żeby ci z kolejnej fali nie dojechali do tego sznurka. No właśnie najlepiej to widać w sytuacji dwu samochodów. Niezależnie od tego z jaką prędkością porusza się samochód po drodze, w którą chcesz skręcić, potrzebujesz na wykonanie tego manewru określonego czasu. Tak. Z tym że jeśli decyduję się skręcić za nim, to muszę czekać, aż przejedzie - zatem jak jedzie szybciej muszę mniej czekać. O ile jest to jeden jedyny samochód na danej drodze. A wtedy i tak te kilka sekund różnicy nie robi. A jeżeli jest ich więcej, to sytuację mamy jaką mieliśmy. IMO nie. Stojąc w podporządkowanej sznur samochodów traktuję jak jeden bardzo dłuuuuugi samochód. Szybciej włączę się do ruchu, gdy przejedzie on szybciej. Tu jest tak wiele różnych założeń, które implicite robisz, że ciężko dyskutować. Owszem, w pewnych, bardzo szczególnych warunkach ten sznur samochodów może przejechać szybciej. Ale to są bardzo szczególne warunki. A jeśli
jedzie wolniej niż może to i tak nie mogę założyć, że nagle nie przyspieszy do dozwolonej prędkości. Oczywiście. Podobnie jak nie możesz założyć, że nie wyrosną mu skrzydła i nie zamieni się w F-16. To było odniesienie do: <cytat jedziesz szybciej. Wprawdzie jadąc szybciej, rzecz jasna ten sam odcinek drogi pokonujesz krócej, ale odcinek potrzebny takiemu włączającemu się z podporządkowanej wydłuża się wraz ze wzrostem twojej prędkości. </cytat IMO ten odcinek nie wydłuża się, bo nie mogę założyć, że nagle jadący po drodze z pierwszeństwem nie przyspieszy. Do jakiej prędkości? Bo zaraz się dowiem, że zakładasz, że każdy może w dowolnym momencie przyśpieszyć do 300km/h. I będę już wiedział dlaczego masz takie problemy z włączaniem się do ruchu. Zresztą problem polega na tym, że zwolennicy jazdy "dynamicznej" zwykle
nie jeżdżą z prędkościami dozwolonymi, tylko grubo powyżej. Jazdy z prędkością grubo powyżej nigdy nie popierałem (pisałem BEZPIECZEŃSTWO PRZEDE WSZYSTKIM). Problem też w tym, że miłośnicy jazdy płynnej robią to samo - ten, kto naciska hampel po wjechaniu z terenu niezabudowanego do zabudowanego, albo zwalnia przed tym znakiem niech pierwszy rzuci kamień... byle nie w mój rower;-) Ja. (ok, chyba że jestem na rowerze ;-) Ba,
jeśli w ogóle ruch jest szybszy na drodze poprzecznej, potrzebujesz dłuższego czasu, żeby się rozpędzić do zbliżonej prędkości. Nie rozumiem. Jeżeli chcesz skręcić w drogę, na której samochody jadą z jakąś prędkością, chcesz zapewne rozpędzić się do prędkości zbliżonej do tej prędkości. Pytanie za dziesięć punktów - do jakiej prędkości rozpędzanie się zajmie więcej czasu - mniejszej, czy większej? Odp: Do mniejszej. Pyt: Co to ma no rzeczy. Czy rozpędzasz się do tej prędkości, jaką ma auto za Tobą, czy do takiej, z którą chcesz jechać? No zaraz, jak rozpędzasz się do mniejszej, to robisz się miłośnikiem jazdy płynnej i blokujesz innych, a to jest iiiiiwil! się, że też nie mogę jechać, bo drogą główną zaczynają jechać z
przeciwnej strony. Zaraz, ale ty piszesz o jakimś zwyrodnieniu. Na wjeżdżanie na skrzyżowanie bez możliwości jego opuszczenia żadna technika jazdy nie pomoże. Nie piszę o wjeżdżaniu na skrzyżowanie bez możliwości jego opuszczania. Przeczytaj jeszcze raz, jak będzie potrzeba, to spróbuję jaśniej opisać. To znaczy, że prawdopodobnie jest to źle rozwiązane wszystko. I nie ma to wiele wspólnego z "dynamiką" jazdy. No i do właśnie takich złych rozwiązań trzeba się dostosowywać. Bo Ci co budowali drogi X lat temu nie przewidzieli dzisiejszego natężenia ruchu. To nawet nie chodzi o natężenie, podejrzewam. I nawet może mieć niewiele wspólnego z tym konkretnym miejscem, a bardziej z całym otoczeniem. Ale nie znam dokładnie przypadku, więc się nie wypowiadam. Z praktycznego punktu widzenia, jakby Ci kierowcy
przejeżdżaliby dynamicznie przez skrzyżowanie to szybciej "nasyciliby" odcinek za skrzyżowaniem i dla stojących z boku byłoby większe okno czasowe na przejechanie drogą podporządkowaną/wjechanie na drogę główną w drugą stronę. Nie. Jakby jechali szybciej, musieliby jechać w większych odstępach, co na jedno by wyszło. Sądzisz, że miłośnicy ekonomicznej jazdy jadą w optymalnych dla przepustowości odstępach przy tych mniejszych prędkościach? Odłóż tę optymalność. Ja zacząłem pisać od kultury jazdy, ale "kultura" ma wiele wspólnego z "optymalnością". IMO bez tego dyskusja straci sens. Nie. Z "optymalnością" nie ma sensu. Podaj warunki brzegowe i funkcję celu. Wtedy będziemy mogli oceniać tę optymalność. I owszem, uważam, że większość kierowców jedzie w co najmniej
bezpiecznych odstępach. Inaczej mamy wypadki. Tu OK. Ale gdy mniejszy odstęp jest również bezpieczny, to czemu go nie stosować? Jakoś z doświadczenia i obserwacji wychodzi mi, że jednak ludzie starają się jechać możliwie blisko poprzedzającego pojazdu (o ile jadą z tą samą prędkością, rzecz jasna). Zwłaszcza, że formułujesz bardzo
ogólne tezy, które w ogólności mogą być bardzo bzdurne (chociaż w niektórych jednostkowych przypadkach mogą nawet się sprawdzać). Udowadniaj bzdurność przez kontrprzykłady lub dowody matematyczne (lepiej przez to pierwsze, bo łatwiej zrozumieć), kiedy to moje podejście się nie sprawdza. Jak na razie w dyskusji przeciw moim argumentom przytoczony był przykład zielonej fali w Gdańsku, gdzie nie dostałem odpowiedzi przy próbie uszczegółowienia, więc dalej nie wiem czy on jest rzeczywiście przeciw. Czy były jeszcze jakieś (do włączania się z boku odniosłem się powyżej)? Niestety, na danym odcinku drogi w danym czasie, nie dasz rady, z zachowaniem pewnego założonego poziomu bezpieczeństwa, "upchnąć" więcej pojazdów niż pewien limit. I jakbyś nie jechał, nie przeskoczysz tego. Jasne, tylko nie chodzi o upchnięcie większej liczby samochodów na drogach (to jest stała liczba w danym momencie) tylko o szybsze zmienianie lokalizacji przez te samochody. Ale trick polega na tym, że one per saldo nie zmieniają lokalizacji szybciej, bo przepustowość jest ograniczona. Czy Twoim zdaniem przy obecnej liczbie samochodów na "korkowość" nie ma wpływ styl jazdy? Och, oczywiście że ma. Ale nie w tym sensie, w jakim myślisz. W dużo większym ma np. wjeżdżanie na skrzyżowanie bez możliwości jego opuszczenia. Albo jazda pasem do lewoskrętu po to, żeby go zablokować i usiłować się wcisnąć na prawy. A wszystko to po to, żeby być "szybszym". Jeśli tak, to dlaczego zatory tworzą się za
śmieciarkami w akcji, koparkami na drodze, złomiarzami pchającymi wózki, zamiatarkami poboczy itp.? Koparki, śmieciarki i złomiarze poruszają się z prędkościami zbliżonymi do limitów? Bo nie wydaje mi się. To jest zupełnie inny problem. ale z teorią przepływu już owszem
- studiowałem sieci komputerowe. I wiesz, w sieciach komputerowych nikt nie szuka optymalności poprzez przesyłanie danych łączem o danej przepustowości wolniej niż to możliwe. Może jednak odniósłbyś dyplom do dziekanatu, bo chyba ci się nie należy. Chyba czy na pewno? Bo jak odniosę, a ty się pomyliłeś w mojej ocenie, to może być ciężko odkręcić. BTE - nie pracuję w zawodzie zgodnym z moim wykształceniem - pozwól mi zatrzymać dyplom ;-). To jak, mogę zatrzymać dyplom? Pytam, bo jesteś pierwszym człowiekiem, który mi mówi, że mój dyplom mi się nie należy. Wystarczy, że przestaniesz formułować tak bezpodstawe, a radykalne twierdzenia, jak to powyższe. To już w demokracji nie ma miejsca na radykałów? Czy wszyscy muszą wyrażać teorię środka? Ty się demokracją nie zasłaniaj. Kluczowe w mojej wypowiedzi było słowo "bezpodstawne". :-). A kim ty jesteś żeby autorytatywnie oceniać podstawność moich wypowiedzi? Wystarczy, że podałem jeden kontrprzykład. Napisz, co zrobiłeś w celu udrażniania współczesnych
miast-może wycofam się z dyskusji i złożę hołd. Bo ja to tylko mały kaziu... Jeżdżę do pracy autobusem/rowerem. :-P |
| Jan Srzednicki
|
Posted: 10 Lis 2008 22:08:20 Nie każdy ma dostęp do metra czy tramwaju na wydzielonym
torowisku, a autobusy są mniej sprawne (przynajmniej w mojej okolicy) Niestety, nie wiem jak w innych miastach, ale Warszawa aż wyje pod niebiosa o buspasy. W Krakowie autobusy na buspasach też stoją. :) |
| Gregorius
|
Posted: 11 Lis 2008 08:24:33 Będę wycinał większe fragmenty (nawet te, gdzie się nie zgadzam), bo IMO czas kończyć dyskusję. [...] To było odniesienie do:
<cytat jedziesz szybciej. Wprawdzie jadąc szybciej, rzecz jasna ten sam odcinek drogi pokonujesz krócej, ale odcinek potrzebny takiemu włączającemu się z podporządkowanej wydłuża się wraz ze wzrostem twojej prędkości. </cytat IMO ten odcinek nie wydłuża się, bo nie mogę założyć, że nagle jadący po drodze z pierwszeństwem nie przyspieszy. Do jakiej prędkości? Bo zaraz się dowiem, że zakładasz, że każdy może w dowolnym momencie przyśpieszyć do 300km/h. I będę już wiedział dlaczego masz takie problemy z włączaniem się do ruchu. Sorry, ale pokaż mi jedno miejsce w dyskusji, gdzie mówię o łamaniu przepisów. Przepisy przede wszystkim, nawet jak jazda zgodnie z nimi nie jest płynna czy ekologiczna. Zresztą problem polega na tym, że zwolennicy jazdy "dynamicznej" zwykle
nie jeżdżą z prędkościami dozwolonymi, tylko grubo powyżej. Jazdy z prędkością grubo powyżej nigdy nie popierałem (pisałem BEZPIECZEŃSTWO PRZEDE WSZYSTKIM). Problem też w tym, że miłośnicy jazdy płynnej robią to samo - ten, kto naciska hampel po wjechaniu z terenu niezabudowanego do zabudowanego, albo zwalnia przed tym znakiem niech pierwszy rzuci kamień... byle nie w mój rower;-) Ja. (ok, chyba że jestem na rowerze ;-) A naciskach hampel, czy ekologicznie dużo wcześniej wrzucasz na luz? Ba,
jeśli w ogóle ruch jest szybszy na drodze poprzecznej, potrzebujesz dłuższego czasu, żeby się rozpędzić do zbliżonej prędkości. Nie rozumiem. Jeżeli chcesz skręcić w drogę, na której samochody jadą z jakąś prędkością, chcesz zapewne rozpędzić się do prędkości zbliżonej do tej prędkości. Pytanie za dziesięć punktów - do jakiej prędkości rozpędzanie się zajmie więcej czasu - mniejszej, czy większej? Odp: Do mniejszej. Pyt: Co to ma no rzeczy. Czy rozpędzasz się do tej prędkości, jaką ma auto za Tobą, czy do takiej, z którą chcesz jechać? No zaraz, jak rozpędzasz się do mniejszej, to robisz się miłośnikiem jazdy płynnej i blokujesz innych, a to jest iiiiiwil! O, to jazda płynna polega na blokowaniu innych? [...] I owszem, uważam, że większość kierowców jedzie w co najmniej
bezpiecznych odstępach. Inaczej mamy wypadki. Tu OK. Ale gdy mniejszy odstęp jest również bezpieczny, to czemu go nie stosować? Jakoś z doświadczenia i obserwacji wychodzi mi, że jednak ludzie starają się jechać możliwie blisko poprzedzającego pojazdu (o ile jadą z tą samą prędkością, rzecz jasna). Nie jest to możliwie blisko jeśli myślą "po co przyspieszać, jak i tak zaraz stanę na światłach", a ja tę postawę krytykuję. [...] Jeśli tak, to dlaczego zatory tworzą się za
śmieciarkami w akcji, koparkami na drodze, złomiarzami pchającymi wózki, zamiatarkami poboczy itp.? Koparki, śmieciarki i złomiarze poruszają się z prędkościami zbliżonymi do limitów? Bo nie wydaje mi się. To jest zupełnie inny problem. I teraz wróćmy do wypowiedzi Fabiana, od której zacząłem dyskusję" <cytat Kocham takich kierowców co wyprzedzają mnie w połowie drogi między skrzyżowaniami aby stanąć w korku przed światłami gdzie muszę ich po raz któryś wyprzedzać. Bo kierowca blachosmroda nie może wytrzymać jak jedzie przed nim rower. Co z tego że 50 metrów dalej będzie musiał się zatrzymać :/ </cytat Ja cały czas mówię o tym problemie - nie poruszania się z prędkościami zbliżonymi do limitów, więc już nie wiem co przez tyle postów komentowałeś (oprócz autorytatywności wypowiedzi). Wystarczy, że podałem jeden kontrprzykład. Życzę Ci, aby w Twoim mieście w zakorkowanych obszarach wprowadzili ograniczenie do 20 km/h (w dzień, w nocy jak nie ma korków jeździ się szybciej). Z tego, co piszesz przepustowość tych obszarów niewiele się zmieni, bo będziecie jeździć w mniejszych odstępach. Zmniejszy się wam przy tym wypadkowość, a rowerzyści jadący z prędkościami zbliżonymi do limitów nie będą sprawcami zatorów. Mam tylko nadzieję, że Ci kierowcy, którzy naciskają gaz żeby szybciej dojechać do kolejnego skrzyżowania i stanąć w kolejce do zielonego nie będą musieli korzystać z tych obszarów. Napisz, co zrobiłeś w celu udrażniania współczesnych
miast-może wycofam się z dyskusji i złożę hołd. Bo ja to tylko mały kaziu... Jeżdżę do pracy autobusem/rowerem. :-P Pozdrawiam |
| Mariusz Kruk
|
Posted: 11 Lis 2008 09:18:26 epsilon$ while read LINE; do echo "$LINE"; done < "Gregorius" To było odniesienie do:
<cytat jedziesz szybciej. Wprawdzie jadąc szybciej, rzecz jasna ten sam odcinek drogi pokonujesz krócej, ale odcinek potrzebny takiemu włączającemu się z podporządkowanej wydłuża się wraz ze wzrostem twojej prędkości. </cytat IMO ten odcinek nie wydłuża się, bo nie mogę założyć, że nagle jadący po drodze z pierwszeństwem nie przyspieszy. Do jakiej prędkości? Bo zaraz się dowiem, że zakładasz, że każdy może w dowolnym momencie przyśpieszyć do 300km/h. I będę już wiedział dlaczego masz takie problemy z włączaniem się do ruchu. Sorry, ale pokaż mi jedno miejsce w dyskusji, gdzie mówię o łamaniu przepisów. Przepisy przede wszystkim, nawet jak jazda zgodnie z nimi nie jest płynna czy ekologiczna. "Weźmy krowę sferyczną"? Rozważasz jakąś abstrakcję która w naturze raczej nie występuje. Zresztą problem polega na tym, że zwolennicy jazdy "dynamicznej" zwykle
nie jeżdżą z prędkościami dozwolonymi, tylko grubo powyżej. Jazdy z prędkością grubo powyżej nigdy nie popierałem (pisałem BEZPIECZEŃSTWO PRZEDE WSZYSTKIM). Problem też w tym, że miłośnicy jazdy płynnej robią to samo - ten, kto naciska hampel po wjechaniu z terenu niezabudowanego do zabudowanego, albo zwalnia przed tym znakiem niech pierwszy rzuci kamień... byle nie w mój rower;-) Ja. (ok, chyba że jestem na rowerze ;-) A naciskach hampel, czy ekologicznie dużo wcześniej wrzucasz na luz? Hamuję silnikiem. Ba,
jeśli w ogóle ruch jest szybszy na drodze poprzecznej, potrzebujesz dłuższego czasu, żeby się rozpędzić do zbliżonej prędkości. Nie rozumiem. Jeżeli chcesz skręcić w drogę, na której samochody jadą z jakąś prędkością, chcesz zapewne rozpędzić się do prędkości zbliżonej do tej prędkości. Pytanie za dziesięć punktów - do jakiej prędkości rozpędzanie się zajmie więcej czasu - mniejszej, czy większej? Odp: Do mniejszej. Pyt: Co to ma no rzeczy. Czy rozpędzasz się do tej prędkości, jaką ma auto za Tobą, czy do takiej, z którą chcesz jechać? No zaraz, jak rozpędzasz się do mniejszej, to robisz się miłośnikiem jazdy płynnej i blokujesz innych, a to jest iiiiiwil! O, to jazda płynna polega na blokowaniu innych? [...] Nie masz przypadkiem mokrej głowy znowu? I owszem, uważam, że większość kierowców jedzie w co najmniej
bezpiecznych odstępach. Inaczej mamy wypadki. Tu OK. Ale gdy mniejszy odstęp jest również bezpieczny, to czemu go nie stosować? Jakoś z doświadczenia i obserwacji wychodzi mi, że jednak ludzie starają się jechać możliwie blisko poprzedzającego pojazdu (o ile jadą z tą samą prędkością, rzecz jasna). Nie jest to możliwie blisko jeśli myślą "po co przyspieszać, jak i tak zaraz stanę na światłach", a ja tę postawę krytykuję. Wtedy nie masz sytuacji "z tą samą prędkością". Jeśli tak, to dlaczego zatory tworzą się za
śmieciarkami w akcji, koparkami na drodze, złomiarzami pchającymi wózki, zamiatarkami poboczy itp.? Koparki, śmieciarki i złomiarze poruszają się z prędkościami zbliżonymi do limitów? Bo nie wydaje mi się. To jest zupełnie inny problem. I teraz wróćmy do wypowiedzi Fabiana, od której zacząłem dyskusję" <cytat Kocham takich kierowców co wyprzedzają mnie w połowie drogi między skrzyżowaniami aby stanąć w korku przed światłami gdzie muszę ich po raz któryś wyprzedzać. Bo kierowca blachosmroda nie może wytrzymać jak jedzie przed nim rower. Co z tego że 50 metrów dalej będzie musiał się zatrzymać :/ </cytat Ja cały czas mówię o tym problemie - nie poruszania się z prędkościami zbliżonymi do limitów, więc już nie wiem co przez tyle postów komentowałeś (oprócz autorytatywności wypowiedzi). Wiesz, rower jadący z prędkością 25km/h, a złomiarz poruszający się z prędkością 3km/h to zupełnie różne klasy problemów. Wystarczy, że podałem jeden kontrprzykład.
Życzę Ci, aby w Twoim mieście w zakorkowanych obszarach wprowadzili ograniczenie do 20 km/h (w dzień, w nocy jak nie ma korków jeździ się szybciej). Ale wiesz jaka jest średnia prędkość handlowa samochodu w mieście? |
| Gregorius
|
Posted: 11 Lis 2008 10:21:44 Do jakiej prędkości? Bo zaraz się dowiem, że zakładasz, że każdy może w
dowolnym momencie przyśpieszyć do 300km/h. I będę już wiedział dlaczego masz takie problemy z włączaniem się do ruchu. Sorry, ale pokaż mi jedno miejsce w dyskusji, gdzie mówię o łamaniu przepisów. Przepisy przede wszystkim, nawet jak jazda zgodnie z nimi nie jest płynna czy ekologiczna. "Weźmy krowę sferyczną"? Rozważasz jakąś abstrakcję która w naturze raczej nie występuje. Co niewystępuje? Jazda dynamiczna? Przy takim podejściu rzeczywiście szkoda czasu na dalszą dyskusję. No zaraz, jak rozpędzasz się do mniejszej, to robisz się miłośnikiem
jazdy płynnej i blokujesz innych, a to jest iiiiiwil! O, to jazda płynna polega na blokowaniu innych? [...] Nie masz przypadkiem mokrej głowy znowu? Jesteś psychologiem, jasnowidzem albo kimś podobnym? I owszem, uważam, że większość kierowców jedzie w co najmniej
bezpiecznych odstępach. Inaczej mamy wypadki. Tu OK. Ale gdy mniejszy odstęp jest również bezpieczny, to czemu go nie stosować? Jakoś z doświadczenia i obserwacji wychodzi mi, że jednak ludzie starają się jechać możliwie blisko poprzedzającego pojazdu (o ile jadą z tą samą prędkością, rzecz jasna). Nie jest to możliwie blisko jeśli myślą "po co przyspieszać, jak i tak zaraz stanę na światłach", a ja tę postawę krytykuję. Wtedy nie masz sytuacji "z tą samą prędkością". A czy ja piszę, że mamy taką sytuację? Ciężko wyprzedzić Fabiana jadąc z tą samą prędkością, co on. Jeśli tak, to dlaczego zatory tworzą się za
śmieciarkami w akcji, koparkami na drodze, złomiarzami pchającymi wózki, zamiatarkami poboczy itp.? Koparki, śmieciarki i złomiarze poruszają się z prędkościami zbliżonymi do limitów? Bo nie wydaje mi się. To jest zupełnie inny problem. I teraz wróćmy do wypowiedzi Fabiana, od której zacząłem dyskusję" <cytat Kocham takich kierowców co wyprzedzają mnie w połowie drogi między skrzyżowaniami aby stanąć w korku przed światłami gdzie muszę ich po raz któryś wyprzedzać. Bo kierowca blachosmroda nie może wytrzymać jak jedzie przed nim rower. Co z tego że 50 metrów dalej będzie musiał się zatrzymać :/ </cytat Ja cały czas mówię o tym problemie - nie poruszania się z prędkościami zbliżonymi do limitów, więc już nie wiem co przez tyle postów komentowałeś (oprócz autorytatywności wypowiedzi). Wiesz, rower jadący z prędkością 25km/h, a złomiarz poruszający się z prędkością 3km/h to zupełnie różne klasy problemów. Koparki, spychacze, traktory itp też jadą 25/h - uważasz, że nie stwarzają problemów? A mechanizm jest ten sam : zarówno 25km/h jak i 3km/h to jest grubo poniżej limitu. Wystarczy, że podałem jeden kontrprzykład.
Życzę Ci, aby w Twoim mieście w zakorkowanych obszarach wprowadzili ograniczenie do 20 km/h (w dzień, w nocy jak nie ma korków jeździ się szybciej). Ale wiesz jaka jest średnia prędkość handlowa samochodu w mieście? Nie. I wiem że nie jeździ się z prędkością średnią, tylko chwilową. Jak myślisz: po wprowadzeniu ww ograniczenia ta średnia spadnie czy nie zmieni się? Pisałeś, że jeździsz rowerem lub autobusem. Problemy kierowców za kółkiem często ciężko jest ocenić z perspektywy siodła czy autobusu: ja jak pedałuję z pracy i nie ma korka, to jestem w domu po 26 minutach, jak jest to po 28. Jadąc autem te czasy wynoszą odpowiednio 15 i 40. W autobusie różnicy w czasie jazdy aż tak się nie odczuwa, bo trzeba dojść na przystanek, odczekać swoje i dojść z przystanku. Czy patrzysz na problem z odpowiedniej perspektywy? Pozdrawiam i idę popedałować - może głowa mi wyschnie szybciej |
| Mariusz Kruk
|
Posted: 11 Lis 2008 12:25:37 epsilon$ while read LINE; do echo "$LINE"; done < "Gregorius" Do jakiej prędkości? Bo zaraz się dowiem, że zakładasz, że każdy może w
dowolnym momencie przyśpieszyć do 300km/h. I będę już wiedział dlaczego masz takie problemy z włączaniem się do ruchu. Sorry, ale pokaż mi jedno miejsce w dyskusji, gdzie mówię o łamaniu przepisów. Przepisy przede wszystkim, nawet jak jazda zgodnie z nimi nie jest płynna czy ekologiczna. "Weźmy krowę sferyczną"? Rozważasz jakąś abstrakcję która w naturze raczej nie występuje. Co niewystępuje? Jazda dynamiczna? Przy takim podejściu rzeczywiście szkoda czasu na dalszą dyskusję. "Jazda dynamiczna" z zachowaniem dopuszczalnej w mieście prędkości. No zaraz, jak rozpędzasz się do mniejszej, to robisz się miłośnikiem
jazdy płynnej i blokujesz innych, a to jest iiiiiwil! O, to jazda płynna polega na blokowaniu innych? [...] Nie masz przypadkiem mokrej głowy znowu? Jesteś psychologiem, jasnowidzem albo kimś podobnym? Nie. Po prostu umiem czytać. Jeśli tak, to dlaczego zatory tworzą się za
śmieciarkami w akcji, koparkami na drodze, złomiarzami pchającymi wózki, zamiatarkami poboczy itp.? Koparki, śmieciarki i złomiarze poruszają się z prędkościami zbliżonymi do limitów? Bo nie wydaje mi się. To jest zupełnie inny problem. I teraz wróćmy do wypowiedzi Fabiana, od której zacząłem dyskusję" <cytat Kocham takich kierowców co wyprzedzają mnie w połowie drogi między skrzyżowaniami aby stanąć w korku przed światłami gdzie muszę ich po raz któryś wyprzedzać. Bo kierowca blachosmroda nie może wytrzymać jak jedzie przed nim rower. Co z tego że 50 metrów dalej będzie musiał się zatrzymać :/ </cytat Ja cały czas mówię o tym problemie - nie poruszania się z prędkościami zbliżonymi do limitów, więc już nie wiem co przez tyle postów komentowałeś (oprócz autorytatywności wypowiedzi). Wiesz, rower jadący z prędkością 25km/h, a złomiarz poruszający się z prędkością 3km/h to zupełnie różne klasy problemów. Koparki, spychacze, traktory itp też jadą 25/h - uważasz, że nie stwarzają problemów? W ruchu miejskim? Niewielki. Wystarczy, że podałem jeden kontrprzykład.
Życzę Ci, aby w Twoim mieście w zakorkowanych obszarach wprowadzili ograniczenie do 20 km/h (w dzień, w nocy jak nie ma korków jeździ się szybciej). Ale wiesz jaka jest średnia prędkość handlowa samochodu w mieście? Nie. I wiem że nie jeździ się z prędkością średnią, tylko chwilową. Poszukaj sobie definicji prędkości handlowej. Może zrozumiesz. Pisałeś, że jeździsz rowerem lub autobusem.
Owszem, obecnie jeżdżę do pracy rowerem lub autobusem, bo jest to najkorzystniejsze dla mnie rozwiązanie. Nie znaczy to, że nigdy w życiu nie jeździłem samochodem. |
| Gregorius
|
Posted: 11 Lis 2008 20:03:19 epsilon$ while read LINE; do echo "$LINE"; done < "Gregorius"
Do jakiej prędkości? Bo zaraz się dowiem, że zakładasz, że każdy może w
dowolnym momencie przyśpieszyć do 300km/h. I będę już wiedział dlaczego masz takie problemy z włączaniem się do ruchu. Sorry, ale pokaż mi jedno miejsce w dyskusji, gdzie mówię o łamaniu przepisów. Przepisy przede wszystkim, nawet jak jazda zgodnie z nimi nie jest płynna czy ekologiczna. "Weźmy krowę sferyczną"? Rozważasz jakąś abstrakcję która w naturze raczej nie występuje. Co niewystępuje? Jazda dynamiczna? Przy takim podejściu rzeczywiście szkoda czasu na dalszą dyskusję. "Jazda dynamiczna" z zachowaniem dopuszczalnej w mieście prędkości. Uważasz, że to zły model do propagowania? Miłośnicy jazdy płynnej też nie zachowują limitów, a propagujesz ten model. No zaraz, jak rozpędzasz się do mniejszej, to robisz się miłośnikiem
jazdy płynnej i blokujesz innych, a to jest iiiiiwil! O, to jazda płynna polega na blokowaniu innych? [...] Nie masz przypadkiem mokrej głowy znowu? Jesteś psychologiem, jasnowidzem albo kimś podobnym? Nie. Po prostu umiem czytać. Gratulacje. A na podstawie czego wyciągnąłeś wniosek,że znowu mogę mogę mieć, skoro nie miałem za pierwszym razem;-)? Jeśli tak, to dlaczego zatory tworzą się za
śmieciarkami w akcji, koparkami na drodze, złomiarzami pchającymi wózki, zamiatarkami poboczy itp.? Koparki, śmieciarki i złomiarze poruszają się z prędkościami zbliżonymi do limitów? Bo nie wydaje mi się. To jest zupełnie inny problem. I teraz wróćmy do wypowiedzi Fabiana, od której zacząłem dyskusję" <cytat Kocham takich kierowców co wyprzedzają mnie w połowie drogi między skrzyżowaniami aby stanąć w korku przed światłami gdzie muszę ich po raz któryś wyprzedzać. Bo kierowca blachosmroda nie może wytrzymać jak jedzie przed nim rower. Co z tego że 50 metrów dalej będzie musiał się zatrzymać :/ </cytat Ja cały czas mówię o tym problemie - nie poruszania się z prędkościami zbliżonymi do limitów, więc już nie wiem co przez tyle postów komentowałeś (oprócz autorytatywności wypowiedzi). Wiesz, rower jadący z prędkością 25km/h, a złomiarz poruszający się z prędkością 3km/h to zupełnie różne klasy problemów. Koparki, spychacze, traktory itp też jadą 25/h - uważasz, że nie stwarzają problemów? W ruchu miejskim? Niewielki. A dlaczego stwarzają ten niewielki problem? Mój wniosek: bo nie mogą jechać szybciej. I dalej mój tok rozumowania: Ci, co mogą jechać szybciej jeśli pojadą to unikną stwarzania tego niewielkiego problemu. Gdzie robię błąd? Wystarczy, że podałem jeden kontrprzykład.
Życzę Ci, aby w Twoim mieście w zakorkowanych obszarach wprowadzili ograniczenie do 20 km/h (w dzień, w nocy jak nie ma korków jeździ się szybciej). Ale wiesz jaka jest średnia prędkość handlowa samochodu w mieście? Nie. I wiem że nie jeździ się z prędkością średnią, tylko chwilową. Poszukaj sobie definicji prędkości handlowej. Może zrozumiesz. IMO rozumiem. Prędkość handlowa jest dla większości użytkowników prędkością średnią, bo i tak nie mają postojów po drodze. Po co wprowadziłeś kolejny termin? Napiszesz ile ona wynosi? Napisz też dlaczego w dalszym rozumowaniu mam się posługiwać prędkością handlową skoro nie obchodzi mnie, ile stoję na postojach. Pisałeś, że jeździsz rowerem lub autobusem.
Owszem, obecnie jeżdżę do pracy rowerem lub autobusem, bo jest to najkorzystniejsze dla mnie rozwiązanie. Nie znaczy to, że nigdy w życiu nie jeździłem samochodem. Wiem, że jeździłeś. Chodziło mi o to, że z niektórych pozycji nie wszystko widać. Np. gdy pcha się wózek ze złomem i ma się przed sobą pustą drogę można nie zauważyć, że się robi zator za sobą. Podobnie jak auta używa się tylko w niedzielę do wyjazdu za miasto. Pozdrawiam |
| Mariusz Kruk
|
Posted: 11 Lis 2008 20:15:36 epsilon$ while read LINE; do echo "$LINE"; done < "Gregorius" Do jakiej prędkości? Bo zaraz się dowiem, że zakładasz, że każdy może w
dowolnym momencie przyśpieszyć do 300km/h. I będę już wiedział dlaczego masz takie problemy z włączaniem się do ruchu. Sorry, ale pokaż mi jedno miejsce w dyskusji, gdzie mówię o łamaniu przepisów. Przepisy przede wszystkim, nawet jak jazda zgodnie z nimi nie jest płynna czy ekologiczna. "Weźmy krowę sferyczną"? Rozważasz jakąś abstrakcję która w naturze raczej nie występuje. Co niewystępuje? Jazda dynamiczna? Przy takim podejściu rzeczywiście szkoda czasu na dalszą dyskusję. "Jazda dynamiczna" z zachowaniem dopuszczalnej w mieście prędkości. Uważasz, że to zły model do propagowania? Miłośnicy jazdy płynnej też nie zachowują limitów, a propagujesz ten model. Ja niczego nie propaguję na razie. Ja tylko staram się pokazać ci, że twoje wydawania się odnośnie tych rzekomych zalet "dynamiczności" może być dalekie od prawdy. Jeśli tak, to dlaczego zatory tworzą się za
śmieciarkami w akcji, koparkami na drodze, złomiarzami pchającymi wózki, zamiatarkami poboczy itp.? Koparki, śmieciarki i złomiarze poruszają się z prędkościami zbliżonymi do limitów? Bo nie wydaje mi się. To jest zupełnie inny problem. I teraz wróćmy do wypowiedzi Fabiana, od której zacząłem dyskusję" <cytat Kocham takich kierowców co wyprzedzają mnie w połowie drogi między skrzyżowaniami aby stanąć w korku przed światłami gdzie muszę ich po raz któryś wyprzedzać. Bo kierowca blachosmroda nie może wytrzymać jak jedzie przed nim rower. Co z tego że 50 metrów dalej będzie musiał się zatrzymać :/ </cytat Ja cały czas mówię o tym problemie - nie poruszania się z prędkościami zbliżonymi do limitów, więc już nie wiem co przez tyle postów komentowałeś (oprócz autorytatywności wypowiedzi). Wiesz, rower jadący z prędkością 25km/h, a złomiarz poruszający się z prędkością 3km/h to zupełnie różne klasy problemów. Koparki, spychacze, traktory itp też jadą 25/h - uważasz, że nie stwarzają problemów? W ruchu miejskim? Niewielki. A dlaczego stwarzają ten niewielki problem? Mój wniosek: bo nie mogą jechać szybciej. I dalej mój tok rozumowania: Ci, co mogą jechać szybciej jeśli pojadą to unikną stwarzania tego niewielkiego problemu. Gdzie robię błąd? Tu, że rozpatrujesz drogę tylko przez pryzmat jednego punktu - tego, w którym znajduje się ta "przeszkoda". Wystarczy, że podałem jeden kontrprzykład.
Życzę Ci, aby w Twoim mieście w zakorkowanych obszarach wprowadzili ograniczenie do 20 km/h (w dzień, w nocy jak nie ma korków jeździ się szybciej). Ale wiesz jaka jest średnia prędkość handlowa samochodu w mieście? Nie. I wiem że nie jeździ się z prędkością średnią, tylko chwilową. Poszukaj sobie definicji prędkości handlowej. Może zrozumiesz. IMO rozumiem. Prędkość handlowa jest dla większości użytkowników prędkością średnią, bo i tak nie mają postojów po drodze. Że co??? Jeździłeś kiedyś po mieście? Po co wprowadziłeś kolejny termin?
To akurat nie mój termin, tylko pojęcie dość szeroko stosowane w analizie ruchu. Napiszesz ile ona wynosi?
Szczerze mówiąc, w tej chwili nie pamiętam, bo dane miałem w rękach ze dwa-trzy lata temu, ale mam wrażenie, że w Warszawie to było około (a może nawet poniżej) 20km/h. Napisz też
dlaczego w dalszym rozumowaniu mam się posługiwać prędkością handlową skoro nie obchodzi mnie, ile stoję na postojach. Może od razu przyjmij założenie, że jazda dynamiczna jest najtwojsza i będziemy wiedzieli na czym stoimy. |
| Gregorius
|
Posted: 11 Lis 2008 21:19:38 epsilon$ while read LINE; do echo "$LINE"; done < "Gregorius"
Do jakiej prędkości? Bo zaraz się dowiem, że zakładasz, że każdy może w
dowolnym momencie przyśpieszyć do 300km/h. I będę już wiedział dlaczego masz takie problemy z włączaniem się do ruchu. Sorry, ale pokaż mi jedno miejsce w dyskusji, gdzie mówię o łamaniu przepisów. Przepisy przede wszystkim, nawet jak jazda zgodnie z nimi nie jest płynna czy ekologiczna. "Weźmy krowę sferyczną"? Rozważasz jakąś abstrakcję która w naturze raczej nie występuje. Co niewystępuje? Jazda dynamiczna? Przy takim podejściu rzeczywiście szkoda czasu na dalszą dyskusję. "Jazda dynamiczna" z zachowaniem dopuszczalnej w mieście prędkości. Uważasz, że to zły model do propagowania? Miłośnicy jazdy płynnej też nie zachowują limitów, a propagujesz ten model. Ja niczego nie propaguję na razie. To zacznij. Bo krytykować, to każdy potrafi. Może pokaż, że są lepsze rozwiązania niż moje. Ja tylko staram się pokazać ci, że twoje wydawania się odnośnie tych rzekomych zalet "dynamiczności" może
być dalekie od prawdy. IMO na razie kiepsko Ci idzie. [...] Koparki, spychacze, traktory itp też jadą 25/h - uważasz, że nie
stwarzają problemów? W ruchu miejskim? Niewielki. A dlaczego stwarzają ten niewielki problem? Mój wniosek: bo nie mogą jechać szybciej. I dalej mój tok rozumowania: Ci, co mogą jechać szybciej jeśli pojadą to unikną stwarzania tego niewielkiego problemu. Gdzie robię błąd? Tu, że rozpatrujesz drogę tylko przez pryzmat jednego punktu - tego, w którym znajduje się ta "przeszkoda". Co mogę coś stracić przejeżdżając odcinek drogi szybciej? Czy inni mogą coś na tym zyskać? Przy odpowiedziach nie, tak wybór powinien być oczywisty oczywisty. Na pierwsze pytanie padła jedna konkretna odpowiedź inna niż nie: tak, paliwo (+zwiększone zużycie hamulców). Na drugie podałem konkretne przykłady kiedy inni mogą. Jeżeli mamy to ciągnąć dalej, to uporządkujmy dyskusję. Wystarczy, że podałem jeden kontrprzykład.
Życzę Ci, aby w Twoim mieście w zakorkowanych obszarach wprowadzili ograniczenie do 20 km/h (w dzień, w nocy jak nie ma korków jeździ się szybciej). Ale wiesz jaka jest średnia prędkość handlowa samochodu w mieście? Nie. I wiem że nie jeździ się z prędkością średnią, tylko chwilową. Poszukaj sobie definicji prędkości handlowej. Może zrozumiesz. IMO rozumiem. Prędkość handlowa jest dla większości użytkowników prędkością średnią, bo i tak nie mają postojów po drodze. Że co??? Jeździłeś kiedyś po mieście? Jeśli uważasz, że nie mam racji, to napisz wprost dlaczego. Chętnie się dowiem. Po co wprowadziłeś kolejny termin?
To akurat nie mój termin, tylko pojęcie dość szeroko stosowane w analizie ruchu. Czy ja pytałem czy to Twój termin? Napiszesz ile ona wynosi?
Szczerze mówiąc, w tej chwili nie pamiętam, bo dane miałem w rękach ze dwa-trzy lata temu, ale mam wrażenie, że w Warszawie to było około (a może nawet poniżej) 20km/h. No to z tym ograniczeniem do 20 km/h to przesadziłem. niech będzie 30 km/h. Napisz też
dlaczego w dalszym rozumowaniu mam się posługiwać prędkością handlową skoro nie obchodzi mnie, ile stoję na postojach. Może od razu przyjmij założenie, że jazda dynamiczna jest najtwojsza i będziemy wiedzieli na czym stoimy. Co rozumiesz przez "najtwojsza"? Pozdrawiam |
| Mariusz Kruk
|
Posted: 11 Lis 2008 23:07:22 epsilon$ while read LINE; do echo "$LINE"; done < "Gregorius" Do jakiej prędkości? Bo zaraz się dowiem, że zakładasz, że każdy może w
dowolnym momencie przyśpieszyć do 300km/h. I będę już wiedział dlaczego masz takie problemy z włączaniem się do ruchu. Sorry, ale pokaż mi jedno miejsce w dyskusji, gdzie mówię o łamaniu przepisów. Przepisy przede wszystkim, nawet jak jazda zgodnie z nimi nie jest płynna czy ekologiczna. "Weźmy krowę sferyczną"? Rozważasz jakąś abstrakcję która w naturze raczej nie występuje. Co niewystępuje? Jazda dynamiczna? Przy takim podejściu rzeczywiście szkoda czasu na dalszą dyskusję. "Jazda dynamiczna" z zachowaniem dopuszczalnej w mieście prędkości. Uważasz, że to zły model do propagowania? Miłośnicy jazdy płynnej też nie zachowują limitów, a propagujesz ten model. Ja niczego nie propaguję na razie. To zacznij. Bo krytykować, to każdy potrafi. Och, zaczynasz brzmieć jak autor obrażony na krytyka. Może pokaż, że są lepsze
rozwiązania niż moje. Czy dla pokazania, że nie istnieje największa liczba naturalna należy wskazać tę większą od największej? Koparki, spychacze, traktory itp też jadą 25/h - uważasz, że nie
stwarzają problemów? W ruchu miejskim? Niewielki. A dlaczego stwarzają ten niewielki problem? Mój wniosek: bo nie mogą jechać szybciej. I dalej mój tok rozumowania: Ci, co mogą jechać szybciej jeśli pojadą to unikną stwarzania tego niewielkiego problemu. Gdzie robię błąd? Tu, że rozpatrujesz drogę tylko przez pryzmat jednego punktu - tego, w którym znajduje się ta "przeszkoda". Co mogę coś stracić przejeżdżając odcinek drogi szybciej? Czy inni mogą coś na tym zyskać? Przy odpowiedziach nie, tak wybór powinien być oczywisty oczywisty. Na pierwsze pytanie padła jedna konkretna odpowiedź inna niż nie: tak, paliwo (+zwiększone zużycie hamulców). Na drugie podałem konkretne przykłady kiedy inni mogą. Jeżeli mamy to ciągnąć dalej, to uporządkujmy dyskusję. Po raz kolejny przyjmujesz pierdyliard założeń implicite. Żeby pozostać w znanej ci terminologii - to tak jakbyś upierał się, że dwa plus dwa zawsze równa się cztery. Co z tego, że nawet nie określiłeś grupy, w jakiej usiłujesz przeprowadzać działanie? Co z tego, że nawet nie wiadomo, czy to działanie jest określone dla tych argumentów? Ważne, że upierasz się, że zawsze wyjdzie ci cztery. Przeciwko czemu ja protestuję. Układy komunikacyjne to znacząco bardziej zawiła kwestia niż tylko kawałek prostej i traktor. Wystarczy, że podałem jeden kontrprzykład.
Życzę Ci, aby w Twoim mieście w zakorkowanych obszarach wprowadzili ograniczenie do 20 km/h (w dzień, w nocy jak nie ma korków jeździ się szybciej). Ale wiesz jaka jest średnia prędkość handlowa samochodu w mieście? Nie. I wiem że nie jeździ się z prędkością średnią, tylko chwilową. Poszukaj sobie definicji prędkości handlowej. Może zrozumiesz. IMO rozumiem. Prędkość handlowa jest dla większości użytkowników prędkością średnią, bo i tak nie mają postojów po drodze. Że co??? Jeździłeś kiedyś po mieście? Jeśli uważasz, że nie mam racji, to napisz wprost dlaczego. Chętnie się dowiem. Łomatko. Naprawdę bez znaczenia jest dla ciebie prędkość, z jaką pokonujesz zadany odcinek? Myślisz, że wszyscy tak mają? Myślisz, że nie ma dla nich znaczenia, czy przemieszczają się z Chomiczówki na Ursynów w godzinę, czy w dwie? Raczysz żartować. Po co wprowadziłeś kolejny termin?
To akurat nie mój termin, tylko pojęcie dość szeroko stosowane w analizie ruchu. Czy ja pytałem czy to Twój termin? Zatem nie ja go wprowadziłem. Jest to pojęcie szeroko stosowane, jak już pisałem. Napiszesz ile ona wynosi?
Szczerze mówiąc, w tej chwili nie pamiętam, bo dane miałem w rękach ze dwa-trzy lata temu, ale mam wrażenie, że w Warszawie to było około (a może nawet poniżej) 20km/h. No to z tym ograniczeniem do 20 km/h to przesadziłem. niech będzie 30 km/h. Ja też przesadziłem. Z tego co znajduję, to prędkość handlowa tramwajów wynosi coś około 20-23km/h. Samochód będzie mieć jednak zauważalnie poniżej 20km/h. Podejrzewam, że nawet może mieć poniżej 15km/h. Napisz też
dlaczego w dalszym rozumowaniu mam się posługiwać prędkością handlową skoro nie obchodzi mnie, ile stoję na postojach. Może od razu przyjmij założenie, że jazda dynamiczna jest najtwojsza i będziemy wiedzieli na czym stoimy. Co rozumiesz przez "najtwojsza"? http://www.youtube.com/watch?v=Tb1XTIcqaa4 (chociaż sama ta scena jest IMHO kiepska) |
| MichałG
|
Posted: 12 Lis 2008 08:25:37 Mój instruktor jazdy wbijał mi zawsze do głowy, abym, jak stoję pod światłami miał już wrzuconą jedynkę. Wtedy mogę od razu szybciej wystartować spod świateł. No proszę. A mój uczył, że trzeba wyrzucać na luz pod światłami. Co kraj, to obyczaj. ale miał jakieś wsparcie? Coś przesadzacie z tą jedynką w pogotowiu. Na większości skrzyżowań obserwując pasy poprzeczne można bez żadnego problemu zauważyć zmianę cyklu i wrzucić jedynkę dobrych parę sekund przed swoim zielonym. Po cholerę kurczowo trzymać sprzęgło przez cały cykl? właśnie na tym polega cały dowcip: ruszyć we własciwym momencie a nie 3 sekudy pozniej. A jak to zrobić - niech kazy robi jak lubi - byle sprawnie. A przy okazji: czy ktoś wymieniał łozysko wyciskowe z innego powodu niż w kpl z tarczą sprzęgla? Bo ja nie, a czesto trzymam wciśniete przez cały cykl czerwonego (rower wyrabia silne nogi... ;-) ) |
| Gregorius
|
Posted: 12 Lis 2008 21:10:59 [...] Może pokaż, że są lepsze
rozwiązania niż moje. Czy dla pokazania, że nie istnieje największa liczba naturalna należy wskazać tę większą od największej? Zapewne nie - ja nie wiem jak się udowadnia, że nie istnieje największa liczba naturalna. Co to ma do rzeczy? Koparki, spychacze, traktory itp też jadą 25/h - uważasz, że nie
stwarzają problemów? W ruchu miejskim? Niewielki. A dlaczego stwarzają ten niewielki problem? Mój wniosek: bo nie mogą jechać szybciej. I dalej mój tok rozumowania: Ci, co mogą jechać szybciej jeśli pojadą to unikną stwarzania tego niewielkiego problemu. Gdzie robię błąd? Tu, że rozpatrujesz drogę tylko przez pryzmat jednego punktu - tego, w którym znajduje się ta "przeszkoda". Co mogę coś stracić przejeżdżając odcinek drogi szybciej? Czy inni mogą coś na tym zyskać? Przy odpowiedziach nie, tak wybór powinien być oczywisty oczywisty. Na pierwsze pytanie padła jedna konkretna odpowiedź inna niż nie: tak, paliwo (+zwiększone zużycie hamulców). Na drugie podałem konkretne przykłady kiedy inni mogą. Jeżeli mamy to ciągnąć dalej, to uporządkujmy dyskusję. Po raz kolejny przyjmujesz pierdyliard założeń implicite. Może postarasz się uporządkować dyskusję i napiszesz jakie założenia powinienem przyjąć? Żeby pozostać w znanej ci terminologii - to tak jakbyś upierał się, że dwa plus dwa
zawsze równa się cztery. Co z tego, że nawet nie określiłeś grupy, w jakiej usiłujesz przeprowadzać działanie? Co z tego, że nawet nie wiadomo, czy to działanie jest określone dla tych argumentów? Ważne, że upierasz się, że zawsze wyjdzie ci cztery. Przeciwko czemu ja protestuję. Przyjmuję grupę domyślną i wychodzi mi 4. A Ty se protestuj ile chcesz. Układy komunikacyjne to znacząco bardziej zawiła kwestia niż tylko kawałek prostej i traktor.
Czy jadąc tą zawiłą kwestią mam nie myśleć, czy przyspieszyć, czy zwolnić czy jechać dalej z tą samą prędkością? Ja o tym piszę, a nie twierdzę, a nie twierdzę, że ta kwestia jest prosta. Wystarczy, że podałem jeden kontrprzykład.
Życzę Ci, aby w Twoim mieście w zakorkowanych obszarach wprowadzili ograniczenie do 20 km/h (w dzień, w nocy jak nie ma korków jeździ się szybciej). Ale wiesz jaka jest średnia prędkość handlowa samochodu w mieście? Nie. I wiem że nie jeździ się z prędkością średnią, tylko chwilową. Poszukaj sobie definicji prędkości handlowej. Może zrozumiesz. IMO rozumiem. Prędkość handlowa jest dla większości użytkowników prędkością średnią, bo i tak nie mają postojów po drodze. Że co??? Jeździłeś kiedyś po mieście? Jeśli uważasz, że nie mam racji, to napisz wprost dlaczego. Chętnie się dowiem. Łomatko. Naprawdę bez znaczenia jest dla ciebie prędkość, z jaką pokonujesz zadany odcinek? Ma znaczenie. Czyżbyś zapomniał że twierdzę, że powinna być możliwie największa? Myślisz, że wszyscy tak mają? Myślisz, że nie ma dla nich znaczenia, czy przemieszczają się z Chomiczówki na Ursynów w
godzinę, czy w dwie? Raczysz żartować. Napisałeś tak, że dalej nie rozumiem dlaczego prędkość handlowa nie jest dla większości użytkowników prędkością średnią. Po co wprowadziłeś kolejny termin?
To akurat nie mój termin, tylko pojęcie dość szeroko stosowane w analizie ruchu. Czy ja pytałem czy to Twój termin? Zatem nie ja go wprowadziłem. Jest to pojęcie szeroko stosowane, jak już pisałem. Chodziło mi o wprowadzenie do tej dyskusji, ani mi się śni posądzać Cię o autorstwo tego terminu ;-). Jeżeli wprowadzenie tego terminu do dyskusji było takie ważne, to zapewne muszę go rozumieć. Jeżeli więc twierdzisz, że nie rozumiem to napisz dlaczego. [...] Napisz też
dlaczego w dalszym rozumowaniu mam się posługiwać prędkością handlową skoro nie obchodzi mnie, ile stoję na postojach. Może od razu przyjmij założenie, że jazda dynamiczna jest najtwojsza i będziemy wiedzieli na czym stoimy. Co rozumiesz przez "najtwojsza"? http://www.youtube.com/watch?v=Tb1XTIcqaa4 (chociaż sama ta scena jest IMHO kiepska) A co z tymi, co myślą podobnie? Obrażę ich, jak powiem, że jest najmojsza. Pozdrawiam |
| Mariusz Kruk
|
Posted: 12 Lis 2008 22:24:33 epsilon$ while read LINE; do echo "$LINE"; done < "Gregorius" Może pokaż, że są lepsze
rozwiązania niż moje. Czy dla pokazania, że nie istnieje największa liczba naturalna należy wskazać tę większą od największej? Zapewne nie - ja nie wiem jak się udowadnia, że nie istnieje największa liczba naturalna. Łojezusmaria. I ty twierdziłeś jeszcze parę postów temu, że jesteś informatykiem z dyplomem??? Po czym? Po wyższej szkole ekonomii, zarządzania, marketingu, informatyki, robótek ręcznych i hydrauliki? Co to ma do rzeczy?
To, że nie trzeba podawać właściwego rozwiązania, żeby pokazać nieprawidłowość danego. Koparki, spychacze, traktory itp też jadą 25/h - uważasz, że nie
stwarzają problemów? W ruchu miejskim? Niewielki. A dlaczego stwarzają ten niewielki problem? Mój wniosek: bo nie mogą jechać szybciej. I dalej mój tok rozumowania: Ci, co mogą jechać szybciej jeśli pojadą to unikną stwarzania tego niewielkiego problemu. Gdzie robię błąd? Tu, że rozpatrujesz drogę tylko przez pryzmat jednego punktu - tego, w którym znajduje się ta "przeszkoda". Co mogę coś stracić przejeżdżając odcinek drogi szybciej? Czy inni mogą coś na tym zyskać? Przy odpowiedziach nie, tak wybór powinien być oczywisty oczywisty. Na pierwsze pytanie padła jedna konkretna odpowiedź inna niż nie: tak, paliwo (+zwiększone zużycie hamulców). Na drugie podałem konkretne przykłady kiedy inni mogą. Jeżeli mamy to ciągnąć dalej, to uporządkujmy dyskusję. Po raz kolejny przyjmujesz pierdyliard założeń implicite. Może postarasz się uporządkować dyskusję i napiszesz jakie założenia powinienem przyjąć? Właśnie o to chodzi, że nie ma takiego uniwersalnego zestawu założeń, który możesz sobie przyjąć, żeby opisać ruch uliczny w każdych możliwych warunkach. Żeby pozostać
w znanej ci terminologii - to tak jakbyś upierał się, że dwa plus dwa
zawsze równa się cztery. Co z tego, że nawet nie określiłeś grupy, w jakiej usiłujesz przeprowadzać działanie? Co z tego, że nawet nie wiadomo, czy to działanie jest określone dla tych argumentów? Ważne, że upierasz się, że zawsze wyjdzie ci cztery. Przeciwko czemu ja protestuję. Przyjmuję grupę domyślną i wychodzi mi 4. No i nie dziw się potem, że jednak w wielu przypadkach nie jest 4. Wystarczy, że podałem jeden kontrprzykład.
Życzę Ci, aby w Twoim mieście w zakorkowanych obszarach wprowadzili ograniczenie do 20 km/h (w dzień, w nocy jak nie ma korków jeździ się szybciej). Ale wiesz jaka jest średnia prędkość handlowa samochodu w mieście? Nie. I wiem że nie jeździ się z prędkością średnią, tylko chwilową. Poszukaj sobie definicji prędkości handlowej. Może zrozumiesz. IMO rozumiem. Prędkość handlowa jest dla większości użytkowników prędkością średnią, bo i tak nie mają postojów po drodze. Że co??? Jeździłeś kiedyś po mieście? Jeśli uważasz, że nie mam racji, to napisz wprost dlaczego. Chętnie się dowiem. Łomatko. Naprawdę bez znaczenia jest dla ciebie prędkość, z jaką pokonujesz zadany odcinek? Ma znaczenie. Czyżbyś zapomniał że twierdzę, że powinna być możliwie największa? Proponuję, żebyś wykupił sobie kawał miasta i wybudował tam sobie prywatną autostradę. Wtedy będziesz mieć najwyższą możliwą prędkość handlową. Myślisz, że wszyscy tak mają? Myślisz, że nie
ma dla nich znaczenia, czy przemieszczają się z Chomiczówki na Ursynów w
godzinę, czy w dwie? Raczysz żartować. Napisałeś tak, że dalej nie rozumiem dlaczego prędkość handlowa nie jest dla większości użytkowników prędkością średnią. Prędkość średnia, to prędkość ruchu. Prędkość handlowa, to prędkość średnia całości procesu zmiany położenia. Włącznie z postojami. Zresztą "średnia prędkość średnia" brzmi cokolwiek idiotycznie. |
| Gotfryd Smolik news
|
Posted: 14 Lis 2008 08:58:23 Tu, że rozpatrujesz drogę tylko przez pryzmat jednego punktu - tego, w
którym znajduje się ta "przeszkoda". Co mogę coś stracić przejeżdżając odcinek drogi szybciej? Czas startu na przejechanie krytycznego miejsca. Jeśli pojazd nie jest sam na pustej drodze, to po zatrzymaniu pojawi się rozsynchronizowanie przy ruszaniu - nie ma siły, założenie że "jakby wszyscy ruszali równo dając płynne zwiększanie odległości między pojazdami proporcjonalnie do prędkości" jest czysto teoretyczne. Kolumna dojeżdżająca na zółto-czerwonym do skrzyzowania tak, że czoło nie musi zahamować przed pojawieniem się zielonego przeleci przez nie płynnie, jeśli czoło zacznie zwalniać w kolumnie pojawi się "kontrfala" pojazdów zwalniających, przesuwająca się w tył (tej kolumny). I im szybciej i "dynamiczniej" będą jechali ci z tyłu, tym BARDZIEJ będą musiały zwalniać pojazdy w "fali zahamowania" - jeśli będą trzymali (każdy!) pewien zapas odstępu przy którym będą *wcześniej* zwalniać, to zwolnienie będzie mniejsze. pzdr, Gotfryd |
| Gregorius
|
Posted: 14 Lis 2008 20:12:50 epsilon$ while read LINE; do echo "$LINE"; done < "Gregorius"
Może pokaż, że są lepsze
rozwiązania niż moje. Czy dla pokazania, że nie istnieje największa liczba naturalna należy wskazać tę większą od największej? Zapewne nie - ja nie wiem jak się udowadnia, że nie istnieje największa liczba naturalna. Łojezusmaria. I ty twierdziłeś jeszcze parę postów temu, że jesteś informatykiem z dyplomem??? Bo jestem. A jak się udowadnia? Tak, że zawsze można podać liczbę większą od dowolnej naturalnej? Po czym? Po wyższej szkole ekonomii, zarządzania, marketingu, informatyki, robótek ręcznych i hydrauliki?
Nie. Jak to jest takie istotne, to napiszę. [...] Myślisz, że wszyscy tak mają? Myślisz, że nie
ma dla nich znaczenia, czy przemieszczają się z Chomiczówki na Ursynów w godzinę, czy w dwie? Raczysz żartować. Napisałeś tak, że dalej nie rozumiem dlaczego prędkość handlowa nie jest dla większości użytkowników prędkością średnią. Prędkość średnia, to prędkość ruchu. Prędkość handlowa, to prędkość średnia całości procesu zmiany położenia. Włącznie z postojami. Zresztą "średnia prędkość średnia" brzmi cokolwiek idiotycznie. Nie pisałem o średniej prędkości średniej. Wiem, że prędkość handlowa obejmuje postoje, ale IMO dla większości przypadków postój ma miejsce dopiero po dojechaniu na miejsce docelowe. A oczywiście handlowcy, kurierzy, firmy transportowe mają postoje w trakcie jazdy na załadunek, rozładunek itp. więc dla nich prędkość handlowa znacznie się może różnić od średniej. Pozdrawiam |
| Gregorius
|
Posted: 14 Lis 2008 20:19:16 Tu, że rozpatrujesz drogę tylko przez pryzmat jednego punktu - tego, w którym znajduje się ta "przeszkoda". Co mogę coś stracić przejeżdżając odcinek drogi szybciej? Czas startu na przejechanie krytycznego miejsca. Jeśli pojazd nie jest sam na pustej drodze, to po zatrzymaniu pojawi się rozsynchronizowanie przy ruszaniu - nie ma siły, założenie że "jakby wszyscy ruszali równo dając płynne zwiększanie odległości między pojazdami proporcjonalnie do prędkości" jest czysto teoretyczne. Kolumna dojeżdżająca na zółto-czerwonym do skrzyzowania tak, że czoło nie musi zahamować przed pojawieniem się zielonego przeleci przez nie płynnie, jeśli czoło zacznie zwalniać w kolumnie pojawi się "kontrfala" pojazdów zwalniających, przesuwająca się w tył (tej kolumny). I im szybciej i "dynamiczniej" będą jechali ci z tyłu, tym BARDZIEJ będą musiały zwalniać pojazdy w "fali zahamowania" - jeśli będą trzymali (każdy!) pewien zapas odstępu przy którym będą *wcześniej* zwalniać, to zwolnienie będzie mniejsze. Sam znam takich, co dojeżdżają do świateł tak, żeby w momencie zapalenia ruszać z dwójki. I pewnie ten sposób jazdy byłby najefektywniejszy, gdyby wszyscy jechali w tym samym kierunku. A tak Ci w bocznych dróżkach (bez świateł) czekają, aż ktoś się zatrzyma i pozwoli im wjechać. A jak się zatrzyma, to całą płynność szlag trafia. Pozdrawiam |
| Mariusz Kruk
|
Posted: 14 Lis 2008 23:16:27 epsilon$ while read LINE; do echo "$LINE"; done < "Gregorius" Może pokaż, że są lepsze
rozwiązania niż moje. Czy dla pokazania, że nie istnieje największa liczba naturalna należy wskazać tę większą od największej? Zapewne nie - ja nie wiem jak się udowadnia, że nie istnieje największa liczba naturalna. Łojezusmaria. I ty twierdziłeś jeszcze parę postów temu, że jesteś informatykiem z dyplomem??? Bo jestem. A jak się udowadnia? Tak, że zawsze można podać liczbę większą od dowolnej naturalnej? Na przykład z definicji. Po czym? Po wyższej szkole ekonomii,
zarządzania, marketingu, informatyki, robótek ręcznych i hydrauliki?
Nie. Jak to jest takie istotne, to napiszę. Po prostu trochę dziwne, że na uczelni dającej dyplom informatyka nie uczą nawet takich podstaw. Myślisz, że wszyscy tak mają? Myślisz, że nie
ma dla nich znaczenia, czy przemieszczają się z Chomiczówki na Ursynów w godzinę, czy w dwie? Raczysz żartować. Napisałeś tak, że dalej nie rozumiem dlaczego prędkość handlowa nie jest dla większości użytkowników prędkością średnią. Prędkość średnia, to prędkość ruchu. Prędkość handlowa, to prędkość średnia całości procesu zmiany położenia. Włącznie z postojami. Zresztą "średnia prędkość średnia" brzmi cokolwiek idiotycznie. Nie pisałem o średniej prędkości średniej. Wiem, że prędkość handlowa obejmuje postoje, ale IMO dla większości przypadków postój ma miejsce dopiero po dojechaniu na miejsce docelowe. A oczywiście handlowcy, kurierzy, firmy transportowe mają postoje w trakcie jazdy na załadunek, rozładunek itp. więc dla nich prędkość handlowa znacznie się może różnić od średniej. Reality check - piszesz o jeździe miejskiej na pewno? |
| Krzysztof Olszak
|
Posted: 16 Lis 2008 01:23:50 Użytkownik Gregorius napisał: Energia to nie jedyna oszczędność. Jest jeszcze oszczędność czasu:-).
Jedno moze isc z drugim w parze. A
jak komuś zależy tylko na oszczędności paliwa to niech się przerzuci na rower, ewentualnie transport miejski. Auta używasz ze względu na wygodę (np. nie marzną Ci ręce na kierownicy w zimie, czy nogi na przystanku), a nie po to, żeby pooszczędzać paliwo. Bardzo ciekawe. Ale sa tez tacy co uzywaja samochodu bo musza np. z powodow sluzbowych. Jednak jesli mialbym uzywac samochodu, to zdecydowanie nie widze potrzeby przeplacac za paliwo. I co ciekawe znam wielu kierowcow, ktorzy jedza samochodem i patrza ile to ich kosztuje. A niektórych rowerzystów boli fakt, że po ostrym hamowaniu trzeba się
na nowo rozpędzać. Wszystko zalezy od tego na jakim rowerze jedziesz. Nie tylko - czasami trudno się na nowo rozpędzić pod górkę ;-). Dlatego wjezdajac pod taka Ksiazeca, albo Dolna w Warszawie staram sie tak celowac, aby nie stac na czerwonym swietle. Krzysztof |
| Gregorius
|
Posted: 19 Lis 2008 18:49:07 epsilon$ while read LINE; do echo "$LINE"; done < "Gregorius"
Może pokaż, że są lepsze
rozwiązania niż moje. Czy dla pokazania, że nie istnieje największa liczba naturalna należy wskazać tę większą od największej? Zapewne nie - ja nie wiem jak się udowadnia, że nie istnieje największa liczba naturalna. Łojezusmaria. I ty twierdziłeś jeszcze parę postów temu, że jesteś informatykiem z dyplomem??? Bo jestem. A jak się udowadnia? Tak, że zawsze można podać liczbę większą od dowolnej naturalnej? Na przykład z definicji. Po czym? Po wyższej szkole ekonomii,
zarządzania, marketingu, informatyki, robótek ręcznych i hydrauliki? Nie. Jak to jest takie istotne, to napiszę. Po prostu trochę dziwne, że na uczelni dającej dyplom informatyka nie uczą nawet takich podstaw. Skąd wiesz, że nie uczyli? IMO po prostu wyleciało z głowy jako rzecz zbędna. Myślisz, że wszyscy tak mają? Myślisz, że nie
ma dla nich znaczenia, czy przemieszczają się z Chomiczówki na Ursynów w godzinę, czy w dwie? Raczysz żartować. Napisałeś tak, że dalej nie rozumiem dlaczego prędkość handlowa nie jest dla większości użytkowników prędkością średnią. Prędkość średnia, to prędkość ruchu. Prędkość handlowa, to prędkość średnia całości procesu zmiany położenia. Włącznie z postojami. Zresztą "średnia prędkość średnia" brzmi cokolwiek idiotycznie. Nie pisałem o średniej prędkości średniej. Wiem, że prędkość handlowa obejmuje postoje, ale IMO dla większości przypadków postój ma miejsce dopiero po dojechaniu na miejsce docelowe. A oczywiście handlowcy, kurierzy, firmy transportowe mają postoje w trakcie jazdy na załadunek, rozładunek itp. więc dla nich prędkość handlowa znacznie się może różnić od średniej. Reality check - piszesz o jeździe miejskiej na pewno? To jak się nie różni, to po co to dodatkowe pojęcie? Pozdrawiam |
| Gregorius
|
Posted: 19 Lis 2008 19:01:48 [...] A jak komuś zależy tylko na oszczędności paliwa to niech się przerzuci
na rower, ewentualnie transport miejski. Auta używasz ze względu na wygodę (np. nie marzną Ci ręce na kierownicy w zimie, czy nogi na przystanku), a nie po to, żeby pooszczędzać paliwo. Bardzo ciekawe. Ale sa tez tacy co uzywaja samochodu bo musza np. z powodow sluzbowych. Do tej pory jedynym pracodawcą, o którym słyszałem, że preferowałby jazdę ekonomiczniejszą od szybszej było Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne. Jednak jesli mialbym uzywac samochodu, to zdecydowanie nie widze potrzeby przeplacac za paliwo.
Sugerujesz, że nie używasz? I co ciekawe znam wielu kierowcow, ktorzy jedza samochodem i patrza ile to ich kosztuje.
Ja też z nam wielu którzy patrzą (włącznie z sobą). A niektórych rowerzystów boli fakt, że po ostrym hamowaniu trzeba
się na nowo rozpędzać. Wszystko zalezy od tego na jakim rowerze jedziesz. Nie tylko - czasami trudno się na nowo rozpędzić pod górkę ;-). Dlatego wjezdajac pod taka Ksiazeca, albo Dolna w Warszawie staram sie tak celowac, aby nie stac na czerwonym swietle. Dałem mordkę na końcu, bo przypomniał mi się przypadek szefowej (samochodziaż), która stojąc na skrzyżowaniu została ominięta przez rowerzystę. Za tym skrzyżowaniem jest niezła górka, po zapaleniu zielonego wszyscy kierowcy samochodów jechali grzecznie za rowerzystą < 10 km/h, bo tak rzucał rowerem na lewo i prawo próbując się rozpędzić. Ja osobiście nie mam nic do rowerzystów :-). Pozdrawiam |
| << . 1 . 2 . 3 . |
|
Rower. kiedyś nazywany welocyped lub bicykl, ta nazwa pochodzi od brytyjskiej firmy Rover,
która pierwotnie produkowała rowery. Rower to pojazd napędzany
siłą mięśni osoby nim kierującej przy pomocy przekładni mechanicznej, wprawianej w ruch (najczęściej) nogami.
Typowy współczesny rower klasyczny jest jednośladem dwukołowym. Ramy roweru wykonuje się ze stali zwykłych lub stopowych, stopów aluminium lub kompozytów. Układ jezdny roweru to koła (zwykle) szprychowe i ogumienie pneumatyczne. Napęd jest przekazywany przez układ napędowy roweru którym zwykle jest przekładnia łańcuchowa i system zmiany przełożeń (przerzutka zewnętrzna, przerzucającą łańcuch na koła łańcuchowe o różnych ilościach zębów lub wewnętrzna, znajdującą się w piaście). Dla nad jednak rower, to coś więcej niż tylko pojazd.. users Czas ładowania strony (sek.): 0.933 miniBB.net © 2001-2010 |Polityka Prywatności militaria ++ virtuti militari ++ zwirek techno ++ sport r-gg
|